czwartek, 31 grudnia 2015

Nowy Rok!!!

Wszystkiego najlepszego na nowy rok!! Aby ten rok był jeszcze lepszy od tamtego!! Życzę wam wszystkiego co najlepsze! Wspaniałej zabawy sylwestrowej! Dużo szampana! Wspaniałego pokazu fajerwerków! Oraz niezapomnianych wspomnień z tego dnia!
Znalezione obrazy dla zapytania Sylwester


środa, 23 grudnia 2015

...

Otóż w tym poście chcę wam życzyć ciepłych, pogodnych, a przede wszystkim rodzinnych świąt. Dużo prezentów, słodkości i spełnienia marzeń!! Jeszcze raz z całego serca Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że dzień wcześniej, ale jutro bym czasu nie miała ;(
Wesołych Świąt!!

niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział 29. Czy to tylko koszmar?

Naglę z ciemności wyłonił się Goldy
-Kochanie id.....-spojrzeliśmy równocześnie na niego a ten się zarumienił
-Nie mów że....-spojrzałam na Vinca
-Tak, to prawda....-odpowiedział
Zrobiłam wielkie oczy-Gratulejszyn
-Aha..

-Później ci wytłumaczę-szepnęłam do siostry
-Nie, chyba lepiej nie tłumacz...-odpowiedziała
-Emm....Vinc-stuknęłam go w ramie-Puścisz nas?
-Niech wam będzie-puścił nas
-Dobra została nam ostatnia osoba którą musisz poznać
-Czyli kto?
-Dowiesz się w swoim czasie
-Aha....ok
Złapałam ją za rękę i ruszyłam do Pokoju Nagród. Weszliśmy, zapukałam do pudła.
*Mario*
Usłyszałem pukanie, otworzyłem niechętnie pudło. Moim oczom ukazała się uśmiechnięta twarz Sally. Również się uśmiechnąłem i ją przytuliłem.
-Tęskniłam-powiedziała
-Ja też
-Właśnie zapomniałabym!! Mario przedstawiam ci Lucy, moją zaginioną siostrę
-Miło mi-uśmiechnąłem się przyjaźnie
-Mi też miło...
*Sally*
-No dobra my się zabieramy do biura
Pożegnałam się z Mariem i pognałam z Lucy do biura.
-To... Co tak jakby mamy robić bo na razie prawie nie zaczęłyśmy nawet jeszcze pracy?
-Drzwi czy kamery?-spytałam
-A co łatwiej? Tak żebym nie zawaliła....
-Hmm...Sama nie wiem....Może przeglądaj kamery? O i na kamerze z kącikiem nagród jest pozytywka do nakręcania
-Co do nakręcania?-odpowiedziała jakbym nie usłyszała
-Pozytywka
-Aha....
-To piszesz się na to?
-Jakoś...
-Tak czy nie?
-Niech będzie...

Weszłyśmy do biura-Dobra, siadaj do biurka i nakręcaj tą pozytywkę
-ok-wzięła się do roboty
Latałam od drzwi do drzwi. Gdzieś tak o 3 drzwi się zacięły, nie mogłam ich ani zamknąć ani otworzyć-Ej...Lucy, rzuć no mi latarkę
Rzuciła mi latarkę-A coś się stało?-spytała
-Drzwi się zablokowały-włączyłam latarkę, krzyknęłam z przerażenia i cofając się upadłam na tyłek. To był Bonnie....tylko że straszniejszy
Po chwili milczenia siostra spytała-Yyyy tego gościa to też znasz?!
-N-Nie...Widzę go pierwszy raz....-cofnęłam się jeszcze dalej
-Jak myślisz. Czy złym pomysłem było by się stąd natychmiast wynieść?-powiedziała powoli schodząc z krzesła...
-Wiesz to chyba nie za dobry pomysł.....Jesteśmy tak jakby otoczone....
-Ja kto tak jakby otoczone!?
-Spójrz tam-wskazałam na drugie drzwi, stała tam Chica tylko że straszniejsza
Lucy przełknęła głośno ślinę-Ma-asz j-jak-kiiś in-nyy po-pomysł?- powiedziała drżącym głosem
-Ym....Drzeć się jak najgłośniej?
-Nie umiem się za bardzo drzeć ale chyba tylko ktoś z zewnątrz może nam niestety pomóc
-Na trzy się drzemy....jeden...dwa...trzy!-zaczęłam się drzeć-Pomocy!!!
-Ja nie umiem!
-Eh....-dalej się darłam
*Vinc*
Usłyszałem krzyki Sally, pobiegłem do biura. Co?! A Nightmery skąd tu się wzięły!? Wyminąłem Nightmer Chickę i wbiegłem do biura.
-Nic wam nie jest?
-Jeszcze nie...
Odetchnąłem-To dobrze
-To nie znaczy że zaraz coś się nie stanie. Weź coś zrób!
-Chodźcie-podałem rękę Sally by wstała, wyszliśmy z biura. Przecież rozmawiałem z Nightemetem i Fredberem o tym!!!
*Sally*
Byłam cała roztrzęsiona, skądś mi się kojarzyli....Może miałam z nimi koszmar?
-Vincent, co to było?
Spojrzał poważnie na Lucy-Nic co by was dotyczyło-powiedział oschle
-Na pewno?
Widać że Vinc się wkurzył bo spiorunował Lucy wzrokiem
Spuściła- Niech Ci będzie...
Przystanął na chwilę, odruchowo się zatrzymałam. Położył rękę na ramieniu Lucy.
-To dla waszego bezpieczeństwa
-Spoko, przecież już nie przeczę...
-No a teraz uśmiechnij się  dla mnie
-Nie chcem mi się...-stwierdziła i tak zaśmiałam się po chwili cicho pod nosem
Cały czas się trzęsłam. Rozglądałam się nerwowo. Miałam wrażenie że zaraz coś się na mnie rzuci
-Sally, co Ci jest? Już chyba po wszystkim.-powiedziała podnosząc głowę
-N-Nic...-wydukałam
-Too... po co się trzęsiesz?-spytała
-B-Bo....lubię wiesz?-wyjąkałam sarkastycznie
-Okey...Too...Co tera? Chyba siedzieć tam na razie nie będziemy?
-N-Nie wiem....-powiedziałam podenerwowana
Skip Time
-Ej Sally, już 6:00. Wracamy?-spytała
-Tak....
Wyszłyśmy z pizzerii i wróciłyśmy do domu, przebrałam się w pidżamkę i położyłam się do łóżka.
Zasnęłam, przyśnił mi się koszmar....z tymi strasznymi animatronami, obudziłam się z głośnym krzykiem
Lucy wbiegła do mojego pokoju-Nic Ci nie jest?! Co się stało?!
Trzymałam kurczowo pościel-M-Miałam koszmar
-Wiesz, że wszystkich chyba pobudziłaś...? A jak nie to przynajmniej mnie...A co tym razem w tym koszmarze?
-O-Oni tam byli....
-Jacy "Oni"...?
-No....No...te...Straszne Animatrony.....
-Hmmm... Ej no właśnie... Zapomniałam...
-C-Czego?-cała się trzęsłam i na dodatek chciało mi się płakać
-Nie płacz... Pamiętasz jak mówiłam że mam pomysł i że zrealizujemy go po pracy? No więc... Masz jakiś brudnopis lub kartkę lub cokolwiek i coś do pisania?
Pokiwałam głową na tak, wstałam i podeszłam do biurka. Wyjęłam z biurka brudnopis i długopis. Podałam obydwie rzeczy siostrze, wyciągnęła telefon i cicho puściła nagranie. Zapisywała coś w notatniku.
-Sally...Zauważyłaś przypadkiem że słowa nie mają mniej niż 2 litery i nie więcej niż 9?-spytała kontynuując pisanie
-Yyyy.....Mnie się nie pytaj-walnęłam się na łóżko
Po chwili Lucy z wielkimi oczami pokazała mi napis na telefonie ,,Najstraszniejsi powrócą"
-C-Co to ma znaczyć????
-Przekształcone zdanie przez twój sen. Dość ciekawe...
-Co?
-Pstro. W śnie miałaś ukrytą wiadomość!
-Aaaaa.....Weźta mnie zostawta!!! Czemu takie rzeczy zawsze przytrafiają się mnie!!!-złapałam się za głowę
-Nie wiem czemu akurat tobie, ale ja tam lubię takie zagadki. I zobacz. Po twoim śnie podczas naszej pracy co się stało?
-Nie przypominaj mi!!
-Ehhhh...-westchnęła i wyszła z mojego pokoju
Nie mogłam zasnąć.....A raczej bałam się zasnąć....
11 Dni później
Nie śpię praktycznie od jakiś jedenastu dni, ja po prostu nie mogę....Właśnie szłam z Lucy na nocą zmianę.
-Czy na pewno to jest dobry pomysł że po 11 nie przespanych nocach ty znów chcesz iść do pracy? To raczej nie jest normalne...
-T-Tak-westchnęłam
Weszłyśmy do pizzerii.
-Spróbuj może jakoś trochę odpocząć. Ja poradzę sobie sama...
-Nie ma mowy- powiedziałam zawzięcie
-Chociaż chwilkę...
-Nie-nie dawałam za wygraną-Nie i już
-Spróbuj... dla mnie, proszę...
-Nie-powiedziałam cięto, weszłam do biura
- Proszę... Zobaczysz że jak się wyśpisz będzie o wiele lepiej....
-Wcale nie będzie lepiej-pomyślałam-Ale ja przecież się świetnie czuję-powiedziałam
-No nie powiedziała bym
-A ja tak
-Wiesz co... może zawołam Vinca. On Ci może jakoś pomoże.
-Nie!!!-krzyknęłam-Nie i już!!
-Ja po niego idę, a ty chyba nie chcesz zostać sama.
-Nigdzie nie idziesz-złapałam siostrę i usadziłam na krześle po czym ją do niego przywiązałam
-Masz chyba jednak trochę siły...
-Trochę?
-...Ale i tak myślę że musisz odpocząć...Nie spanie całe 11 dni nie jest normalne...
Zaśmiałam się (gdy się nie wysypiam odbija mi XD)
-To nic takiego
-Jasne...- przewróciła oczami na znak sarkazmu-Ja się o Ciebie martwię. Proszę! odpocznij wreszcie!
-Nie!!!-zamknęłam obydwoje drzwi i zaczęłam nakręcać pozytywkę-Nie i koniec!!
-A co jak zacznę wołać Vincenta o pomoc? Hmmm?
Wyjęłam taśmę z biurka-Chcesz tego?
-Przecież i tak wiesz że nie umiem krzyczeć- zaśmiała się- No ale jak serio nie pójdziesz w końcu spać to mogę spróbować...
-Nie-usiadłam na biurku
-Ehhh...-westchnęła
Przeglądałam kamery oraz od czasu do czasu nakręcałam pozytywkę. Nie zwróciłam uwagi na pomruki siostry, nakręcałam pozytywkę, muszę przyznać że bardzo miła dla uszu muzyka. Przeciągnęłam się, spojrzałam na siostrę
-Czemu się tak na mnie patrzysz?
-Śpiąca?-zaśmiała się
-Nie-mruknęłam
-Na pewno??-uśmiech nie schodził jej z twarzy
-Na pewno na 100%
-Ehhh... nawet troszeczkę?
-Nawet-zapewniałam siostrę
Znów zaczęłam przeglądać kamery, chciałam spojrzeć na siostrę ale jej nie było!!! Spanikowana postanowiłam się ukryć. Patrzyłam gdzie mogłabym się schować. Aż w końcu schowałam się w Part And Service. Po paru minutach Lucy wpadła do Part And Service. 
-Co ty żeś znów wymyśliła? Vincent! Zna...-nie dokończyła bo zasłoniłam jej usta dłonią po czym zakleiłam usta i związałam ręce i nogi. Oraz zamknęłam drzwi. Chodziłam zdenerwowana po pokoju. Otworzyłam drzwi od piwnicy i zaczęłam schodzić po schodach. Szłam ciemnymi korytarzami piwnicy. Nie dam się im tak łatwo!!

poniedziałek, 7 grudnia 2015

...

Wesołych Mikołajek!!! Dużo słodkości i radości dziś wam życzę!! Mam nadzieję że Mikołaj do was przyszedł i zostawił słodkości a nie obierki ziemniaków. Tak więc Życzę wam Wesołych Mikołajek po raz drugi i nie tylko!

czwartek, 3 grudnia 2015

Nowy pomysł na specjala!!!

Uwaga iż wóż poniewóż nie  chcecie zadawać pytań ani wyzwań mam nowy pomył na specjala!!! Chciałabym zrobić z wami konfe na skypie. Więc tak, jeśli myślicie że to dobry pomysł to podawajcie mi swoje skypy (Nie wiem jak to się odmienia XD). Jeśli myślicie że ten pomysł jest zjebany to piszcie swoje pomysły :33 
No to ten....Do następnego!!!

piątek, 6 listopada 2015

Rozdział 28. Przytulanie Foxy'ego part 2!!-Tytuły rozdziałów powracają!!

Obudziłam się o 23:25. Wstałam się i przebrałam w mój mundur. Teraz dopiero zauważyłam że jest fioletowy. Przebrana weszłam do pokoju siostry.
-A ty gdzie masz mundur? No już przebieraj się-pospieszałam siostrę
Podeszła do szafy i wyciągnęła strój.
-No już, daj mi chwilkę...
Wyszłam z jej pokoju by dać jej trochę prywatności, zaczęłam bawić się wisiorkiem. Bardzo ładny był. Przez to przypomniało mi się o Vincu. A co jeśli o mnie zapomniał? A jeśli nie uwierzy jeśli mu powiem że to ja? Pogrążyłam się we własnych myślach. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos siostry.
-Ej, wychodzimy?
-Huh? Co....T-Tak...
Ruszyłam do wyjścia. Po około 15 minutach drogi stałyśmy przed pizzerią
-Gotowa?-spytałam wchodząc
-Ehhh, no chyba tak
Uśmiechnęłam się-Ty idź już do biura, ja muszę iść na chwilę do łazienki
-Spoko-odpowiedziała kierując się w swoją stronę
Poszłam do łazienki i tam zrobiłam sobie końskiego kuca, zabierając przy tym grzywkę. Poszłam na chwilę przed scenę. Patrzyłam na animatroniki. Odwróciłam sie i już miałam iść ale ktoś mi unieruchomił ręce. Próbowałam się wyrwać ale ten ktoś był silniejszy. Udało mi się odwrócić, nie mogłam uwierzyć!!! To był Goldy!! Stałam i wpatrywałam się w niego z otwartą buzią. Ten szarpnął mnie w stronę sceny. Próbowałam się uwolnić ale nic z tego. Zaciągnął mnie na zaplecze a później do piwnicy. Goldy popchnął mnie do przodu przez co wywaliłam się na kolana. Spojrzałam przed siebie. Vincent!!
-Vincent! To ja Sally!!
-Kim ty jesteś ale tak na prawdę!!
-Przecież mówię że to ja!! Twoja siostra!

-Rozpoznałbym swoją siostrę nawet na kilometr i wiem ,że to nie ty!!
-Vincent czy cie całkiem pogięło?!-do oczu napłynęły mi łz
Jak on może coś takiego mówić? Po chwili siostra do mnie podbiegła.
-Nic Ci nie jest?!
-Nie....-wstałam i spojrzałam na siostrę, a później na Vinca
Po chwili upadłam na kolana, moja głowa zwisała bezwładnie. Lucy mnie przytuliła.
-Będzie dobrze...-powiedziała-Co, aż tak cię gnębi? Co się stało gdy mnie nie było?

-N-Nic...Mogłabyś mnie już puścić?-spytałam słabo
-Sorry....-odkleiła się ode mnie. Podniosłam głowę, zakręciło mi się w głowie i zemdlałam.

*Sen Sally*
Szłam sobie korytarzem, miałam przy sobie latarkę i pluszaka który przypominał Vinca. Usłyszałam śmiech, podobny do Freddy'ego...ale ten był taki obcy i przerażający. Ktoś zaczął mówić wiersz, zaczęłam go powtarzać, nie wiem czemu.

-Mkniesz przez korytarze.
Słyszysz kroków sto.
Gdy się odwrócisz nastąpi twój koniec.
Nie próbuj uciekać, nic ci to nie da.
Ponieważ oni powrócili.
,,Koniec Ci znany:
głębszy, straszny, opętany.
Tu spokoju końuszek,
kroków mych sto.
Spoza czwarty krąg,
Powrócą.Logiki niedobór 
zbiegać, bowiem są
tu..."
*Powrót do rzeczywistości*
Obudziłam się z krzykiem. Nie wiem czemu, spojrzałam na siostrę wystraszona.

-Co ci jest?-spytała
-Mnie? Nic

-Taaaa... Niiiccc... A chcesz coś zobaczyć?
-Dawaj
-To.-podała mi telefon z zatrzymanym na początku nagraniem-Ciekawe rzeczy gadasz
Po wysłuchaniu nagrania przypomniało mi się coś ważnego.
-Ej....Dokładnie to samo mówił jakiś głos w moim śnie a potem ja to zaczęłam powtarzać nie wiem czemu
-Aha... mam pomysła ,ale zrealizujemy co po pracy. Ok?
-Nie, my to teraz zrobimy
-Teraz nie ma za bardzo warunków i mamy już coś do roboty. Po za tym na razie za długo bym ci to tłumaczyła
-Okej...A właśnie widziałaś może Freddiego?

-Nie, a co?
-Muszę z nim pogadać
-To chodźmy do niego- wzruszyłam ramionami
-Okej-wstałam-Gdzie on może być? Hm.......Już wiem!! Do kuchni marsz!-poszłam w stronę kuchni.
Weszłam do wspomnianego wcześniej pomieszczenia. Freddy oczywiście tam był. Ale się za nim stęskniłam!! Podeszłam do niego po cichu i rzuciłam mu się na szyję. Ten się przestraszył i oboje wylądowaliśmy na podłodze. Ten cały przestraszony a ja się śmiałam.
-S-Sally...?-zapytał nie pewnie
-Nie święty Mikołaj i krasnoludki- zaśmiałam się-Stęskniłam się wiesz?
-Domyślam się
-Nie uwierzysz co się stało!-powiedziałam podekscytowana
-No co takiego?
-Odnalazłam swoją siostrę bliźniaczkę!!
-Co!?
-Pstro! Poznałyśmy się dzięki Jonasowi!! A Vincent uważa mnie za podszywaczkę!!
-Co?!
-Pstro! Tak to!
-Wyjaśnię to później z nim
-Powodzenia-mruknęłam
Wstałam z niego, oraz on sam wstał. Podeszłam do Lucy i pociągnęłam ją w stronę Freddiego
-Freddy przedstawiam ci Lucy! Moją siostrę bliźniaczkę!
-Miło mi-uśmiechnął się przyjaźnie i wyciągnął rękę w stronę mojej siostry
-Teeeżżż mi miłoo-odpowiedziałam- Nie rób mi tego więcej - szepnęła do mnie- przynajmniej nie tak gwałtownie...
-Bende-zaśmiałam się cicho-Hej Freddy wiesz gdzie jest reszta?
-Jasne, z tego co wiem to Chicka i Toy Chicka siedzą z Bonniem oraz Bonem w jednym z Party Romów. Foxy zapewne w Pirate Cove, Mangle jest z moją Toy wersją i Goldym w Daining Arena. A Mario z tego co wiem to śpi w pudełku.
-Dzięki-rzuciłam w jego stronę, wybiegając z kuchni
Za rękę trzymałam siostrę, wbiegłam do jednego z Party Romów i trafiłam. Cała czwórka grała w karty. Stanęłam za Bonniem i Chicką
-Wiecie że ten co gra w karty to ma łeb obdarty?-z przerażenia podskoczyli. Zaśmiałam się, znowu przedstawiłam Lucy niespodziewanie. Po tym poszliśmy jeszcze do Daining Arena. Pogadaliśmy trochę i znów to zrobiłam. Po tym zostało mi już ostatnie miejsce, podeszliśmy do Pirate Cove. Spojrzałam na siostrę.
-Zaczekaj tu-weszłam do Pirate Cove
Szukałam wzrokiem Lisiastego. Znalazłam go siedzącego, pod ścianą. Wyglądał na przybitego. Miał zamknięte oczy, usiadłam obok niego.
-Powiedziałem że nie chcę nikogo na oczy widzieć!-powiedział ostro nie otwierając oczu
-Nawet mnie?
Jak na zawołanie otworzył oczy, zdziwiony patrzył na mnie. Uśmiechnęłam się do niego. Ten zrobił coś co mnie zdziwiło, przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk. Ścisnęłam go trochę mocniej.
-Teraz to tak łato mi się nie wywiniesz-zaśmiałam się
Lisiasty zaczął wołać o pomoc. Po chwili usłyszałam głos siostry.
-Nie przeszkadzam?-spytała

-Nie-zaśmiałam się
-Pomocy!! Zawołaj pomoc!! Proszę!!!
-Ja?-zaśmiała się-a wiesz po czyjej stronie ja stoję?-powiedziała z uśmiechem

-Proszę!! Ona mnie zaraz udusi!! Albo co gorsza blachę wgniecie!!-wysapał
-To jak myślisz siostrzyczko, pomóc mu?

-Siostrzyczko?!
-Później ci wyjaśnię. Możesz mu pomóc
Próbowała mnie odkleić od lisa. Po ciężkich próbach udało jej się odkleić. Po chwili wyrwałam się siostrze i z powrotem wróciłam do tulenia (czyt. ściskania) Lisiastego.

-Jeśli chcesz ją ode mnie odkleić to zawołaj Freddiego! Nie Goldena! Najlepiej zawołaj Vinca!
Ściskałam Lisiastego coraz mocniej.
-Jesteś! Dzięki ci....jak masz na imię?-krzyczał uradowany Foxy
-Lucy-odpowiedziała
-Dzięki Lucy-uśmiechnął się-A czy teraz ktoś łaskawie odklei tą przylepę ode mnie?

Lucy uśmiechnęła się- to co Vincent? Pomożesz?
-Zobaczę co się da zrobić-powiedział
Ścisnęłam Lisa bardzo mocno że aż zawył. Vin złapał mnie w pasie i próbował mnie odkleić od Lisa. Nie dawałam za wygraną. W końcu bez sił się poddał a ja wtedy wypuściłam Foxa z uścisku i przytuliłam się do Vina
-Trinki łinki tuli?-powiedziałam dziecięcym głosem
-Trinki łinki tuli-odpowiedział i odwzajemnił uścisk. Złapałam Lucy za rękę i włączyłam ją do uścisku
-Sally, nie przesadzasz?-spytała siostra
-Nie-uśmiechnęłam się-Przecież musisz się do nas przyzwyczaić. A właśnie....Vin nie uważasz mnie już za podszywaczkę?
-Jak zobaczyłem jak mocno ściskasz Lisa to uwierzyłem że to ty-uśmiechnął się
-Ale mnie też teraz trochę dusisz, wiesz?-powiedziała lekko zestresowana Lucy
-Tym razem to nie ja-powiedziałam
-Ona ma rację to ja-uśmiechnął się w ten jego charakterystyczny sposób co oznaczało że mamy przesrane.
Po chwili ścisnął nas mocniej. Usłyszeliśmy kroki, po chwili z ciemności wyłonił się...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejcio to znowu ja! Przepraszam że rozdziału długo nie było...Tak wiem moja wina i mojego lenistwa. To chyba już wszystko....A zapomniałabym!! Zapraszam do zadawania pytań pod postem ,,Yay!! ^^". To ja się już żegnam miłego dnia bądź dobranoc no i cześć!

sobota, 17 października 2015

Yay!! ^^

Jesteście wspaniali!!
Dziękuję wam wszystkim za to że motywowaliście mnie do dalszego pisania. I tak oto moi kochani dobiliście do 10 000!!
Cieszmy się!!
Za dużo czekolady...Zdecydowanie...
No nic chciałabym wam jeszcze raz podziękować!!
Oraz zrobić wam specjala na 10K!!
No więc tak w komentarzach zadawajcie pytania i wyzwania do ekipy mojego opowiadania!

piątek, 16 października 2015

Rozdział 27.

 Byłam wpatrzona w występ animatronów. Najlepszy prezent ever forever!! Podziękowałam przyjaciołom już wiele razy ale nadal chciałam im dziękować. Usłyszałam znajomy mi głos, odwróciłam się w tamtą stronę. Mój brat rozmawiał z jakąś dziewczyną, spojrzałam na nich ze zdziwieniem i lekkim przerażeniem. Jonas po chwili zniknął a dziewczyna spuściła głowę w duł. Poczułam się jakby ta dziewczyna była mi bliska.
-Zaraz wracam-powiedziałam do ekipy
Ruszyłam w stronę tej dziewczyny. Muszę przyznać z twarzy jest podobna do mnie. Szturchnęłam ją w ramie.
-Hej...-powiedziałam nie śmiało
-H-Hej....-powiedziała jeszcze bardziej nie śmiało
-Jak masz na imię?

-Lucy....-odpowiedziała jeszcze ciszej
-Ja jestem Sally. Miło cię poznać-wyciągnęłam w jej stronę rękę
Powoli wyciągnęła rękę w moją stronę.
-Też mi miło cię poznać
-Mogę cię o coś spytać?-uśmiechnęłam się
-Yyyyyy....T-Tak...
Podrapałam się z tyłu głowy
-Jak to możliwe że widziałaś mojego brata Jonasa? Mojego brata ducha?

-T-To jest twój brat?! A ja też chyba jestem jego siostrą...Czekaj czy to znaczy że jesteśmy...-przerwałam jej
-Siostrami....-powiedziałam z nie dowierzaniem.
Złapałam ją za rękę.
-Choć-pociągnęłam ją do łazienki-Mogłabyś zawołać tego szanownego pana, który zwie się Jonas?
-Nie wiem, przed chwilą zniknął i powiedział że dziś jest dzień w którym ma się wszystko wyjaśnić-Odpowiedziała w pośpiechu i nie małym przerażeniu
-Co on znów wymyślił?-mruknęłam-Czekaj no....W jakim dniu się urodziłaś?
-Yyyymmmm, dzisiaj... To źle?
-Ja też mam dziś urodziny...-spojrzałam na nią z niedowierzaniem, podeszłam do niej-To znaczy że jesteśmy bliźniaczkami
-Chyba tak!
-A gdzie aktualnie mieszkasz?
-No...yyymm...Aktualnie to tak jakby nie mieszkam. Jestem z domu dziecka
-Chcesz może zamieszkać ze mną?
-Czyli chcesz spełnić moje marzenie?
-Jasne...Jednak jest jedno ale...
-Jakie? I ja też mam pytanie, kim jest ta grupka osób co na ciebie czekają- spytała wyglądając przez szparę
-To jest moja ekipa. I właśnie to "ale" jest z nimi związane otóż to że ja z nimi mieszkam i patrząc na ciebie nie wiem czy byś się w ich towarzystwie dobrze czuła

-Sama nie wiem, jedyne kogo znam to opiekunów z tego domu dziecka...
-A ja?
-No i teraz ty-odpowiedziała-I Jonasa-wyrwała szybko
-No to chcesz ich poznać?
-Chyba mogę
-To w takim razie choć-pociągnęłam ją za sobą-Ludu proszę mnie teraz uważnie słuchać! Otóż to, znalazłam swoją siostrę bliźniaczkę! No więc tak Lucy, to jest Seth, Caroline, Bastian, Alan i Fred
-Hej-odpowiedziała nieśmiało
Wszyscy przywitali się z moją siostrą, wzięłam telefon i zadzwoniłam do rodziców, załatwiłam z nimi że zaadoptują Lucy. Najlepsze urodziny ever!! Podeszłam do nich.
-Załatwione, od jutra będziesz mieszkać z nami
Zaczęłam podekscytowana rozmawiać z ekipą

-Yyyyyyy, możesz na chwilkę?- spytała mnie siostra
-Jasne-poszłam z siostrą
-Mam coś dla Ciebie-uśmiechnęła się
Zdziwiłam się, ale ja nie mam nic dla niej....Chociaż
-Możesz chwilę zaczekać?
-Dobrze-odpowiedziała a uśmiech wciąż nie schodził jej z twarzy
Odwróciłam się do niej tyłem i otworzyłam torbę. Wyjęłam z niej takie zajebiste uszy królika. Mama nadzieję że jej się spodobają! Odwróciłam się do niej przodem a za plecami trzymałam opaskę.
-I?...Mogę już-spytała podekscytowana

-Tak-uśmiechnęłam się
Zdjęła jeden z wisiorków z szyi. Nie pokazując go dokładnie włożyła mi go do ręki-I Jak?
-Piękny-spojrzałam na nią-Moja kolej-powiedziałam i dałam jej opaskę
-Heh. Dziękuję
-Nie ma za co-przytuliłam ją
- Może starczy tego przytulania bo ktoś się na nas teraz patrzy?
-Dobra-odkleiłam się od siostry
-To co teraz robimy?- spytała
Pstryknęłam palcami
-Zapomniałabym!
-O czym?
-Chciałam się tutaj zatrudnić jako stróż nocny!!
-Czekaj, że jak?No dobra...
-Chcesz pracować ze mną?
-Może być
-To choć-złapałam ją za rękę i poszłam do biura szefa
Wszystko poszło wyśmienicie!! Od dzisiaj zaczynamy!! Przydałoby się wyspać.
-Mogę zdradzić ci tajemnicę tego miejsca?
-No dobra-wydawała się zainteresowana
Zaczęłam jej opowiadać moje przeżycia gdy jeszcze wtedy pracowałam i opowiedziałam jej trochę o Vincu-I...To już chyba wszystko
-Wow... to miałaś przygodę. W przeciwieństwie do mnie...-w tej chwili trochę posmutniała-Chyba całe 17 lat siedziałam w tym przeklętym domu dla dzieci...
-Ale spójrz na to optymistycznie teraz zaczyna się twoja nowa przygoda
-Może i masz rację...-stwierdziła-A która jest godzina?
Sprawdziłam godzinę
-15:30
-Heh mamy jeszcze dużo czasu, może gdzieś się przejdziemy?-spytała niepewnie
-Najlepiej będzie jak teraz się prześpimy
-Dobry pomysł
-Chcesz się u mnie przespać?
-Spoko może być-zaśmiała się
-To w takim razie choć-podeszłam do ekipy-Ja z Lucy spadamy. Musimy się wyspać przed robotą
-Musiałaś się tu zatrudnić co nie?-szturchnął mnie łokciem Seth
-No oczywiście-rozczochrałam mu włosy-Dobra my spadamy Pa!
-Pa!-odpowiedzieli chórem

Poszliśmy do domu. Od razu po powrocie pokazałam Lucy jej nowy pokój.
-Heh, ładnie tu-oznajmiła
-Cieszę się, dobra ja idę spać dobranoc....
Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko po chwili zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejny rozdział Yey!! ^^. Chcę podziękować Kunie za to że mi pomogła napisać ten rozdział oraz zapraszam na jej bloga---->http://straszneopowiadaniafnaf.blogspot.com/?m=1
Tam będziecie mogli przeczytać perspektywę Lucy. To chyba wszytko bajo!!

wtorek, 13 października 2015

Rozdział 26.

*Mario*
- Sally natychmiast się uspokój!!- próbowałem ją złapać- Chłopacy pomóżcie!!- spojrzałem na Vinca i Goldiego
- Sally uspokój się. Dla mnie. Proszę...- odezwał się Vinc
- Dla Vinca- dodał złoty
*Sally*

Po chwili ktoś zaczął się przepychać pomiędzy nimi, okazało się że to był Alexy. Kuzyn podszedł do mnie i rozczochrał mi włosy
-Czo tam młoda?
-Nicz a tam?
-Też nicz-zaśmiał się
-A tak a propop czo cię tu sprowadza?
-Chciałem iść z tobą na miasto,ale widzę że jesteś zajęta
-Wiesz co? Nie jestem i z chęcią z tobą pójdę-uśmiechnęłam się
Razem z Alexy'm poszliśmy na zakupy, kupił mi parę sukienek. Nawet ładnych, po powrocie do domu. Ubrałam jedną z sukienek. Poszłam do szpitala odwiedzić Caroline. Okazało się że za tydzień ją wypuszczą. Siedziałam tak z ekipą w szpitalu aż do godziny końca odwiedzin. Następnego dnia chciałam iść do pizzerii pokazać moją nową sukienkę. Ale gdy dochodziłam do pizzerii. Stał tam buldożer oraz dźwig. Podbiegłam do szefa pizzerii i spytałam się co się dzieje a ten mi odpowiedział że robią rozbiórkę. A animatrony idą na zniszczenie. Byłam zrozpaczona. Pobiegłam zapłakana do domu. Zadzwoniłam do ekipy. I umówiliśmy że pójdziemy do Caroline. Gdy nadszedł czas spotkania. Wyszłam z domu i popędziłam do szpitala. W trakcie spotkania poryczałam się i opowiedziałam im co się stało. Wszyscy mnie pocieszali. Gdy Caroline wyszła już ze szpitala, wszyscy złożyliśmy się na wynajem domku. Zamieszkaliśmy razem. Przez pewien okres przez rozpacz nie chciałam ani jeść ani pić w końcu przyjęłam do wiadomości że już nigdy ich nie zobaczę.
*2 lata później*
Więc tak zacznę może od tego co się zmieniło. A więc tak każdy z nas się pofarbował a mianowicie na takie kolory jak:
*Ja-Biały
*Caroline-Ciemny Niebieski
*Seth-Różowy
*Bastian-Blond
*Fred-Pastelowy Fiolet
*Alan-Mocny Czerwień
Tak wiem zmieniliśmy się trochę. Za dwa dni kończę 17 lat. Ale nie cieszę się z tego bo mam świadomość że nie ma już Vinca...Moje rozmyślania przerwały otwieranie drzwi, do domu. Spojrzałam się w stronę drzwi. Caroline wróciła ze sklepu z wielkim uśmiechem. Ciekawe co ją tak cieszy. Zebrała chłopaków w kuchni a mnie nie chciała tam wpuścić. Co oni kombinują? Próbowałam podsłuchiwać ale za cicho mówili. Poszłam do swojego pokoju, ległam się na łóżko. Poszłam spać. No co? Nie chce mi się nic robić a poza tym jest 22:00. Tak wiem Caroline strasznie późno wraca z zakupów. Następnego dnia ekipa zabrała mnie do parku linowego a później do wesołego miasteczka. Dzień zleciał mi bardzo miło. Do domu wróciliśmy padnięci więc położyliśmy się wszyscy spać. Obudziłam się, dziś są moje urodziny....Waśnie dawno nie widziałam Jonasa! Dobra później się nad tym zastanowię, nie chce mi się wstawać z wyra! Ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę!-krzyknęłam, do pokoju weszła Caroline
-No już wstawaj!
-Ale tak mi się nie chce!
-Wstawaj leniu!-zrzuciła mnie z łóżka
-Ał...-syknęłam, po woli wstałam-Nich ci będzie
Pomaszerowałam do łazienki i się ogarnęłam. Więc tak ubrałam się w....po co ja wam to opisuję? W wielkim skrócie wyglądam tak: 

Po ogarnięciu się, poszłam na śniadanie. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi. Zdziwiło mnie to, po śniadaniu powiedzieli że mnie gdzieś zabiorą. Tata Setha nas zawoził tylko właśnie nie wiedziałam gdzie jedziemy bo miałam zawiązanie oczy. Gdy dojechaliśmy, Caroline i Bastian pomogli mi wysiąść. Weszliśmy do jakiegoś miejsca gdzie dzieci krzyczały i grała muzyka. Poszliśmy jeszcze dalej, doszliśmy do miejsca gdzie muzyka była bardzo głośno. Po chwili odwiązali mi oczy, byłam prze szczęśliwa!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto kolejny rozdzialik! Yay ^^!! Wielkie dzięki za pomoc Potter!! Oraz Kuna!! No to dozob w następnych rozdziałach!

sobota, 3 października 2015

LBA...od Potter i Kate a niech was Kotecek zamęczy!

Kate
1. Czy znasz Kotecka? (Tia... Wszyscy znają xD) 
A da się go nie znać?
2. Jak tam szkoła? 

Źle..;_;
3. Lubisz W-F? 
Zależy w co będziemy grać
4. Grasz w gry? Wymień np. jakie. 
Fnaf, Simsy i jeszcze wiele ale nie pamiętam XD
5. Jeżeli ty to ja, a ja to ty to kto jest zboczony? (Pytanie Kotecka xD) 

Ja
6. Kochasz mnie? (zapytał Kotecek xD) 

A da się ciebie nie kochać?
7. Fajnie się ze mną pisze opko?

Zajefajnie
8. Czy jestem poje*ana? Trudne pytanie...
9. Jaki lubisz dzień tygodnia? 

Nwm..
10. Jeżeli ty i Kotecek zamknęlibyście się w pokoju to co byś zrobiła? Ty dobrze wiesz co *Pedofilsko-Snejpowski uśmiech Foxy'ego*
11. Czy te zje*ane  pytania mają sens? 

Jak najbardziej :33


Potter

1. Czy miałaś kiedyś depresję?
Chyba tak...Nie pamiętam XD
2. Czy uważasz, że jesteś jeszcze choć trochę dziecinna?

Ja nie jestem trochę dziecinna ja jestem bardzo dziecinna!!
3. Ulubiony strażnik z Fnafa? (Standardowo od Vincusia won!!! XDD)

Jeremy...nie....Mike...Na pewno nie!....hm....Fritz!
4. Jakie lubisz jedzenie? (ostre, domowe itd.)

Powiem tak...A co ci do tego?
5. Czy nie możesz już doczekać się gwiazdki? XDD

Wcale nie czekam na gwiazdkę tylko na wakacje!!
6. Jakie masz oceny? ;33 

Nie powiem
7. Jakich youtuberów oglądasz? (chodzi mi o typ. Np. graczy, speedpainterki itp. Jeżeli chcesz to możesz wymienić kilku)

Leleven (Dla nie ogarów Eleven), ArtyJoyful, Sylwia110, mmd730
8. W jakim mieście (lub wsi) mieszkasz? (Nie żeby coś XDD Tak z ciekawości pytam XDD)

Bydgoszcz
9. Co sądzisz o LBA?

Fajne
10. Co sądzisz o swojej klasie, wychowawcy i nauczycielach?

Wszystko Fajnie ale...Chekiert, Andrzejewska i jeszcze paru innych nauczycieli to zło!!11. 11.Jaki typ filmów oglądasz? (horrory, komedie, kreskówki itd.)
To co mi się nawinie

Mine pytanka!

1.Lubisz mnie?
2.Jakiego Youtubera chciałabyś spotkać?
3.Idziesz korytarzem po pizzerii nagle spotykasz...No właśnie kogo? Oraz jak zareagowałaś na spotkanie owego gościa?

4.Jak myślisz jestem agresywna?
5.Freddy Fazbear Pizza za tobą!

6.Co tam Bro?
7. Jakie filmy polecasz?
8.Oglądasz Anime? A jeśli tak to jakie?
9.Jest 23:59, robisz coś na kąpie. Nagle znajdujesz się w pizzerii, w mundurze stróża nocnego. Rozglądasz się nikogo nie ma. Wychodzisz z biura, idziesz korytarzami. W końcu zabłądziłaś, czujesz że ktoś kładzie ci rękę na ramieniu. Jak reagujesz? Kto położył ci rękę na ramieniu?
10.Nightmare Cupcake cię atakuje! Co robisz?
11.Znasz książkę pt. ,,Pax"-Asa Larsson, Ingeli Korsell i Henrika Jonssona?

Nominuję:

Kuna123
Rokai Min

Ewri Nel

poniedziałek, 28 września 2015

Rozdział 25.

Uwaga ludu w tym rozdziale będę trochę inaczej pisać. W kom. napiszcie czy wolicie ten styl pisania czy mój stary.           ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Krew momentalnie poleciała mi z nosa, zobaczyłam coś czego nie powinnam zdecydowanie widzieć. O ja, za dużo wrażeń jak na jedną zmianę. A właśnie która godzina? Spojrzałam na zegarek 7:59 DAFUG!? Jeszcze nie otworzyli? Podniosłam wzrok z nad telefonu z miną ,,O co tu chodzi?". Vincent podszedł do mnie powoli.
- Co się stało?-spytał. Pokazałam mu godzinę na telefonie, a ten tylko w odpowiedzi zaśmiał się.
- Co cię tak śmieszy?-spytałam zdezorientowana.
- To że nie otwierają pizzerii.
- Czemu?

Nie odpowiedział, tylko udawał że tego nie usłyszał. Co on kombinuje? Przechyliłam głowę w bok. Spojrzałam mu przez ramię. Patrzył w stronę Maria wychodzącego z Kącika Nagród. Wcześniej wymieniony jegomość wszedł do kuchni, nawet nie zauważyłam że Vinc też tam wchodził. Chciałam wejść za nim, ale mi nie pozwolił, oraz powiedział że to mnie nie dotyczy. Fuknęłam na niego i poszłam do domu. Wbiłam na chauzen, poszłam pod prysznic, ciepły i odprężający. Nie wiem ile tam byłam, ale w końcu wyszłam. Przebrałam się. Założyłam krótkie, czarne spodenki, zakolanówki tego samego koloru, bluzę koloru złotego z króliczymi uszami. Rozczesałam moje rude włosy, po czym je lekko potargałam. Założyłam kaptur. Przy wyjściu założyłam krótkie czarno-białe converse. Wyszłam, przeszłam się po parku tak po prostu. Po przewietrzeniu głowy, ruszyłam w stronę domu Seth'a. Zadzwoniłam do drzwi, przeczekałam chwilę. Po chwili otworzył mi dopiero co obudzony Rudy. Spojrzał na mnie pół przytomnym wzrokiem.
-Wiesz która jest godzina?
- No.
- To co cię o tej godzinie kobieto niesie?
- Chciałam cię spytać czy nie pójdziesz ze mną po resztę, a i chciałam później wbić na pizzerię bo jest zamknięta i przedstawić wam Toy'e
- Zaraz wracam-rzucił w moją stronę, by po chwili być już ogarniętym.
Poszliśmy po resztę, o i zapomniała bym dodać że każdy miał bluzę w kolorze ulubionego animatronika(+ uszy czy co tam jeszcze dany animatronik ma). Weszliśmy po cichu do pizzerii, nikogo nie było.
- Mam głupi pomysł...
Wszyscy popatrzyli po sobie.
- Mów-powiedział Alan.
- No więc tak...-zaczęłam im opowiadać mój prze genialny pomysł.

Założyliśmy chustki zasłaniające nam usta i nos. Oczywiście koloru bluzy, teraz zacznie się prawdziwa akcja...Chłopacy poszli po pokrywki od śmietników na szczęście są metalowe.
Zaczęliśmy krzyczeć i walić pokrywkami...
*Vincent*
Cały czas trwało zebranie, nagle rozległo się jakieś walenie jakby w metal? I te krzyki. Goldy spojrzał na wszystkich tu zebranych porozumiewawczo.
*Sally*
Gdy drzwi zaczęły się otwierać, rzuciliśmy wszystko i pobiegliśmy się schować. Ja i Seth schowaliśmy się w Pirackiej Zatoce, po chwili Lisiasty odkrył naszą kryjówkę, wyminęliśmy go w pięknym stylu i rzuciliśmy się do ucieczki. Z tego co widziałam kontem oka to załapali już Alana, Freda i Caroline, do naszej dwójki dołączył Bastian. Ale nie było mu dane z nami długo biec bo się wyrżnął. Ja i Seth biegliśmy równo ale po chwili jakieś sznurki oplotły go. Zatrzymałam się na chwilę by mu pomóc a on popatrzył na mnie oczami na których  było wypisane ,,Biegnij!". Pobiegłam dalej skręciłam do biura, stali tam Toy Chicka i Bonnie, efektownie ich wyminęłam i wlazłam do szybu przez który przeczołgałam się szybko do kuchni i schowałam się do mojej szafki. Usłyszałam jak coś do siebie mówią, nie słuchałam ich, zbliżali się. Udało mi się nie spostrzeżenie wyjść z szafki i wybiec z kuchni. Pobiegłam do Składzika. Byli tam moi przyjaciele związani pod ścianą, Freddy, Foxy, Toy Freddy, Toy Bonnie i Bonnie mieli ten pusty wzrok. Z
bliżali się do nich z ostrymi narzędziami. Przemknęłam się za nich po cichu, ale na moje nie szczęście się wyjebałam o rozwiązane sznurówki.
- Patrzcie kogo tu przywiało-powiedział ze strasznym uśmiechem Bonnie.

Podszedł do mnie i związał posadził mnie obok reszty.
- Wiecie zastanawiam się kogo by tu wziąć na sam początek.

- To może ją?- wskazał na mnie Fredziok.
- Mi to tam lotto, więc wiesz...- odparł uszasty.
- Co myślisz BonBon?
- Jestem za.
Ten głupi huj (Fredziok) zaczął się do mnie zbliżać. Szarpałam się i cały czas klnęłam na niego pod nosem.
- No już. Nie szarp się. To i tak ci nic nie da- szarpnął moje ramię, podnosząc mnie przy tym. Przejął od turkusowego homosia (Toy Bonnie) nóż i przyłożył mi go do gardła. Chciałam go kopnąć, ale zapomniałam, że to animatronik i nie czuje bólu. Byłam bezradna. Cholernie ku*wa bezradna!!
- Już nie jesteś taka do przodu, co?- zaśmiał się podle.
- Zostaw ją!- krzyknęła Caroline.
- Lisiasty, wiesz co robić- Pirat chwycił blondynkę za ramię i zaciągnął ją do Pirate Cove. Do uszu wszystkich tu zebranych dobiegły okropne, głośne wrzaski mojej przyjaciółki, przeplatające się z płaczem i błaganiem o litość. Jak się wkurwiłam!!! NIKT, powtarzam, NIKT nigdy nie ma prawa tykać się moich przyjaciół!! Chwyciłam Fredzioka za łapę i przerzuciłam go przez ramię. Upadł na podłogę z głośnym łomotem. Reszta szybko do mnie podbiegła, ale pod wpływem tego wkurwu powaliłam wszystkich na ziemię. Chciałam rozwiązać resztę, ale ich miny mówiły same za siebie. Wiedziałam co robić. Puściłam się pędem do mojej przyjaciółki i tego uja, któremu zamierzam trochę skopać żyć. Gdy znalazłam się na miejscu szukałam wzrokiem Caroline. Nigdzie jej nie było. Zresztą tego głupiego uja też nie. Weszłam powoli w głąb Zakątka. Po chwili samotnego marszu poczułam zapach...krwi...? Rozglądałam się nerwowo, szukając źródła zapachu. Nagle moją uwagę, przykuły drzwi. Wielkie, drewniane drzwi. Nie widziałam ich wcześniej. Podeszłam do nich i powoli je pchnęłam. Teraz zapach stał się jeszcze bardziej intensywniejszy. W pokoju panował mrok. Zaczęłam macać ścianę, w poszukiwaniu włącznika światła. Gdy w końcu go odnalazłam i zapaliłam światło odwróciłam się i o mało co nie zwróciłam śniadania. Znalazłam przyjaciółkę, ale nie taką jakiej się spodziewałam. Wielkie rany pokrywały całe jej ciało, nie wspominając już o krwi, która hektolitrami lała się z każdego nacięcia. W mgnieniu oka znalazłam się przy nieprzytomnej przyjaciółce. Sprawdziłam puls. Żyje. Nawet nie zauważyłam, że do pokoju wbiła reszta ekipy. Na twarzach wszystkich pojawiło się takie samo przerażenie jak u mnie. Bliźniacy oraz Bastian natychmiast podbiegli do mnie i Caroline, a rudy szybko zadzwonił po karetkę. Gdy parę minut później poszkodowana oraz reszta mojej ekipy pojechali do szpitala, wyszłam z pokoju, a następnie z Pirate Cove. Przepełniał mnie wkurw na Lisiastego. Zabiję gnoja!! Zaczęłam latać po całej pizzerii jak oszalała. Sprawdziłam wszystkie pokoje. No po za...piwnicą...W sumie nie zaszkodzi sprawdzić. Skierowałam swoje pospieszne kroki w stronę wymienionej lokacji. Zrobiłam moje epickie i standardowe ,,Z buta wjeżdżam" Jest!! Mogłam od razu tu przyjść!! Bez chwili zastanowienia rzuciłam się na dziada, okładając go pięściami i takie tam różne inne. Nie zwróciłam uwagi na Vincusia i Goldiego, którzy gdzieś polecieli. Po chwili wrócili z prawie całą ekipą. Na czele oczywiście mój braciszek, Goldzio oraz Mario. Wszyscy próbowali mnie odciągnąć od Lisa, ale ja się tak łatwo nie daję. Nie, jeśli w grę wchodzi życie i zdrowie moich przyjaciół. W końcu Mario chwycił mnie sznurkami i odciągnął od Lisiastego. Wyrywałam się i szarpałam, ale nic mi to nie dało. Gdy zostałam wyciągnięta z pokoju, Mario zaprowadził mnie do kuchni po czym zamknął drzwi. Teraz, gdy mnie puścił chciałam się na niego rzucić i znowu pobiec do Foxa, ale był sprytniejszy i jednym, sprawnym ruchem przywiązał mnie do krzesła. Spojrzałam na niego wściekła, ale on był o dziwo spokojny.
- Ja wiem, że to ty-zdjął mi chustkę z ust.
- WAIT WHAT!?!?!?
- Rozpoznam cię na kilometr i ty to powinnaś wiedzieć- uśmiechnął się.
-Nie, nie powinnam wiedzieć!-wydarłam się-Rozwiąż mnie!
- Chętnie, a potem może pójdę nakarmić aligatora (Sarkazm lvl 1000000)
- Pff-prychnęłam.
- Ochłoń trochę- wyszedł z pomieszczenia i zamknął drzwi na klucz. No kuźwa!! Czy to źle, że bronię swoją przyjaciółkę?! Nie wiem ile tak siedziałam na tym krześle, cały czas biłam się ze swoją wściekłością. Po chwili ktoś wszedł do pomieszczenia.
- Już ci lepiej?- spojrzał na mnie Mario. Dostrzegłam za nim Vinca i Golda.
- Nie!!!- zaczęłam się mocniej szarpać.
- Uspokój się już. Przecież twoja kumpela żyje.
- ALE NIKT NIE MIAŁ PRAWA JEJ RUSZAĆ!!!!!!!!- szarpnęłam się tak mocno, że liny puściły. Wstałam szybko. Teraz tylko wyminąć tą trójkę.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapomniałam jeszcze wspomnieć że Potter mi pomagała. I to bardzo Xd. To do zoba! Pa Pa!

poniedziałek, 21 września 2015

Ludki wy moje co wy ze mną robicie..

Otóż ludki wy moje, robicie mi wodę z mózgu przez czytanie waszych komentarzy. Oraz chciałabym trochę was poznać i może podsuniecie mi jakieś dobre pomysły na bloga. A więc tak, zrobiłam dla was specjalny e-mail: Kosmitka.Amina@wp.pl
Pisać można nie obrażę się. XD

piątek, 18 września 2015

Rozdział 24. O boże to..nie..

*Sally*
-To nie jest śmieszne!!
-Dla mnie bardzo!
Podniosłam rękę po czym dałam mu z liścia.
-Ał!!-rozmasowywał bolący policzek i spojrzał na mnie z wyrzutem
-Ze mną się nie zadziera-powiedziałam z triumfalną miną-Jeszcze raz się zaśmiejesz z tych zdjęć to nie wstaniesz kpw?
-Jak bum cyk cyk

Zjadłabym coś słodkiego, tylko co? I gdzie ja znajdę coś słodkiego? Wiem kuchnia!
-Dobra ja już ci więcej nie przeszkadzam, o i zabieram aparat
Mario w odpowiedzi coś mruknął ale nie zrozumiałam co. Wyszłam z pudełka i od razu pokierowałam się do kuchni, otworzyłam drzwi. Wszystkie oczy zostały zwrócone ku mnie, zignorowałam to, przechodziłam obok Goldzia i podałam mu aparat. Zauważyłam mój plecak w rogu, podeszłam do niego i wyciągnęłam z niego tabliczkę czekolady. Przeszukałam cały plecak i nie mogłam znaleźć mojego telefonu i słuchawek-Kto mi spierdzielił z telefonem i słuchawkami przyznać się!-krzyknęłam, wszyscy zrobili przerażone miny. Podeszłam do Mike'a i zmierzyłam go wściekłym spojrzeniem, poczułam rękę na ramieniu odwróciłam się to był Gold.
-Do kogo należy ten aparat?-spytał zły
-Do tego jego mościa-wskazałam na Mike'a

-Później się policzymy-syknął w jego stronę
Parsknęłam śmiechem, no to se przesrał. Ja nie mogę! Dusiłam śmiech, Sally uspokój się bo pomyślą że padaczki dostałaś. A czy ja jej w tym momencie nie dostaje!? Zaczęłam się śmiać tak że aż się wywaliłam, wszyscy patrzeli na mnie jak na psycholkę. Chwile się jeszcze śmiałam, gdy skończyłam się śmiać, leżałam na kafelkach. Wzięłam głęboki wdech, podniosłam się. Rozejrzałam się po całym pomieszczeniu, mój wzrok zatrzymał się na Toy Fredziokiem. Podeszłam do niego i pokazałam ręką żeby poszedł za mną, po chwili dołączył do mnie i razem siedzieliśmy na scenie.
-Czego ode mnie chcesz?-spytał niby poważnie ale wyczułam nutkę nie pewności
-Ja nic od ciebie nie chce, ale za to ty coś chciałeś ode mnie
Posłał mi pytające spojrzenie, popatrzyłam na niego rozbawiona.
-Co cię tak bawi?-spytał zdezorientowany
-Mówi ci coś słowo ,,wyjaśnienie"-spytałam patrząc w sufit
-Jednak chcesz współpracować?
-A żebyś wiedział, zadasz to pytanie jeszcze raz?
-Jasne-odparł krótko-Czemu nazywasz Spring Trapa po imieniu?
Podeszłam do niego, spojrzałam mu w prost w oczy, mogę mu zaufać. Westchnęłam cicho, odsunęłam się od niego, zaśmiałam się cicho-Omg! Ja nie mogę nawet nie zauważyłeś!
-Czego niby?-powiedział marszcząc brwi
-Choćby tego że jestem do niego podobna?
-Jak teraz o tym powiedziałaś to faktycznie jesteś
-I....?
-I co?
-O ja! Może walne prosto z mostu-wzięłam głęboki oddech-Jestem młodszą sis Vinca
Zrobił przestraszoną minę, przewróciłam oczami i spojrzałam w stronę akurat przechodzącego Vinca. Co za kradziej! Spojrzał się na mnie a ja zmierzyłam go wściekłym spojrzeniem. Uśmiechnął się do mnie i wszedł do kuchni-Zaraz wracam-rzuciłam w stronę Toy Freda. Poszłam szybkim krokiem go kuchni, otworzyłam drzwi i wyszukałam wzrokiem Vinca. Podeszłam do niego, stał do mnie tyłem, tyknęłam go raz, zero reakcji, drugi, brak oznak życia, trzeci, zdenerwowałam się i kopnęłam go w tyłek. Aż podskoczył, odwrócił się do mnie.
-Coś się stało?
-Gówno żyda przejechało

-Śmieszne-powiedział z ironią-A teraz na poważnie po co cię do mnie sprowadza?
-To że ukradłeś mi mój telefon i słuchawki!
-Oj już ukradłeś, wole określenie pożyczyłeś
Zmierzyłam go wściekłym wzrokiem. Wrr...Ja zaraz nie wytrzymam.
-Zaraz wracam-rzuciłam w jego stronę
Szłam w stronę Mike'a, po drodze biorąc krzesło, stał do mnie tyłem więc to wykorzystałam. Podniosłam krzesło nad głowę i rozwaliłam je na głowie Mike'a, moment po uderzeniu gdy miałam tylko oparcie od krzesła w dłoniach, twarz zasłoniłam włosami. Odetchnęłam ciężko, podniosłam głowę i odgarnęłam sobie grzywkę do tyłu. Spostrzegłam że wszyscy się na mnie patrzą. Wzruszyłam ramionami, wyszłam z kuchni. Krew momentalnie poleciała mi z nosa, to byli...

środa, 9 września 2015

Rozdział 23. Pogoń za Mike'm

-Tia....jasne bo ci uwierzę....-znów przeczesałam palcami tą cholerną grzywkę!!
Muszę zacząć ją spinać bo szału przez nią dostanę. Spojrzałam na wejście do pokoju, stał w nich chichrający Mike z aparatem. Gdy robił nam zdjęcie w tym samym czasie  pokazałam mu środkowy palec. Wstałam i przeciągnęłam się, odłożyłam pluszaka na miejsce.
-Zaraz wracam-powiedziałam z uśmiechem po czym ruszyłam w stronę wyjścia, Mike gdy tylko zobaczył że się zbliżam uciekł z aparatem, zaczęłam biec-Mike ty obsrana pizdo! Wracaj tu z tym aparatem!-krzyknęłam
Nie zatrzymał się, uśmiechnęłam się pod nosem i zaczęłam biec szybciej. Po chwili Mike znajdował się pode mną.
-Oddawaj aparat-powiedziałam poważnie
-Nie!-krzyknął zrzucił mnie z siebie i zaczął ponownie biec
To był jego największy błąd jaki mógł popełnić, moje oczy były teraz czarne z białymi punkcikami. Niedawno nauczyłam się tego używać, kiedy chce to mogę je zmienić. Fajny patent nie? Zaczęłam go gonić tym razem go przytrzymam żeby mi nie zwiał, nie chce mi się go już gonić, jednak po chwili zaliczył glebę i to w pięknym stylu. Usiadłam na nim okrakiem, w jego oczach można było dostrzec strach. Zbliżyłam usta do jego ucha-Jeśli nie oddasz mi tego aparatu to z wielką chęcią wepchnę cię do kostiumu-wyszeptałam. Podniosłam wzrok na jego twarz, taki sam wyraz twarzy, lecz tym razem zaczął się trząść. Po chwili w rękach miałam aparat a Mike wbiegł do kuchni wrzeszcząc coś. Z chytrym uśmiechem wróciłam do Maria, po chwili siedziałam obok niego. A on dziwnie się  na mnie parzył o co mu chodzi? Aaa......o oczy! Zrobiłam że moje patrzałki znów były normalne.
*Mario*
Gdy dziewczyna wróciła i usiadła tam gdzie wcześniej, spojrzałem na nią zdziwiony. Ona znowu ma czarne oczy...o już ma normalne! Ale jak ona to...Dobra nie ważne. Zaczęła oglądać zdjęcia, odwróciłem wzrok w bok.
*Sally*
Zakryłam ręką nos i odwróciłam głowę w bok, kurczę nie teraz, nie tylko nie krew z nosa.
*Mario*
-Sally co ci?-spojrzałem na nią
Zaniepokoiłem się, gdy przez jej palce przeciekła krew.
-N-Nic...-powiedziała-Nic się nie stało
-Co to za krew?
*Sally*
-A o to ci chodzi! Nie nic się nie dzieje, czasami mi tak po prostu leci krew z nosa-skłamałam
-Poczekaj, przyniosę chusteczki-wstał i wybiegł z pomieszczenia
Wróciłam do przeglądania zdjęć co było złym bardzo złym pomysłem. Krwotok tylko się powiększył, nawet nie zauważyłam że Mario wrócił i zabrał mi aparat odkładając go na bok.
-Sally! To nie jest nic! To jest bardzo poważne coś!-uklęknął przymnie i usilnie starał się zatamować krwotok
-Wcale że nie! To nie jest poważnie!-odtrąciłam ręką, rękę Mario
-Sally. Ja się martwię o ciebie. Pozwól sobie pomóc. Proszę....
-To  niepotrzebnie się o mnie martwisz
Spuścił głowę po czym wstał i wyszedł. Odprowadziłam Mario smutnym wzrokiem, kurcze czemu ja muszę być tak źle nastawiona do chłopaków. Wstałam i poszłam do Dining Arena, podeszłam do sceny-Czemu ja muszę być taka zjebana?-powiedziałam kopiąc w scenę.
*Mario*
Wróciłem po chwili. Nigdzie nie było Sally. Posmutniałem jeszcze bardziej i wszedłem do pudła. Czemu muszę wszystko chrzanić?
*Sally*
Wróciłam do Kącika Nagród, zauważyłam że pudełko jest zamknięte. Podeszłam do pudełka, otworzyłam je. Mario spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem. Wlazłam mu do pudła bez pozwolenia i zamknęłam je
-Sorry-wszeptał i spuścił wzrok
Złapałam go za policzki i podniosłam mu głowę-Nie denerwuj mnie-wyszeptałam po czym go przytuliłam-To ja powinnam cię przeprosić....
-Ja się po prostu zmartwiłem...
-Nie powinieneś tak się o mnie martwić....nie jeden krwotok przeżyłam-zaśmiałam się cicho
*Mario*
-Ja po prostu...- w ostatniej chwili ugryzłem się w język- S-Się martwiłem...- wydukałem w końcu
-Powiedz mi tu i teraz dlaczego tak się o mnie martwisz?
-W końcu jesteś siostrą mojego przyjaciela- skłamałem
-To nie znaczy że musisz się o mnie martwić nad życie. Wiesz ja cię czasami nie rozumiem
-Jesteś dla mnie bardzo ważna- pomyślałem-Ja ciebie też- zaśmiałem się nerwowo
-Mario...
-Tak?
-Muszę ci coś powiedzieć.....-wzięła głęboki oddech-Ten krwotok....to przez te zdjęcia w aparacie Mike'a
-Ehhh...heh...- zachichotałem nerwowo
-Z czego rżysz?-powiedziała oburzona odklejając się ode mnie
-Eee..sorry...- spoważniałem
Odwróciła wzrok w bok, zrobiła poważną minę i podała mi aparat.
- Wow- coraz trudniej było mi powstrzymywać śmiech z każdym kolejnym obejrzanym zdjęciem
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo.....A o to nowy rozdzialik!!! Tak szczerze to myślałam że pisanie zajmie mi długo dłużej. Ale jest! Dziękuję również Potter która pisała per. Maria. Co nie zmienia faktu że trochę tekst zmieniałam ale ciiiiiiii.....No to dozoba w następnym rozdziale!!! Bay!

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział 22. Kłótnia.

 Obudziłam się.....za przeproszeniem w ciemnej dupie, zaczęłam macać podłoże które było bardzo miękkie, ja nie chce tu być ja chcę do Vincenta. Szukałam czegoś co by mnie nakierowało na to gdzie jestem. Poczułam tylko ściany z dwóch stron zaraz! Co?! Ściany!? Wyciągnęłam lekko rękę i spróbowałam ją wyprostować, poczułam ścianę. Czyli że jestem w jakimś pudle? O nie...ja bardzo przepraszam ale to bardzo nie lubię siedzieć w ciasnych i ciemnych pomieszczeniach. To mi się bardzo źle kojarzy....nie! Nie chce sobie tego przypominać bo na samą myśl się schizuje. Kur*a! Why me!? Nie chce tu być, zaczęłam walić o ścianki, i zaczęłam krzyczeć. Może mnie ktoś usłyszy, no właśnie może.
*Mario*
OMG! Czemu ona musi się tak drzeć?! Jakby ją ze skóry obdzierali!! Podeszłem do pudełka i je otworzyłem. Spojrzałem na rudą.
-Czego się drzesz?! Już cię wyciągam!!- chwyciłem ją pod pachami i wyciągnąłem z pudełka
Gdy postawiłem młodą na podłodze ukucnąłem przed nią i na nią spojrzałem.
-Już nie płacz. Przecież to nie pudło
To nic nie podziałało nadal płakała.
-Już się nie martw. Gdybym wiedział, że masz klaustrofobię nie wsadziłbym cię do pudła...
-Ale ja nie mam klaustrofobii......-powiedziała przez łzy
-Boisz się małych i ciasnych pomieszczeń. To się nazywa klaustrofobia- uśmiechnąłem się słabo
-Ale ja się nie boję małych i ciasnych pomieszczeń i wiem co to znaczy klaustrofobia, to że jestem niska nie znaczy że mam 10 lat! Jakbyś nie wiedział to mam 15 i nie trzeba mnie uświadamiać!-powiedziała oburzona jak małe dziecko
-Najpierw ryczysz a potem masz bulwers!! O co ci chodzi kobieto?!
-O to że traktujesz mnie jak dziecko!
-Staram się ciebie tylko pocieszyć!!
-To wielkie sory! Ale ci to za specjalnie nie wychodzi!
-ZACHOWUJESZ SIĘ JAK NIEDOROZWINIĘTY DZIECIAK KRETYNKO!!
-PIERDOL SIĘ NA RYJ DEBILU!!
-SPADAJ!!-wstałem i zamknąłem się w swoim pudle-Co za...a zresztą...
Ja staram się ją pocieszyć a ona na mnie wrzeszczy!! No co to kuźwa ma być?! Matka jej nie kocha?! Czy co o co chodzi?! Bo nie rozumiem!! O to że jest ruda?! Przecież to nie moja wina!!Ona jest jednym słowem POJEBANA!!!
*Sally*
Myśli że jeśli jest starszy to może myśleć co mu się podoba? To się grubo myli, ze mną się nie zadziera jasne? Gdyby nie pomylił mnie z dziesięciolatką to może nie byłoby tego zamieszania. Jak Vin się o tym dowie to mam przejebane.....Kur*a! Why me!? Tak wiem powtarzam się. Spojrzałam na pudełko...a może go przeprosić? No bo...wiem jestem strasznie wybuchową osobą i jakby nie patrzeć to ja zaczęłam kłótnie. Życie jest do bani, usiadłam pod pudełkiem opierając plecami się o nie. Patrzyłam w sufit, nogi wyprostowałam w rozkroku. Eh....Życie jest naprawdę do bani...
*Mario*
Poczułem jak ktoś opiera się o pudełko. Powoli wstałem do pozycji na kolanach i wyjrzałem z pudełka tak, że było widać tylko część twarzy w okolicach oczu. Sally siedziała oparta o pudełko. Nawet mi się jej żal zrobiło....nie chciałem jej przezywać. Co jak co ale wygląda na miłą osobę. Może powinienem ją przeprosić? Nie lubię się kłócić. Źle mi z tym i mam ogromne wyrzuty sumienia...ehhh...muszę to przemyśleć. Ponownie zamknąłem pudełko i usiadłem podciągając nogi pod brodę.
*Sally*
Poczułam ruch w pudełku, podciągnęłam jedną nogę do siebie i zaczęłam się bawić sznurówką. Mario wygląda na miłą osobę....Nie chciałam go obrażać to tylko pod wpływem impulsu to powiedziałam. Eh.....Westchnęłam cicho, przeczesałam sobie grzywkę palcami bo spadła mi na oko. Wstałam po czym podeszłam do pułki z pluszakami. Wzięłam złotego królika, ponieważ on przypomina mi Vinca....aż dziwne że nie przyszedł, może nie usłyszał naszej kłótni? Może to i lepiej. Usiadłam w kącie obok pudła, przytuliłam do siebie mocno pluszaka i podciągnęłam nogi pod brodę położyłam czoło na kolanach do oczu napłynęły mi łzy ja naprawdę nie chciałam.....Czemu ja muszę być taka beznadziejna?.....Chciałabym przeprosić ale nie umiem. Za każdym razem gdy chce powiedzieć przepraszam zacinam się, nie mogę nic powiedzieć jakby język mi uciekł. Każda osoba która mnie zna wie o tym.
*Mario*
-To chyba należy do niego-podałem Sally muszkę od pluszaka i słabo się uśmiechnąłem. Obserwowałem ją przez cały czas. Hueh...
-Huh?
-Muszka. Ciągle mu się odpina-wziąłem od Sally pluszaka i zawiązałem mu muszkę po czym ponownie podałem go dziewczynie
-Oh...nawet nie zauważyłam-powiedziała biorąc pluszaka
-To teraz już widzisz
*Sally*
Po chwili niezręcznej ciszy. Uśmiechnęłam się do niego lekko.
-Wiesz że to nieładnie podglądać kogoś?-spytałam go z miną ,,myślisz że was nie widziałam?"
Po czym mój wzrok spoczął na pluszaku.
-Sorry. Nie to że cię podglądałem...Po prostu byłem ciekawy co robisz
-Tia...jasne bo ci uwierzę...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Serdeczne podziękowania dla Potter, która pomogła mi pisać rozdział. Dzięki jeszcze raz Potter....nie wieże że mi się udało cię namówić do współpracy. Eh....Doba Dzięki za przeczytanie i widzimy się w następnym Rozdzialiku. Cześć!