sobota, 24 grudnia 2016

Święta!!

Święta Bożego Narodzenia, a co z tym idzie? Sylwester! Cieszycie się? Bo ja tak!A teraz życzenia!

Życzę wam radosnych pogodnych świąt, spełnienia marzeń, rozwijania swoich pasji oraz dobrych ocen i zdrowia!
Niech się wam układa z rodzicami i resztą rodziny oraz z przyjaciółmi!
Jeszcze raz Wesołych Świąt!

niedziela, 10 lipca 2016

Rozdział 2. Wrotki i.......Spanie!!!

Sally
-Sama idź do pracy
-Nie! idziesz ze mną!
-Nie! Ty idziesz sama!
-Nie pozwolę byś została sama w domu! Masz iść ze mną!
-Nie będę sama! przeciesz Bastian jest w domu
-Raz przy mnie też byli i wiesz jak to się skończyło. Idziesz ze mną!-złapała mnie za rękę
-Nigdzie nie idę!-wyrwałam się jej
-Idziesz!-znów mnie złapała i pociągnęła w stronę drzwi
-Nie!-wyrwałam się jej
-Wiesz co...-zdjęła krawat z szyi-...Odegram się w końcu na tobie.-rzuciła się na mnie i po paru próbach udało jej się związać mi ręce.-Ty mnie parę razy związałaś, to ja też mogę.-znów ciągnęła mnie w stronę wyjścia
Podkosiłam ją i rozwiązałam ręce-Vinc musi cię nauczyć jak dobrze się bić i wiązać supły
-Nauczy jak tam dojdziemy-mówiła podnosząc się z ziemi-A sama tam nie pójdę. Chyba że chcesz by wyrzucono nas z pracy.
-No to idź!-pogoniłam ją
-Ale ty idziesz ze mną!
-Nie!
-Tag!
Time skip
I właśnie w taki sposób Bastian i Lucy związali mnie i zawieźli do pizzerii. Wchodząc do pizzerii siostra mocno mnie trzymała
-Puszczaj mnie!
-Nie!-krzyknęła kierując się do bióra
-Tak!
-Nie!-była już prawie przy wejściu do naszego miejsca pracy
Znowu ją podkosiłam, rozwiązałam ręce-Bastian nie jest nawet lepszy od ciebie w wiązaniu-mruknęłam i zaczęłam poruszać nadgarstkami. Szybko podniosła się z ziemi, złapała mnie za rękę i wrzuciła do pomieszczenia szybko zamykając drzwi. Na szczęście nie zauważyła że rzuciła mnie pod same drzwi po drugiej stronie-Mądre nie powiem-powiedziałam i wyszłam. Poleciałam do pokoju Shadów.
-Siema ziomki, poziomki-powiedziałam wbiegając im do pokoju a ci na mnie patrzyli jak na ducha-Tak żyję a teraz ci.....
-Chcesz się schować?-spytali równocześnie
Pokiwałam głową na ,,Tak". Zaprowadzili mnie do łazienki.
-Tu cię nie znajdzie, drzwi zbyt wtapiają się w kolory ścian-powiedział królik
Siedziałam w kiblu i czekałam na cokolwiek. Myślałam nad tym wszystkim co się stało
-Widzieliście gdzieś Sally? nawet nie wiem czemu przede mną ucieka.-usłyszałam siostrę
-Sally tutaj?! To ona żyje?!-usłyszałam S. Frediego
-Ta... chyba nic mi nie powiecie...a wie któryś z was gdzie by się schowała gdyby tu przebywała?
*Shadow B*
,,Zastanawialiśmy się" przez chwilę.
-W Pirate Cove, pudełku Maria
-Zgubiłam ją gdzieś w piwnicy ale może macie racje.-wyszła i zaczęła biec w stronę wyjścia
Odetchnęliśmy z ulgą, po chwili Fredy wypuścił ją z łazienki.
-Dzięki-powiedziała
-Nie ma za co-powiedzieliśmy równo
*Sally*
Posiedziałam jeszcze trochę z Shadowami i wyszłam z piwnicy, unikając kamer skierowałam się w stronę Party Roomu by tam się schować. Proszę by mnie nie zauważyła, proszę....Wlazłam pod stół, proszę żeby nikogo tu nie było. Siedziałam cicho, usłyszałam kroki, skuliłam się pod stołem. Proszę żeby to nie była Lucy, proszę......Zaczęłam nasłuchiwać kroków które były coraz głośniejsze. Zauważyłam jej buty, dobra, wystarczy że sobie pójdzie i po sprawie nie? Mam nadzieję bo jak nie to się wnerwię. Przechodziła między stołami aż w końcu usiadła na krześle, które znajdowało się przy stoliku pod którym się znajdowałam. Odsunęłam się by mnie nie kopnęła, kuźwa........Lepiej już być nie może nie? Kuźwa, kuźwa, kuźwa! Nie mogła sobie znaleźć lepszego miejsca? Mam ochotę ją kopnąć, ale tego nie zrobię bo mnie nakryje chyba że........Hyhyhyyhyhyhyhyhyyhyhyhyhy. Po woli i dyskretnie zawiązałam jej sznurówki. Delikatnie przejechałam po jej nodze palcem. Gdy miała już zajrzeć pod stół to ja spierdzieliłam z tam tond. Chciała się na mnie rzucić ale się wywaliła :'). Poleciałam do biura, tu będzie najbezpieczniej XD. Zamknęłam się w biurze, dla mnie git (XD). Chociaż trochę spokoju......W ogóle to zapomniałam ale mam aktualnie znowu moje Rude włosy. Farba mi się zmyła ;-;. No nic muszę poczekać aż w końcu mi ją dostarczą. Przeczesałam włosy palcami. Otworzyłam drzwi od jej strony, bardzo podoba mi się ta gonitwa. Wybiegłam po drógiej stronie, poleciała za mną. Zaśmiałam się z jej miny, szkoda że nie zrobiłam zdjęcia XD
-K*rwa po co wciąż uciekasz?!-krzyknęła podczas biegu
Znowu się zaśmiałam
-Wytłumaczysz mi w końcu?!
-Nie-wytknęłam jej język
-Ej!- przyspieszyła-Zrobiłam Ci coś czy co?!
Zaczęłam się śmiać i przyspieszyłam
-Z czego ty się śmiejesz?! Chce tylko wiedzieć o co Ci chodzi?-biegła dalej
-To się nie dowiesz
W końcu zwolniła, usiadła na krześle stojącym obok...
-Wstawaj!-podbiegłam do niej i złapałam ją za rękę i pociągnęłam ją za sobą śmiejąc się, pobiegłam z nią przed scenę-Umiesz tańczyć?
- Serio?! Po 1. Przed chwilą mnie mega zmęczyłaś! Po 2. Po co tak w ogóle uciekałaś przede mną?! Po 3. Nie mam pojęcia! Rzadko kiedy tańczę...
-Rób to co ja!-zaśmiałam się i zaczęłam kołysać biodrami
-Najpierw mi wytłumacz o co Ci do cholery chodzi? Najpierw przede mną uciekasz, a tera chcesz tańczyć?!
-Ciii.....-zatkałam jej usta ręką-Jeśli zatańczysz to ci wytłumaczę
-Ehh...ok. A po za tym to wolę jumpstyle niż twoje "wyginam śmiało ciało".-zaśmiała się pod nosem
-Mówię tańcz!
Zrobiła minę typu "-,-" ale zaczęła tańczyć, zaśmiałam się z jej miny, również zaczęłam wesoło pląsać. Czym to poskutkowało? Poskutkowało to tym że zaczęłyśmy się wygłupiać
- Powiesz mi wreszcie o co Ci chodziło?-wróciła do tematu
-Po prostu głupawka!-zaśmiałam się
-Ale po co uciekałaś? I czemu nie chciałaś tu przyjść?
-Mówię że dostałam głupawki!
-Ehh niech Ci będzie...
Zaśmiałam się i usiadłam na scenie-Bycie znowu sobą ma swoje zalety
- Czekaj... to wcześniej nie byłaś sobą?-spojrzała na mnie zdziwiona-Kiedy niby zachowywałaś się inaczej?
-Hm.....Jak miałam białe włosy? Tak wtedy!
-Aha... czyli większość czasu Ciebie nie znałam?
-Można tak powiedzieć
-...fajnie wiedzieć.
-Ale ważne że teraz wiesz jaka zakręcona jestem!!!!!
-Heh, tera zwariować z tobą mogę...-zaśmiała się
-Czyli jeszcze jedna osoba która musi mnie znosić!-zaśmiałam się
-No najwidoczniej
Spojrzałam na brata który wyszedł z zaplecza, uśmiechnęłam isę szeroko i przytuliłam go mocnoooooo. Zdziwił się, zaśmiałam się cicho.
-Czy to na pewno ona? Chyba za mocno uderzyła się w głowę-powiedział głaszcząc mnie po włosach patrząc na Lucy
-Ona na 100%, jak nie 1000%-Uśmiechnęła się
-Skoro tak sądzisz-powiedział
Odkleiłam się od niego z bananem na twarzy. Złapałam go za ręce i zaczęłam się z nim kręcić, w pewnym momencie postawiłam nogę na brzegu sceny i zlecieliśmy z niej. Leżałam obok brata, zaczęłam się śmiać. Podniosłam się do siadu chichocząc. Zaczęłam łaskotać brata śmiejąc się, ten śmiał się i błagał o litość. Po chwili rzuciłam się na siostrę i zaczęłam ją łaskotać
-Zostaw mnie!-krzyknęła nie mogąc jednocześnie opanować śmiechu
-Nie!-zaśmiałam się
Napięła brzuch, złapała mnie za ręce i próbowała przyciągnąć mnie do ziemi.
-Co ty na zmianę ról?
Zaczęła mnie łaskotać. Nie dam się jej tak łatwo, po chwili leżała na podłodze, trzymałam jej ręce.
-Vincent! Przytrzymaj ją!-powiedziałam do brata który z uśmiechem zrobił to co powiedziałam
Zaczęłam znowu łaskotać siostrę
-Nie!-krzyczała przez śmiech-Zostawta mnie!...
Obydwoje się zaśmialiśmy, dalej łaskotałam siostrę
Zaczęła się wiercić, kulić, wyrywać. Po chwili przestałam, położyłam się na podłodze. Jest taka zimna......Aż przyjemnie poleżeć......Lucy odetchnęła. Zaśmiałam się cicho, Vincent oparł się o scenę. Przymknęłam oczy. Złapałam ją za ręce gdy się zbliżyła-Ani mi się waż
-Czemu?- zaśmiała się
Rzuciłam ją na brata, ten aż podskoczył
-Ał...-powiedziała podnosząc się i jednocześnie wciąż się troszeczkę śmiejąc
Vinc posadził ją obok siebie- Nie warto, uwierz mi-powiedział
Przewróciła oczami. Przeciągnęłam się-Właśnie gdzie reszta?
-Pewnie śpią-powiedział również się przeciągając
Jęknęłam znudzona-To co my będziemy robić?!
-A co byś chciała?
-Pojeździłabym na wrotkach.......
-Jak gdzieś w pizzeri znajdziesz wrotki to proszę bardzo...-zaśmiała się
-Vincentttttttt~
-Tak?-spojrzał na mnie
-Wiesz czy może są tu wrotki?~
-Em......
-Chyba tak......?
Okazało się że są jedna te wrotki, zaczęłam jeździć po pizzerii
Lucy zaczęła za nią ganiać, próbowała mnie prześcignąć......W końcu stanęła mi na drodze tuż przy kąciku nagród. Zakręciłam szybko, przez to nie wyrobiłam i wleciałam do pudła Maria
Mario patrzył na mnie oszołomiony
-Um....H-Hej?-uśmiechnęłam się niewinnie
-Hej.....-powiedział patrząc na mnie nadal oszołomiony
-Przepraszam!-starałam się wstać
Wywaliłam się na jego kolana-Przepraszam....-pisnęłam cicho zasłaniając się włosami
Spróbowałam otworzyć pudło, nie udało mi się.
-Pomożesz?-spojrzałam na chłopaka
-Jasne
Staraliśmy się z całych sił je otworzyć ale się nie dało. Świetnie! Po prostu zaczepiście!!!!!!
-Znowu się zacięło-warknął
-Znowu?-spojrzałam na niego
-Tak znowu, coraz częściej się blokuje-westchnął
-Laucy!!!!!!!!!
-Słucham?
-Wieko się zacięło! Nie możemy wyjść!
-Daj chwilę spróbuję otworzyć...-próbowała otworzyć wieko-Sama nie dam rady... jak znajdę jakiś kijek czy coś, to może uda mi się jakoś to podważyć...
-Idź po Vincenta!
-Dam sę radę daj mi chwilkę, a jak nie to dopiero pójdę po Vincenta...-poszła sobie......
-Ech...-usiadłam na przeciwko Maria
-Widzę że wracasz do naturalnych kolorów-uśmiechnął się lekko
-Tak....-złapałam się lekko za włosy-Nie chciało mi się ich farbować, o wiele lepiej wyglądam w rudych-również się uśmiechnęłam
Mario podrapał się po karku. Zrobiła się niezręczna cisza, nie powiem mu tego....Za bardzo się cykam.....Spojrzałam na niego ukradkiem, co ona tam robi? 
Jak tylko dorwę Lucy.......Nie wyjdzie żywa z domu....

-A właśnie! Przedstawię ci kogoś!-powiedział
Uderzył w bok pudła od strony ściany, otworzyło się małe przjście. Wszedł przez nie, oposzłam za nim. Weszliśmy do pokoju o czerwonych ścianach, znajdowało się tam ogromne czarno-białe łóżko, oraz czarne meble.
-Chciałbym ci przedstawić Plushtrapa-chłopak pokazał na blondowłosego chłopaka z króliczymi uszami
-Hej!-uśmiechnął się i podszedł do mnie
-Hej.....-powiedziałam cicho i spojrzałam na niego
Nawet on jest wyższy ode mnie! Eh....
-Sally miło mi-uśmiehnęłam się lekko
-Mogę zadać ci pytanie?-Plush uśmiechnął się lekko
-Tak....
-Ile ty masz lat?
Mam ochote mu powiedzieć ,,Nie twój zasrany interes", no ale......
-Siedemnaście-powiedziałam po chwili
-Serio? A wyglądasz n.....-przerwałam mu
-Nie kończ bo wylądujesz na przeciwnej ścianie-warknęłam
-Okej, okej-podniósł ręce w geście obronnym
Mario się zaśmiał-Wyglądacie jak rozeństwo......
-Weź nic nie mów......Aczkolwiek, my się już chyba znamy.....
-Oj nawet nie wiesz jak dobrze-uśmiechnął się-No dobra ja muszę spadać na razicho!-zniknął
-Eeee.....Wut?
-Nie wnikaj-powiedział
-Okej, nawet nie chcę-powiedziałam-Wracamy?
-Jasne-otworzył przejście
Przeszliśmy do pudła, usiadłam na przeciwko chłopaka. Uśmiechnęłam się do niego. Zaczęliśmy rozmawiać, dobrze nam mijał czas. Cały czas rozmawialiśmy o różnych bzdetach i duperelach. Śmialiśmy się i żartowaliśmy, w jego towarzystwi bardzo dobrze się czuję
Po pewnym czasie ziewnęłam, przeciągnęłam się.
-Zmęczona?
-Trochę-powiedziałam przecierając oko
-Prześpij się-uśmiechnął się
-No dobrze-usiadłam obok niego
Oparłam głowę o jego ramie, przymknęłam oczy. Czułam jak głaskał mnie po głowie. Po chwili zasnęłam
Mario
Głaskałem ją po głowie jeszcze chwilę. Uśmiechnąłem się, pocałowałem ją w czoło. Jest taka słodka gdy śpi.......wziąłem mini pozytywkę i nakręciłem ją. Zaczęła lecieć muzyka. Przymknąłem oczy, wsłuchałem się w muzykę
2 godz. później
Kiedy zasnąłem? Yh....Nie wiem. Spojrzałem na Sally, przytulałem ją. Uśmiechnąłem się czule, pocałowałem ją w czoło. Otworzyłem przejście, położyłem na łóżku dziewczynę. Wyszedłem z pokoju, to teraz tylko otworzyć......Zacząłem się siłować z wiekiem pudła.
Siostra Sally otworzyła pudło-Yyyy... gdzie wcięło Sally?
Wstałem, przeciągnąłem się. Coś strzygło yhh....
-Jak śpi? gdzie?-sprawdziła pudło
-W moim pokoju, już od jakiś dwóch godzin
-To...to pudło jest jakimś cudem większe czy co?! Gdzie mi siostrę wcięło!?
-Ciszej-warknąłem, otworzyłem przejście- Chodź ale bądź cicho
Wszedłem do pokoju, przykryłem Sally kocem
-Okey...-powiedziała szeptem. Gdy zobaczyła śpiącą Sally, usiadła obok
Przeciągnąłem się-Będziesz tak czekać aż się obudzi?-szepnąłem
-Tag, a co? No chyba że wybije 6:00...to ją obudzę-przekazała szeptem
-Eh......-podrapałem się po karku- Tak właściwie to już jest 6:30 i radzę ci jej nie budzić bo będzie w stanie cię ukatrupić
-Oj...-sprawdziła zegarek w telefonie-Co z tego że mnie ukatrupi! I tak to kiedyś zrobi...-podeszła do niej i nią potrząsnęła-Sally! Wstawaj!
Sally
-Lucy masz w ryj........-warknęłam i walnęłam ją poduszką po czym przewróciłam się na drugi bok
-Sally wstawaj! Jest już 6:30 a my wciąż w pizzeri!-znów wstała i mną potrząsnęła
-Spadaj!-znowu ją walnęłam-I tak jest dzisiaj zamknięta!
-Wstawaj do cholery!
-Nie!
Wyrwała mi poduszki i zabrała kołdrę-Wstawaj ale to już!
-Nie jesteś mamą!
-Ale siostrą już jestem, więc rusz tą dupę
-Nie jesteś starsza!
-Młodsza też nie! Wstawaj!
-Nie masz prawa mi rozkazywać!!!!
-Po prostu się rusz do cholery! Jest rano, w domu się wyśpisz!
-Ale mi jest tak wygodnie!
Zepchnęła mnie brutalnie z łóżka-A teraz?
-Zmuszasz mnie to tego-wzięłam pasek i rzuciłam się na nią
Związałam ją i zakleiłam jej buzię, Mario gdzieś sobie polazł. Rzuciłam ją na wyro.
-A teraz dobranoc-ułożyłam wszystko i się położyłam. Zrobiłam z niej swoją przytulankę
2 godz. później
Po woli otworzyłam oczy, przeciągnęłam się. Rozwiązałam Lucy, wstałam z wyra. Rozejrzałam się i zobaczyłam.......
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wracamy!!! Uwaga, uwaga! Przeżyłam szkołę!! To jest cud!!! A tera ogłoszenia parafialne!! Otóż....Będziemy starać się częściej pisać! I........To koniec ogłoszeń parafialnych!

czwartek, 14 kwietnia 2016

Zawieszam.

Drodzy czytelnicy piszę to z bólem ale muszę zawiesić bloga do odwołania. Jak się pewnie domyślacie to przez szkołę i przez oceny. Przepraszam was bardzo.....

niedziela, 27 marca 2016

Święta!!!


Wesołych Świąt Wielkanocnych!!!
Bogatego Zająca!
Smacznego Jajka!
Mokrego Dyngusa!
I Wszystkiego co Najlepsze!!

poniedziałek, 21 marca 2016

Prolog. I am a Troll

Ciemność......To jedyna rzecz którą widziałam. W oddali słyszałam pikanie.....Chyba kardiomonitora....Spróbowałam otworzyć oczy. Po paru próbach się udało. Jasność pomieszczenia mnie oślepiła. Zmrużyłam oczy, gdy moje oczy przyzwyczaiły się do światła, ujrzałam białe pomieszczenie. Szpital, jestem w szpitalu. Ale co ja tu robię? Po woli usiadłam, jedyne co pamiętam to oślepiający błysk i ból.....Rozejrzałam się. Ból rozsadzał mi głowę. Po chwili pielęgniarka weszła, szczęka jej opadła jak mnie zobaczyła......Zaraz o co chodzi? Pobiegła gdzieś, zapewne po doktora.....Po chwili tak jak się spodziewałam. Przyszedł z tą samą pielęgniarką. Robił mi parę badań. Dopiero teraz zauważyłam że mam bandaż na głowie a dokładnie to na czole. Doktor powiedział mi że gdy samochód mnie potrącił to poleciałam pięć metrów dalej uderzając głową o krawężnik. Po tym wszystkim, parę osób weszło do mojego tymczasowego pokoju. To byli moi przyjaciele, uśmiechnęłam się do nich.
-Martwiliśmy się o ciebie-powiedziała moja przyjaciółka
Rozejrzałam się, zmarszczyłam lekko brwi.
-A gdzie jest Lucy?-spytałam
Wszyscy spoważnieli-Co się stało?
-Ona....Jest tu, ale jest jak na razie w śpiączce-powiedział Rudy
-Jak to?!-wstałam
-Ona.....Próbowała popełnić samobójstwo-powiedział Bastian
-Gdzie jest?!
-W sali obok-powiedział Rudy
Szybko tam poszłam, prawie tam pobiegłam. Usiadłam obok jej łóżka, złapałam ją za dłoń.
-Lucy.....-spojrzałam na jej twarz-Lucy, proszę obudź się......-powiedziałam cicho ściskając jej dłoń
-Sally!-otworzyła oczy i natychmiast mnie przytuliła
Odwzajemniłam uścisk.
-Ale jak?! Mike powiedział mi przecież że nie żyjesz!-spytała po chwili- no chyba że jestem w niebie...
-Nie jesteś w niebie-burknęłam-Dorwali mnie, ale im zwiałam. A później mnie auto potrąciło
-No ale powiem Ci że szpital do nieba dość podobny-rozejrzała się-strasznie biało...
-Przyzwyczaisz się
-Co? Czemu?
-Dopiero po jutrze wyjdziesz
-No, przynajmniej nie długo-uśmiechnęła się
-Ja dwa tygodnie-jęknęłam
-To ja też. Tym razem Cie nie zostawię
-Będziesz mogła mnie odwiedzać
-Niema mowy! Będę z tobą w dzień i noc, choćbym musiała się tu wkradać!
-Kurwa!
-Co?
-Vincent zajebał mi telefon!
Lucy zaśmiała się pod nosem.
-To nie jest śmieszne-powiedziałam zrezygnowana
-Trochę jest...-znów się zaśmiała
-Jak go dorwę....
-Ej a od kiedy tu jestem? Długo nie było ze mną kontaktu?
-Nie wiem, sama przed chwilą się obudziłam
-Ale więcej się nie rozstajemy. Wiesz ile działo się przez jedną noc gdy Cię nie było? no chyba że ekipa Ci już wszystko powiedziała...
-Nie, właśnie nic mi nie powiedziała
-Hmm...to jakby to ująć w skrucie...najpierw Caroline mnie umalowała, włączyła film, gdy na chwile poszła zaatakował mnie jeden z tych "straszniejszych" animatronów, później gdy Caroline zasnęła zaatakował mnie drugi, pomógł mi Seth i wziął na spacer, ja nalegałam żeby Cie odwiedzić to ten mnie siłą sprowadził z powrotem. W końcu przyszedł Mike i powiedział mi że nie żyjesz więc się załamałam i chcąc Cię jeszcze zobaczyć prawie popełniłam samobójstwo...Nom. jakoś tak...-powiedziała prawie na jednym wdechu
-Wow....
-No...dość ciekawie było...
-A ja się bawiłam w przebieranki
-Heh, ty to krócej ujęłaś.
-A miałam jeszcze inne przygody ale kiedy indziej ci powiem
-Okey-uśmiechnęła się
Przeciągnęłam się, głowa mnie boli.....
-To co tera? Mam rozumieć że nudy szpitalne?
-Ta.....
-Ej a gdzie ekipa?-spytałam
-Gadają z doktorkiem
-Heh, i niech tak zostanie...-rozłożyła się na łóżku
-Czemu?
-Cały czas mi rozkazują! Gdyby dali mi spokój to może nawet nie próbowała bym się powiesić!
-Znając ciebie to byś pobiegła do pizzerii
-No i bym wiedziała co z tobą i nie było by całej akcji w lesie, więc... było by lepiej-wzruszyła ramionami
-Wcale nie byłoby lepiej!-spojrzałam na nią-Niepotrzebnie bym cię naraziła!
-Nie przesadzaj. po za tym i tak mnie zaatakowały dwa animatrony więc co za różnica?
-Powiedzieć ci co się u mnie stało?
-Mogła byś.
Zaczęłam opowiadać co się stało.
-Wiesz, ciekawie ale w czym niby ja bym Ci przeszkodziła?-spytała gdy skończyłam
-Chciałabyś skończyć w kostiumie albo jak Mike?
-Ale to jest nie fair! Ty możesz się o mnie martwić a ja o Cb nie?
-Nie mówię że nie możesz się o mnie martwić!-krzyknęłam
-Więc chyba chciała bym wiedzieć co z tobą. A skoro ty jesteś w niebezpieczeństwie to nie mogę Cię tak zostawić!
Spojrzałam na nią smutna i odwróciłam wzrok. A właśnie że możesz....Tak było właśnie lepiej.
-Ej, powiedziałam coś nie tak?- spytała
Łzy same zaczęły spływać po moich polikach-N-Nie....-powiedziałam drżącym głosem
-No nie kłam mnie, mów co się dzieje...
-P-Po prostu....Nie wybaczyłabym sobie jeśli zrobiłabym ci coś
-Przecież wszystko gra, nic mi nie jest, a nie ma co płakać nad nawet nie rozlanym mlekiem.-przytuliła mnie- Po za tym jestem według Ciebie, aż taka słaba, że twierdzisz że sobie z niczym nie poradzę?-uśmiechnęła się
-Prawie udusiłam Bonniego
-I dobrze, ma za swoje.-zaśmiała się-To odpowiesz mi w końcu na pytanie?
-Nic w tym do śmiechu-powiedziałam poważnie-I nie poradziłabyś sobie ze mną
-Nie dałabyś
-No weź nie rób już ze mnie takiej łamagi jaką jestem...-zaczęła się śmiać
Uśmiechnęłam się lekko, ale w duszy aż krzyczałam. Jeśli animatrony sobie ze mną nie poradziły to ona tym bardziej, poczułam lekkie ukłucie w sercu.
-Czemu taki mały uśmieszek?-spojrzała na mnie- Głowa do góry i skacz jak kangury!
-Nie-jęknęłam-Głowa mnie boli
-No, nie dziwne jak od auta dostałaś...
-Ale ty nie masz szwów założonych
-Nie zdziwiła bym się gdybym miała...-przewróciła oczami
-Po powieszeniu się? Ty chyba śmieszna jesteś
-Nie mówię już o wieszaniu się. Nie mam pojęcia co by było gdyby Seth przyszedł za późno...Ty nie widziałaś tych "straszniejszych" z tak bliska jak ja...
-A ty nie byłaś w kostiumie-mruknęłam
-No ta... to jesteśmy kwita.
-No właśnie....
Time Skip-Miesiąc później
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak, tak jestem trollem. A co myśleliście? Że rozstanę się tak szybko z tą historią?! I tak oto zaczynamy drugą część tej opowieści! Dziękuję że żaden z was mnie nie zabił. Jeszcze.....No ale no! Mam nadzieję że wytrwacie do następnego rozdziału! Bajo!

sobota, 19 marca 2016

Rozdział 31. Czyste szaleństwo. [The End]

-Jasne czemu nie-podeszłam do niego i przyciągnęłam go za krawat-Tylko nie stchórz-moje oczy zrobiły się czarne
Popchnęłam go i wylądował z drzwiami ze zdziwioną miną. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na siostrę z niewinnym uśmiechem i normalnymi oczami.
-Yyyy... to następna praca dopiero za dwa dni?-spytała moja siostra
-Ja za dwa dni, ty za trzy

-Czyli sama będę siedzieć w domu?
-Przypominam ci że ekipa siedzi w domu
Przewróciła oczami z oburzoną miną.
Time Skip-po jutrze
Ubrałam mundur, rozczesałam włosy. Zeszłam na dół, pożegnałam się z przyjaciółmi i siostrą. Wyszłam z domu, pojechałam przed pizzerię. Mike już tam czekał z tym swoim uśmiechem.
-Widzę że nie stchórzyłeś-powiedziałam podchodząc do niego
-Wchodzimy czy nie?-spytał ignorując moją uwagę
-Po to tu jesteśmy nie?
Weszliśmy do środka, stanęliśmy na chwilę przed sceną. Zaczęliśmy zawzięcie dyskutować. W końcu poszliśmy do biura, zadzwonił telefon z informacjami. Ale później zadzwonił jeszcze raz....
-Hej Mike! Trzymasz się tam? Tak? To dobrze...Em...Słuchaj, jest sprawa wczoraj Jeremy i Fritz ledwo co uszli z życiem. Animatroniki są teraz w nocy bardzo niebezpieczne. Uważaj na siebie okej? Dobra to ja kończę na razie!-rozłączył się
-Okej...To było bardzo dziwne...-stwierdziłam
-W tej kwestii zgodzę się z tobą-Mike zaczął sprawdzać kamery-Zajmiesz się drzwiami?
-Jasne! Tylko mów kogo nie widzisz
-Em....Wszyscy są w różnych lokacjach więc to będzie trudne...
-Już się przemieścili!?
Zaczęłam sprawdzać co chwilę drzwi, po ok. jakiś 20 minutach biegania od drzwi do drzwi, zmęczyłam się. Podeszłam zmachana do drzwi, zapaliłam światło i zobaczyłam Bonnie'go! Miał czarne oczy z białymi punkcikami. Nie zdążyłam zamknąć drzwi, złapał mnie za nadgarstek i wykręcił rękę. Zrobił to szybko aczkolwiek delikatnie. Zasłonił mi usta ręką, zaczęłam się wyrywać. Czułam się jak kiedyś, prowadził mnie przez ciemne korytarze. Rozglądałam się, nadepnęłam mu mocno na stopę, a po tym walnęłam go z łokcia w brzuch. Puścił mnie, zaczęłam uciekać. Bonnie się chyba wkurzył, zaczął mnie gonić. Byłam na szczęście od niego szybsza, ale i tak byłam już zmęczona więc biegłam minimum szybciej od niego. Wbiegłam do Daining Arena, na moje nieszczęście byli tam: Mangle, Foxy, Tochi i Bon....Fajnie...Spojrzeli na mnie, zakręciłam i wleciałam do Part and Service. Na moje nie szczęście poślizgnęłam się i wleciałam w części zapasowe. Nie mogłam się ruszyć, byłam dosłownie tym wszystkim przywalona. Jakaś część przecięła mi skórę od kącika ust na ukos  w dół do zakończenia szczęki. Krew spływała po moim policzku, oraz szyi. Próbowałam krzyczeć ale nie mogłam, nie chciałam. Myślałam że animatrony mnie zaraz wyciągną....Jednak tak się nie stało. Części coraz bardziej mnie okaleczały, po chwili usłyszałam otwieranie drzwi. Spokojne kroki, zamknęłam oczy. Nagle mój telefon zaczął dzwonić, gdy tylko muzyka przestała grać to znów zaczęła. Mniej więcej sześć razy dzwonił, ktoś zaczął zdejmować części ze mnie. Poczułam teraz dopiero ból wywołany licznymi ranami. Ktoś wyjął mnie i położył na stole, po woli i nie pewnie otworzyłam oczy. Mike siedział do mnie plecami, po woli z lekkim bólem przytuliłam się do jego pleców. Oparłam czoło o jego plecy, po chwili chłopak wstał. Spojrzałam na niego, wyciągnął w moją stronę rękę.
-Chodź trzeba opatrzyć twoje rany-uśmiechnął się nie pewnie
Kiwnęłam głową że rozumiem, skorzystałam z jego pomocy. Poszliśmy do biura a tam opatrzyliśmy moje rany, Mike usadził mnie przy kamerach. Sam zaczął sprawdzać drzwi i przy okazji mówił kto stoi.
-Bonnie...-mruknął i zamknął drzwi
Wstałam-Zaraz wracam-uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi
Moje oczy stały się momentalnie czarne, uśmiechnęłam się. Podeszłam do uszatego, już miał mi wykręcić rękę do tyłu. Lecz byłam szybsza i walnęłam go mocno w brzuch. Skulił się lekko i złapał się  za brzuch, złapałam go za gardło i przycisnęłam do ściany. Zaciskałam coraz mocniej dłoń na jego szyi. Ktoś walnął mnie w głowę, mocno. Puściłam królika i jęknęłam z bólu, moje oczy pozostały nie zmienione. Spojrzałam na winowajcę, okazał się nim być Mike. Uśmiechnęłam się szerzej, popchnęłam go, wleciał do biura. Również tam weszłam, zamknęłam za sobą drzwi. Podeszłam do niego, siedział na podłodze, już miał się podnosić. Położyłam nogę na jego klatce piersiowej i powaliłam go. Stopę przemieściłam na jego brzuch, podniosłam nogę i nadepnęłam mu na brzuch. Skulił się z krzykiem, usłyszałam krzyk Bonniego przez kamery a  dokładniej krzyczał ,,,Opętało ją! Opętało!". Widziałam jak animatrony zbierają się w sali ze sceną. Zaśmiałam się cicho, kopnęłam jeszcze raz Schmita w brzuch. Podeszłam do głośnika i włączyłam go. Kopnęłam go jeszcze raz, krzyknął jeszcze głośniej niż wcześniej. Zaśmiałam się, podeszłam do kamer.
-Foxy leć po Springtrapa!-krzyknął Freddy-A ty Mangle po Maria!
Lisy ruszyły po dane osoby, zaczęłam się śmiać.
-Powodzenia...Jeśli w ogóle się tu dostaniecie!!-znów zaczęłam się śmiać
-S-Sally....-usłyszałam z za pleców głos
-Tak?-odwróciłam się do Jonasa
-Proszę, uspokój się....
-Przecież ja jestem spokojna!-uśmiechnęłam się do niego
Westchnął i spojrzał na mnie błagalnie. A później na Mike kulącego się.
-Nie dam się tak łatwo, bracie-powiedziałam poważnie
-Do zobaczenia...-powiedział i zniknął
Usiadłam na krześle, zaczęłam się przyglądać Mikowi. Poczułam rękę na ramieniu, po chwili zostałam brutalnie wyciągnięta z biura. Spojrzałam na  mojego oprawcę to był Goldie, miał minę jakby mu kot na buty narobił. (Sorry musiałam XD) Prowadził mnie przez korytarze, czyli to jest już mój koniec? Pewnie tak, schowałam twarz we włosach. Misiek wprowadził mnie na zaplecze.
-Mogę sam na sam z nią na chwilę zostać?-spytał Vinc
Wszyscy wyszli, spojrzałam na niego.
-Sally...-powiedział ze smutkiem-Przepraszam...A-nie dokończył bo mu przerwałam
-Czyli to już jest mój koniec?-spytałam bez emocji
Westchnął-To nie będzie twój koniec. Będziesz żyć ale jako animatronik.
-Nie chcę takiego życia-warknęłam
Widziałam w jego oczach zdziwienie-A czemu niby?
-Bo mogę tego nie przeżyć!-wrzasnęłam
-Na pewno przeżyjesz!
-Wal się!-krzyknęłam z czystą furią
Widziałam że się zawahał, nie dam się! Nie dam się i już! Będę walczyć!
-Przepraszam-powiedział
Zaczął wołać animatrony, ja w tym czasie wbiegłam do piwnicy. Biegłam ile sił w nogach, w końcu wleciałam w kogoś. Spojrzałam w górę, Shadowy! Zasłoniłam się rękami, oni mnie podnieśli.
-Spokojnie, my ci nic nie zrobimy-powiedział S.F
-O-Okej...-powiedziałam nie pewnie
-Chodź-złapali mnie za ręce
Prowadzili mnie w głąb piwnicy, weszliśmy do ich pokoju. Shadow Freddy podszedł do jednej z szaf. Wyciągnął z niej swoje ubrania, spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
-Ucharakteryzujemy cię na Shadow Freddyego-powiedział S.B
-Czemu na niego?-spojrzałam na Królika
-Ponieważ możesz mieć oczy jak on-wzruszył ramionami
-Trzymaj-Misiek podał mi ubrania-Idź do łazienki-Wskazał
na ciemne drzwi
Weszłam tam i się przebrałam, po tym chłopacy zrobili mi makijaż i fryz. Wyglądałam teraz jak klon Shadow Fredziaka.
-Jakby co to masz popsuty modulator głosu i nic nie mówisz-powiedział miś
Kiwnęłam głową i ruszyliśmy w drogę tak dla zabicia czasu. Animatrony szły z naprzeciwka, lekko się zestresowałam. Wszyscy do nas podeszli, siedziałam cicho.
-Hej Shadowy-powiedział Freddy
-Hej....-mruknął S.B.
-A temu co?-wskazał na mnie Fox
-Modulator głosu mu padł-powiedział-A teraz sorry ale musimy to naprawić
-Lepiej idźcie do Marionetki-powiedział Vinc
-Nie-machnął ręką-Poradzimy sobie

-Foxy idź z nimi jakby coś się namieszało-powiedział Vinc
Rudy kiwnął głową że rozumie. Vinc masz w pysk za to, ruszyliśmy więc na górę. Weszliśmy do Parte and Service, usiadłam na stole. S.B podszedł do mnie z narzędziami. Zbliżył się do mojej krtani ze śrubokrętem. Po chwili westchnął.
-Możesz się tak na mnie nie patrzeć!?-warknął do Foxa-Wyjdź-pokazał na drzwi od piwnicy
Zgromił królika wzrokiem, jednak wyszedł ale nie przeszedł do piwnicy tylko do Daining Area. Shadow odetchnął i usiadł obok mnie. Odczekaliśmy chwilę, po czym wyszliśmy z Zaplecza. Nigdzie nie widzieliśmy Rudego, ruszyliśmy do wyjścia.
-Hej! Czekajcie!-usłyszeliśmy krzyk Rudego
Ruszyliśmy biegiem, na moje nieszczęście się  wywaliłam. Przy okazji peruka mi spadła, spojrzeliśmy na siebie, a później na Foxa.
-Mam ją-powiedział do krótkofalówki, zaczął się zbliżać
-Wiej!-krzyknął królik
Ruszyłam biegiem do wyjścia, otworzyłam z rozmachem drzwi wejściowe. Biegłam dalej, jasne światło mnie oślepiło. Po tym ból.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam was kochani! To jest koniec naszej przygody z Sally i jej ekipą!! Ale nie bójcie się, tak jak chcieliście będzie nowe opowiadanie. Pierwszy rozdział pojawi się w poniedziałek. No to chyba wszystko, na razie!

poniedziałek, 14 marca 2016

Wattpad.


Tak jak chcieliście piszę na Wattpadzie i uwaga ta opowieść nie jest o fnafie!! Jeśli chcecie to zajrzyjcie na mój profil- https://www.wattpad.com/user/Kosmitka_Amina
No to wszystko na razie!

wtorek, 8 marca 2016

Masa, no może nie masa pytań.


1. To o czym chcielibyście to opowiadanie na Wattpadzie? Jakieś pomysły?
2. Chcieli byście jeszcze kogoś zeswatać w opowiadaniu?
3. Dlaczego Mario!?
To wszystko....Nadal się zastanawiam czemu on?!

Kolejna seria, kolejnych pytań.

1. O czym mogłabym pisać na Wattpadzie?

2. Z kim ma być Sally?
3. Czy chcieli byście żebym zrobiła taką dużą konferencje na skypie z wami? (Jeśli tak to możecie mnie śmiało zapraszać- Kosmitka Amina)
To chyba wszystko....Raczej tak....No nic! Do zobaczenia w kolejnym poście!


niedziela, 6 marca 2016

Pytanie


Hej ludziska! Wiem że długo nie dodaje rozdziału, za co serdecznie przepraszam. Oraz mam do was kilka pytań. A mianowicie:
1. Czy chcieli byście posta z moimi bazgrołami?
2. Czy po jak skończę z tym opowiadaniem to chcecie nowe opko?
3. Czy Sally ma się w kimś zakochać?
4. Zacząć pisać na Wattpadzie?


To chyba już wszystko.....Zapraszam również na moje drugie opko pt. ,,FNAF Opowiadanie-To wszystko powróciło"
http://towszystkopowraca.blogspot.com/


poniedziałek, 18 stycznia 2016

Rozdział 30. Podryw.

Szłam w głąb piwnicy. Rozglądałam się nerwowo.
-Bu!!-ktoś krzyknął mi do ucha
Krzyknęłam i odwróciłam się, stanęłam jak wryta. Przede mną stali Freddy i Bonnie tylko byli cali czarni z wyjątkiem oczu. Oczy mieli białe.
-K-Kim w-wy jesteście?-spytałam spanikowana
Obydwaj zaśmiali się.
-Ja jestem Shadow Freddy-powiedział misiek-A to jest Shadow Bonnie-pokazał na królika-A ty?
-Ja jestem Sally
-Sally....Czy ty czasem nie jesteś siostrą Spring Trapa?
-Tak, jestem jego siostrą
Usłyszałam kroki-Ja już będę musiała zwiewać
Spojrzeli na siebie porozumiewawczo-Możemy cię ukryć-powiedzieli równocześnie
-Naprawdę?
-Tak-odpowiedział S. Bonnie-Choć za nami
Poszłam za nimi. Weszliśmy do jakiegoś pokoju.
-Tu nigdy nie będą szukać-stwierdził S.F.
-A właściwie to gdzie jesteśmy?-spytałam
-W naszym pokoju-powiedział S.B siadając na łóżku-Rozgość się
Usiadłam na podłodze obok łóżka bodajże S.F. Oparłam się plecami o łóżko.
-Każdy Animatron ma swój pokój?-spytałam
-Każdy, tylko niektórzy mają współlokatorów-powiedział S.F. siadając obok S. Boniego
Zaczęliśmy sobie gadać i poznawać się bliżej. Śmialiśmy się razem, wygłupialiśmy się, czułam się jakbym ich znała od bardzo dawna. Siedzieliśmy aktualnie na łóżku S. Freddego. Jakoś tak wszyscy zasnęliśmy.
*3 os.*
Sally, Shadow Freddy oraz Shadow Bonnie zasnęli, w dziwnych pozach. A mianowicie: Sally leżała na brzegu łóżka, wtulona w plecy Shadow Bonniego którego prawa ręka spoczywała na twarzy Shadow Freddyego, a nogi królika oplatały jedną z nóg misia, S. Freddy obejmował chłopaka jedną ręką a drugą trzymał na jego tali. W tym samym czasie Lucy i Vincent wyruszyli na poszukiwanie Sally. Gdy Lucy skontaktowała się z Vincentem, S.F. poruszył się poprzez promień światła wpadający do pokoju. Nie obudził się jednak, ale zdawać się mogło że się lada moment obudzi. Malutki strumień światła, został zasłoniony przypadkowo przez Lucy wycofującą się z pomieszczenia. Sally mruknęła coś pod nosem i schowała twarz w plecach jednego z chłopców.
Time Skip
*Sally*
Po woli otworzyłam oczka, spałam wtulona w plecy S.B. Odsunęłam się od niego trochę, ale to był zły pomysł iż wóż poniewóż. Spadłam z łóżka, ale mnie dupa boli....Jęknęłam. Chłopacy obudzili się jak na sygnał, zaczęli się ze mnie brechtać nie no foch.
-Księżniczka już wstała?-powiedziała z uśmiechem Lucy
Zrobiłam naburmuszoną minę-Na dżewo szyszki krzywić!

-Ale to tak daleko...
-To nie było do ciebie-mruknęłam-Tylko do nich-pokazałam na chłopaków
-Aha Ok.
Usiadłam w siadzie skrzyżnym- Co robimy?
-Hmmm...Może weźmy się do roboty?
-Nie chce mi się-zaczęłam marudzić
-A...co Ci się chce? Jeszcze przed tym jak poszłaś spać chciało Ci się pracować i to w pojedynkę, bo mnie związałaś dwa razy.
-Bo chciałaś mnie zmusić do spania. Co mi się chce? Zrobić coś głupiego
-Masz coś na myśli?
-Nie
-Może jak na razie to wyjdźmy z tej piwnicy. Nie chce mi się tu siedzieć.
-Okej-wstałam-Na razie chłopaki-wyszłam z siostrą z piwnicy
-Czyli chcesz zrobić coś głupiego... To... może podlejmy kamienie? Jest to chyba dość głupie
-Nie....za nudne
-To...Umiesz jeździć windą po lesie?
-Bardzo śmieszne-powiedziałam ironicznie
-A masz głupszy pomysł?-zaśmiała się-ewentualnie możemy wypracować trawnik.
-Nie śmieszne-mruknęłam-Weź realne pomysły a nie kurwa jeszcze bardziej przynudzasz nie realnymi rzeczami
-Eh.. to może sama coś zaproponuj?
Wzruszyłam ramionami i poszłam w stronę biura, a sis za mną. Gdy weszliśmy do biura sister spytała mnie:

-To jak tym razem robimy? Ty kamery, a ja drzwi, czy odwrotnie?
-A może se odpuścimy?
-Ty leniu...-zaśmiała się
-Nie spałam jedenaście dni daj mi odpocząć-mruknęłam i przeciągnęłam się

-To mam robić za Ciebie?
-Daj se Luz...Jak ktoś się tu zjawi to nie będzie koniec świata-powiedziałam siadając na biurku-Ja mam sposób by odstraszyć Animatroniki
-Jesteś pewna że możemy? Bo ja niezbyt
Zmieniłam oczy na czarne z białymi punkcikami, spojrzałam na siostrą z wściekłą miną. Zrobiłam tak bo zauważyłam Chickę za drzwiami, uśmiechnęłam się psychicznie i zaśmiałam się jak wariatka. Spojrzałam na kurczaka, zwiała w trybie natychmiastowym. Zrobiłam normalne oczy-Jestem pewna
Zaśmiałam się z miny którą zrobiła Lucy-Ja sobie nie umiem poradzić?
-Wiesz... nigdy nic nie wiadomo-powiedziała
-Gadanie-mruknęłam
-Może... ja zawsze spięta jestem...
-To się wyluzuj

-Łatwo Ci mówić. Raczej się nie wyluzuję gdy wszystko wokół chce mnie zabić...
-Jesteś ze mną-podeszłam do niej-Zapamiętaj ze mną zawsze jesteś bezpieczna

-To nie jest do końca pewne skoro potrafiłaś mnie nawet związać...
-Cii...-powiedziałam
Usłyszałam ten chamski a zarazem arogancki śmiech. Odwróciłam się w stronę śmiechu.
-Po coś tu przylazł?!-warknęłam
-Tak się witasz ze swoim kolegą?-spojrzał na Lucy-A kim jest twoja przecudowna przyjaciółka
-To jest moja siostra matole-mruknęłam
-Jestem Mike, miło mi-uśmiechnął się szarmancko
- Mi t-też m-miło...-zaczęła się jąkać
-Ejejjejej....Nie podrywaj mi tu mojej siostry-mruknęłam i odciągnęłam go od Lucy-Właśnie Jest Rudy i Blondi?-spytałam
-Nołp, właśnie po to tu przyszedłem. Jutro ty i twoja siostra zmieniacie się z Jeremym i Fitzem
-Przynajmniej fajnie wiedzieć-odezwała się moja sis
-Nom...-mruknęłam-I tak jutro pójdę do pracy-mruknęłam cicho pod nosem
-Jeśli tak bardzo chcesz iść do pracy to może pójdziesz po jutrze ze mną?-spytał Mike
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam was że tak długo nie było rozdziału ale sami wiedzie....Szkoła to szkoła tego nie zmienisz. A ja akurat jestem w pierwszej klasie gimby to tym bardziej mam przekichane. No nic to chyba wszystko, na razie i do zobaczenia w następnym rozdzialiku!!