Obudziłam się.....za przeproszeniem w ciemnej dupie, zaczęłam macać podłoże które było bardzo miękkie, ja nie chce tu być ja chcę do Vincenta. Szukałam czegoś co by mnie nakierowało na to gdzie jestem. Poczułam tylko ściany z dwóch stron zaraz! Co?! Ściany!? Wyciągnęłam lekko rękę i spróbowałam ją wyprostować, poczułam ścianę. Czyli że jestem w jakimś pudle? O nie...ja bardzo przepraszam ale to bardzo nie lubię siedzieć w ciasnych i ciemnych pomieszczeniach. To mi się bardzo źle kojarzy....nie! Nie chce sobie tego przypominać bo na samą myśl się schizuje. Kur*a! Why me!? Nie chce tu być, zaczęłam walić o ścianki, i zaczęłam krzyczeć. Może mnie ktoś usłyszy, no właśnie może.
*Mario*
OMG! Czemu ona musi się tak drzeć?! Jakby ją ze skóry obdzierali!! Podeszłem do pudełka i je otworzyłem. Spojrzałem na rudą.
-Czego się drzesz?! Już cię wyciągam!!- chwyciłem ją pod pachami i wyciągnąłem z pudełka
Gdy postawiłem młodą na podłodze ukucnąłem przed nią i na nią spojrzałem.
-Już nie płacz. Przecież to nie pudło
To nic nie podziałało nadal płakała.
-Już się nie martw. Gdybym wiedział, że masz klaustrofobię nie wsadziłbym cię do pudła...
-Ale ja nie mam klaustrofobii......-powiedziała przez łzy
-Boisz się małych i ciasnych pomieszczeń. To się nazywa klaustrofobia- uśmiechnąłem się słabo
-Ale ja się nie boję małych i ciasnych pomieszczeń i wiem co to znaczy klaustrofobia, to że jestem niska nie znaczy że mam 10 lat! Jakbyś nie wiedział to mam 15 i nie trzeba mnie uświadamiać!-powiedziała oburzona jak małe dziecko
-Najpierw ryczysz a potem masz bulwers!! O co ci chodzi kobieto?!
-O to że traktujesz mnie jak dziecko!
-Staram się ciebie tylko pocieszyć!!
-To wielkie sory! Ale ci to za specjalnie nie wychodzi!
-ZACHOWUJESZ SIĘ JAK NIEDOROZWINIĘTY DZIECIAK KRETYNKO!!
-PIERDOL SIĘ NA RYJ DEBILU!!
-SPADAJ!!-wstałem i zamknąłem się w swoim pudle-Co za...a zresztą...
Ja staram się ją pocieszyć a ona na mnie wrzeszczy!! No co to kuźwa ma być?! Matka jej nie kocha?! Czy co o co chodzi?! Bo nie rozumiem!! O to że jest ruda?! Przecież to nie moja wina!!Ona jest jednym słowem POJEBANA!!!
*Sally*
Myśli że jeśli jest starszy to może myśleć co mu się podoba? To się grubo myli, ze mną się nie zadziera jasne? Gdyby nie pomylił mnie z dziesięciolatką to może nie byłoby tego zamieszania. Jak Vin się o tym dowie to mam przejebane.....Kur*a! Why me!? Tak wiem powtarzam się. Spojrzałam na pudełko...a może go przeprosić? No bo...wiem jestem strasznie wybuchową osobą i jakby nie patrzeć to ja zaczęłam kłótnie. Życie jest do bani, usiadłam pod pudełkiem opierając plecami się o nie. Patrzyłam w sufit, nogi wyprostowałam w rozkroku. Eh....Życie jest naprawdę do bani...
*Mario*
Poczułem jak ktoś opiera się o pudełko. Powoli wstałem do pozycji na kolanach i wyjrzałem z pudełka tak, że było widać tylko część twarzy w okolicach oczu. Sally siedziała oparta o pudełko. Nawet mi się jej żal zrobiło....nie chciałem jej przezywać. Co jak co ale wygląda na miłą osobę. Może powinienem ją przeprosić? Nie lubię się kłócić. Źle mi z tym i mam ogromne wyrzuty sumienia...ehhh...muszę to przemyśleć. Ponownie zamknąłem pudełko i usiadłem podciągając nogi pod brodę.
*Sally*
Poczułam ruch w pudełku, podciągnęłam jedną nogę do siebie i zaczęłam się bawić sznurówką. Mario wygląda na miłą osobę....Nie chciałam go obrażać to tylko pod wpływem impulsu to powiedziałam. Eh.....Westchnęłam cicho, przeczesałam sobie grzywkę palcami bo spadła mi na oko. Wstałam po czym podeszłam do pułki z pluszakami. Wzięłam złotego królika, ponieważ on przypomina mi Vinca....aż dziwne że nie przyszedł, może nie usłyszał naszej kłótni? Może to i lepiej. Usiadłam w kącie obok pudła, przytuliłam do siebie mocno pluszaka i podciągnęłam nogi pod brodę położyłam czoło na kolanach do oczu napłynęły mi łzy ja naprawdę nie chciałam.....Czemu ja muszę być taka beznadziejna?.....Chciałabym przeprosić ale nie umiem. Za każdym razem gdy chce powiedzieć przepraszam zacinam się, nie mogę nic powiedzieć jakby język mi uciekł. Każda osoba która mnie zna wie o tym.
*Mario*
-To chyba należy do niego-podałem Sally muszkę od pluszaka i słabo się uśmiechnąłem. Obserwowałem ją przez cały czas. Hueh...
-Huh?
-Muszka. Ciągle mu się odpina-wziąłem od Sally pluszaka i zawiązałem mu muszkę po czym ponownie podałem go dziewczynie
-Oh...nawet nie zauważyłam-powiedziała biorąc pluszaka
-To teraz już widzisz
*Sally*
Po chwili niezręcznej ciszy. Uśmiechnęłam się do niego lekko.
-Wiesz że to nieładnie podglądać kogoś?-spytałam go z miną ,,myślisz że was nie widziałam?"
Po czym mój wzrok spoczął na pluszaku.
-Sorry. Nie to że cię podglądałem...Po prostu byłem ciekawy co robisz
-Tia...jasne bo ci uwierzę...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Serdeczne podziękowania dla Potter, która pomogła mi pisać rozdział. Dzięki jeszcze raz Potter....nie wieże że mi się udało cię namówić do współpracy. Eh....Doba Dzięki za przeczytanie i widzimy się w następnym Rozdzialiku. Cześć!
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
wtorek, 25 sierpnia 2015
Rozdział 21. Foxy masz wpi*rdol.
Ręce opadły mi już z sił, białowłosa spojrzała na mnie smutna i wyszeptała-Przepraszam-puściła mnie. Po chwili znalazłam się w pozycji na pannę młodą u Toy Fredzia. Cała trójka zrobiła wielkie oczy-Mój ty wybawicielu!-krzyknęłam po czym zeskoczyłam z jego rąk i zaczęłam biec. W oddali słyszałam jak T-Fredziok krzyczy-Łapcie ją!-przyspieszyłam. Biegłam przez korytarz, wbiegłam do biura i zamknęłam drzwi. Generator padł-No ej!!-powiedziałam z irytacją, pobiegłam dalej. Wpadłam jak poparzona do kuchni i schowałam się w jednej z szafek. Usłyszałam jak trójka Toy'ów wbiega do kuchni, usłyszałam tylko część ich rozmowy a mianowicie:
-Gdzie ona jest?-powiedział zdyszany Bon
-Trzecia szafka od końca, drugi rząd-powiedział jakby nic to nie znaczyło Foxy
-Foxy masz wpi*rdol!!-krzyknęłam, no co? jak już wiedzą gdzie jestem to mogę? tak?nie?
Dobra, koniec nieważne, po chwili drzwiczki się otworzyły a do szafki zajrzała Toy Chicka, pokiwałam jej na pożegnanie, otwierając drugie drzwiczki od szafki. Zwinnie wyszłam, wyprostowałam się, zrobiłam mordercze spojrzenie które skierowałam na Lisiastego. Po chwili znów byłam w pozycji na pannę młodą u Toy Fredzioka.
-Co ja, jakaś panna młoda że mnie każdy tak nosi!?
-Tak, a panem młodym jest Foxy-powiedział wrednie się uśmiechając Mike, nawet go nie zauważyłam
Zrobiłam pogodną minę, gdy Freddy spojrzał w moją stronę i odetchną z ulgą. Jest! Jezu jaki z niego Lamus! Uwierzył w to że się nie wściekłam! A to dobre! A tak wracając, gdy odwrócił wzrok, szybko i zwinnie wyskoczyłam z objęć brązowowłosego, rzucając się przy tym na Mike'a. Zaczęłam go okładać, Freddy próbował mnie odciągnąć od chłopaka, w końcu mu się to udało, ale ja nie dawałam za wygraną szarpałam się.
-Sally uspokój się!-krzyknął
-Nie ma mowy!!
Po chwili Freddy mnie puścił....ale rzuciłam się nie na tą osobę na którą chciałam. Zgadnijcie na kogo wpadłam.......na.......Vincusia. Nawet mnie przez chwilę zatkało bo nie wiedziałam skąd on się wziął na miejscu Mike'a. Usiadłam na jego brzuchu po czym złapałam go za policzki i zaczęłam je rozciągać, ciągnąć i układać w różne miny, mówiąc przy tym-Ciocia przyjechała! Jak żeś wyrósł! A puci puci puci!-uwielbiam go tak denerwować gdy psuje mi plany. Ale mój uśmiech znikł po tym jak złapał mnie dłońmi w pasie i z lekkością podniósł mnie nad siebie, po czym wstał ale cały czas mnie trzymał, gdy mnie postawił zrobiłam minę obrażonego dziecka które nie dostało obiecanego lizaka. A właśnie która godzina!? Sprawdziłam godzinę 05:55, czas się zbierać, spojrzałam porozumiewawczo na Freddy'ego
-No dobra ludziska czas się zbierać!-krzyknął
Wszyscy zaczęli wychodzić, uśmiechnęłam się, bardziej do siebie niż do nich. Wyszłam z kuchni, wszystko i wszyscy byli na swoim miejscu. Kierowałam się ku wyjściu, przy okazji spotkałam szefa. Po powrocie do domu walnęłam się na łóżko i zasnęłam. Gdy się obudziłam było południe, zjadłam śniadanie, ogarnęłam się i zadzwoniłam do ekipy. Umówiliśmy się w parku, nadszedł czas spotkania, gadaliśmy o wszystkim i niczym.
-A właśnie słyszałem że jakieś nowe animatrony dojechały?-spytał Bastian (Bonnie)
-Tak dojechały......o i proszę jeszcze mi wytłumaczyć się ładnie każdy, dlaczego tylko ja chodzę do pracy?
-Nam rodzice z niewiadomych powodów kazali się zwolnić-powiedział Alan (Goldy)
-Mi kazali się zwolnić po tym jak dowiedzieli się o twoim wypadku-powiedziała załamana Caroline (Chicka)
-Ja bym nadal tam pracował gdyby dziadek nie znalazł starych artykułów na temat pizzerii-powiedział oburzony Seth (Rudy)
-Mi kazali się zwolnić dlatego że później miałem koszmary-Bastian
-Ale co z tego że miałeś koszmary?-zapytałam
-Takie koszmary że darłem się jakby mnie ze skóry żywcem obdzierali
-Aaa...Takie koszmary!
Wszyscy zaczęli się śmiać z mojej reakcji, zrobiłam zdziwioną minę. Po chwili też zaczęłam się śmiać, sprawdziłam godzinę 23:00? WTF!? Już tak późno!
-Ej...ludzie jest 23:00
-Co już tak późno!?-krzyknęli chórem
-No najwidoczniej...
Pożegnaliśmy się i każdy ruszył w swoją stronę, poszłam do domu i się przebrałam i spakowałam do plecaka różne pierdoły, po czym bez zastanowienia poszłam do roboty. Weszłam do pizzerii byłam jakieś 40 minut przed czasem. Nie chciało mi się iść do biura, więc usiadłam na podłodze opierając się plecami o scenę, wyciągnęłam rysownik. Zaczęłam sobie po cichu śpiewać piosenkę pt.,,Puppet", gdy skończyłam rysować, nie przestałam nadal sobie podśpiewywać i odchyliłam głowę do tyłu teraz patrzyłam na sufit. Wraz z końcem piosenki zrobiłam się senna, postanowiłam na chwilę przymknąć oczy, zasnęłam.
*Per. Vinca*
Obudziło mnie potrząsanie mną, powoli otworzyłem oczy to był Mario. Ziewnąłem i przeciągnąłem się, po czym spojrzałem na niego.
-Co cię do mnie sprowadza?
-Twoja siostra
-Coś się stało?-powiedziałem lekko zdenerwowany
-Nie za bardzo, a teraz choć-powiedział i złapał mnie za rękę pociągnął za sobą
Staliśmy przy drzwiach od zaplecza, Mario lekko je uchylił i wskazał na śpiewająco-rysującą Sally, hm....już kiedyś gdzieś ją słyszałem tylko nie wiem gdzie.
-Kojarzysz?-zapytał
-No...tylko nie wiem skąd
-To ja ci przypomnę....Pamiętasz gdy byliśmy młodsi napisaliśmy tą piosenkę, jedno mnie tylko zastanawia skąd ona zna tekst tej piosenki? Bo na pewno nie przeczytała go bo kartkę z tekstem mam dobrze schowaną
-Mnie się nawet nie pytaj bo sam nie wiem bo 1. Nikt prócz nas nie wiedział że ją napisaliśmy 2. Ja jej na pewno nie powiedzi.....-urwałem bo Młoda usnęła
Mario wyszedł z zaplecza a ja za nim, podszedł do mojej siostry, po czym gestem ręki pokazał żebym podszedł.
-Weź ją na ręce i choć za mną-nakazał
Zrobiłem jak kazał i wziąłem ją na ręce, poszedłem za nim do jego pokoju.
-Włóż ją na razie do pudełka-powiedział otwierając pudełko
-A co jak się obudzi?-spytałem niepewnie
-A co ona z pudełka wyjść nie będzie umiała?
-Yyyy....-to była moja reakcja po czym głupio się uśmiechnąłem i ułożyłem w pudełku moją siostrę
On tylko westchnął i zamknął pudełko. Coś czuje że będą niezłe jaja jak się obudzi.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo ludzie! Oto wyczekiwany rozdział. Jak mi się uda to może jeszcze dodam rozdział. Tag więc to wszytko Bay~
-Gdzie ona jest?-powiedział zdyszany Bon
-Trzecia szafka od końca, drugi rząd-powiedział jakby nic to nie znaczyło Foxy
-Foxy masz wpi*rdol!!-krzyknęłam, no co? jak już wiedzą gdzie jestem to mogę? tak?nie?
Dobra, koniec nieważne, po chwili drzwiczki się otworzyły a do szafki zajrzała Toy Chicka, pokiwałam jej na pożegnanie, otwierając drugie drzwiczki od szafki. Zwinnie wyszłam, wyprostowałam się, zrobiłam mordercze spojrzenie które skierowałam na Lisiastego. Po chwili znów byłam w pozycji na pannę młodą u Toy Fredzioka.
-Co ja, jakaś panna młoda że mnie każdy tak nosi!?
-Tak, a panem młodym jest Foxy-powiedział wrednie się uśmiechając Mike, nawet go nie zauważyłam
Zrobiłam pogodną minę, gdy Freddy spojrzał w moją stronę i odetchną z ulgą. Jest! Jezu jaki z niego Lamus! Uwierzył w to że się nie wściekłam! A to dobre! A tak wracając, gdy odwrócił wzrok, szybko i zwinnie wyskoczyłam z objęć brązowowłosego, rzucając się przy tym na Mike'a. Zaczęłam go okładać, Freddy próbował mnie odciągnąć od chłopaka, w końcu mu się to udało, ale ja nie dawałam za wygraną szarpałam się.
-Sally uspokój się!-krzyknął
-Nie ma mowy!!
Po chwili Freddy mnie puścił....ale rzuciłam się nie na tą osobę na którą chciałam. Zgadnijcie na kogo wpadłam.......na.......Vincusia. Nawet mnie przez chwilę zatkało bo nie wiedziałam skąd on się wziął na miejscu Mike'a. Usiadłam na jego brzuchu po czym złapałam go za policzki i zaczęłam je rozciągać, ciągnąć i układać w różne miny, mówiąc przy tym-Ciocia przyjechała! Jak żeś wyrósł! A puci puci puci!-uwielbiam go tak denerwować gdy psuje mi plany. Ale mój uśmiech znikł po tym jak złapał mnie dłońmi w pasie i z lekkością podniósł mnie nad siebie, po czym wstał ale cały czas mnie trzymał, gdy mnie postawił zrobiłam minę obrażonego dziecka które nie dostało obiecanego lizaka. A właśnie która godzina!? Sprawdziłam godzinę 05:55, czas się zbierać, spojrzałam porozumiewawczo na Freddy'ego
-No dobra ludziska czas się zbierać!-krzyknął
Wszyscy zaczęli wychodzić, uśmiechnęłam się, bardziej do siebie niż do nich. Wyszłam z kuchni, wszystko i wszyscy byli na swoim miejscu. Kierowałam się ku wyjściu, przy okazji spotkałam szefa. Po powrocie do domu walnęłam się na łóżko i zasnęłam. Gdy się obudziłam było południe, zjadłam śniadanie, ogarnęłam się i zadzwoniłam do ekipy. Umówiliśmy się w parku, nadszedł czas spotkania, gadaliśmy o wszystkim i niczym.
-A właśnie słyszałem że jakieś nowe animatrony dojechały?-spytał Bastian (Bonnie)
-Tak dojechały......o i proszę jeszcze mi wytłumaczyć się ładnie każdy, dlaczego tylko ja chodzę do pracy?
-Nam rodzice z niewiadomych powodów kazali się zwolnić-powiedział Alan (Goldy)
-Mi kazali się zwolnić po tym jak dowiedzieli się o twoim wypadku-powiedziała załamana Caroline (Chicka)
-Ja bym nadal tam pracował gdyby dziadek nie znalazł starych artykułów na temat pizzerii-powiedział oburzony Seth (Rudy)
-Mi kazali się zwolnić dlatego że później miałem koszmary-Bastian
-Ale co z tego że miałeś koszmary?-zapytałam
-Takie koszmary że darłem się jakby mnie ze skóry żywcem obdzierali
-Aaa...Takie koszmary!
Wszyscy zaczęli się śmiać z mojej reakcji, zrobiłam zdziwioną minę. Po chwili też zaczęłam się śmiać, sprawdziłam godzinę 23:00? WTF!? Już tak późno!
-Ej...ludzie jest 23:00
-Co już tak późno!?-krzyknęli chórem
-No najwidoczniej...
Pożegnaliśmy się i każdy ruszył w swoją stronę, poszłam do domu i się przebrałam i spakowałam do plecaka różne pierdoły, po czym bez zastanowienia poszłam do roboty. Weszłam do pizzerii byłam jakieś 40 minut przed czasem. Nie chciało mi się iść do biura, więc usiadłam na podłodze opierając się plecami o scenę, wyciągnęłam rysownik. Zaczęłam sobie po cichu śpiewać piosenkę pt.,,Puppet", gdy skończyłam rysować, nie przestałam nadal sobie podśpiewywać i odchyliłam głowę do tyłu teraz patrzyłam na sufit. Wraz z końcem piosenki zrobiłam się senna, postanowiłam na chwilę przymknąć oczy, zasnęłam.
*Per. Vinca*
Obudziło mnie potrząsanie mną, powoli otworzyłem oczy to był Mario. Ziewnąłem i przeciągnąłem się, po czym spojrzałem na niego.
-Co cię do mnie sprowadza?
-Twoja siostra
-Coś się stało?-powiedziałem lekko zdenerwowany
-Nie za bardzo, a teraz choć-powiedział i złapał mnie za rękę pociągnął za sobą
Staliśmy przy drzwiach od zaplecza, Mario lekko je uchylił i wskazał na śpiewająco-rysującą Sally, hm....już kiedyś gdzieś ją słyszałem tylko nie wiem gdzie.
-Kojarzysz?-zapytał
-No...tylko nie wiem skąd
-To ja ci przypomnę....Pamiętasz gdy byliśmy młodsi napisaliśmy tą piosenkę, jedno mnie tylko zastanawia skąd ona zna tekst tej piosenki? Bo na pewno nie przeczytała go bo kartkę z tekstem mam dobrze schowaną
-Mnie się nawet nie pytaj bo sam nie wiem bo 1. Nikt prócz nas nie wiedział że ją napisaliśmy 2. Ja jej na pewno nie powiedzi.....-urwałem bo Młoda usnęła
Mario wyszedł z zaplecza a ja za nim, podszedł do mojej siostry, po czym gestem ręki pokazał żebym podszedł.
-Weź ją na ręce i choć za mną-nakazał
Zrobiłem jak kazał i wziąłem ją na ręce, poszedłem za nim do jego pokoju.
-Włóż ją na razie do pudełka-powiedział otwierając pudełko
-A co jak się obudzi?-spytałem niepewnie
-A co ona z pudełka wyjść nie będzie umiała?
-Yyyy....-to była moja reakcja po czym głupio się uśmiechnąłem i ułożyłem w pudełku moją siostrę
On tylko westchnął i zamknął pudełko. Coś czuje że będą niezłe jaja jak się obudzi.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo ludzie! Oto wyczekiwany rozdział. Jak mi się uda to może jeszcze dodam rozdział. Tag więc to wszytko Bay~
sobota, 8 sierpnia 2015
Przerwa.
Przepraszam was wszystkich ale muszę zrobić sobie przerwę. Otóż są dwa powody:
1. Ostatnio nie mam weny, po prostu nie mogę się skupić na jednej rzeczy. Ciągle poprawiam się w jednym miejscu, zamiast pisać dalej i w końcu na to wychodzi że jestem daleko w polu.
2. Wyjazdy, opieprz rodziców. Chciałam powiedzieć o opieprzaniu mnie przez rodziców, mówią mi że ciągle siedzę przed laptopem. Oraz że będą zabierać mi kabel od kompa do pracy.
Sorry jeszcze raz, przerwa będzie trwała do 25.08. jeśli coś się zmieni to niezwłocznie wam o tym napiszę!!
Edit: http://towszystkopowraca.blogspot.com/2015/08/opis-postaci.html
Założyłam drugie opowiadanie chętnych do przeczytania zapraszam!
1. Ostatnio nie mam weny, po prostu nie mogę się skupić na jednej rzeczy. Ciągle poprawiam się w jednym miejscu, zamiast pisać dalej i w końcu na to wychodzi że jestem daleko w polu.
2. Wyjazdy, opieprz rodziców. Chciałam powiedzieć o opieprzaniu mnie przez rodziców, mówią mi że ciągle siedzę przed laptopem. Oraz że będą zabierać mi kabel od kompa do pracy.
Sorry jeszcze raz, przerwa będzie trwała do 25.08. jeśli coś się zmieni to niezwłocznie wam o tym napiszę!!
Edit: http://towszystkopowraca.blogspot.com/2015/08/opis-postaci.html
Założyłam drugie opowiadanie chętnych do przeczytania zapraszam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)