Obudziłam się o 23:25. Wstałam się i przebrałam w mój mundur. Teraz dopiero zauważyłam że jest fioletowy. Przebrana weszłam do pokoju siostry.
-A ty gdzie masz mundur? No już przebieraj się-pospieszałam siostrę
Podeszła do szafy i wyciągnęła strój.
-No już, daj mi chwilkę...
Wyszłam z jej pokoju by dać jej trochę prywatności, zaczęłam bawić się wisiorkiem. Bardzo ładny był. Przez to przypomniało mi się o Vincu. A co jeśli o mnie zapomniał? A jeśli nie uwierzy jeśli mu powiem że to ja? Pogrążyłam się we własnych myślach. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos siostry.
-Ej, wychodzimy?
-Huh? Co....T-Tak...
Ruszyłam do wyjścia. Po około 15 minutach drogi stałyśmy przed pizzerią
-Gotowa?-spytałam wchodząc
-Ehhh, no chyba tak
Uśmiechnęłam się-Ty idź już do biura, ja muszę iść na chwilę do łazienki
-Spoko-odpowiedziała kierując się w swoją stronę
Poszłam do łazienki i tam zrobiłam sobie końskiego kuca, zabierając przy tym grzywkę. Poszłam na chwilę przed scenę. Patrzyłam na animatroniki. Odwróciłam sie i już miałam iść ale ktoś mi unieruchomił ręce. Próbowałam się wyrwać ale ten ktoś był silniejszy. Udało mi się odwrócić, nie mogłam uwierzyć!!! To był Goldy!! Stałam i wpatrywałam się w niego z otwartą buzią. Ten szarpnął mnie w stronę sceny. Próbowałam się uwolnić ale nic z tego. Zaciągnął mnie na zaplecze a później do piwnicy. Goldy popchnął mnie do przodu przez co wywaliłam się na kolana. Spojrzałam przed siebie. Vincent!!
-Vincent! To ja Sally!!
-Kim ty jesteś ale tak na prawdę!!
-Przecież mówię że to ja!! Twoja siostra!
-Rozpoznałbym swoją siostrę nawet na kilometr i wiem ,że to nie ty!!
-Vincent czy cie całkiem pogięło?!-do oczu napłynęły mi łz
Jak on może coś takiego mówić? Po chwili siostra do mnie podbiegła.
-Nic Ci nie jest?!
-Nie....-wstałam i spojrzałam na siostrę, a później na Vinca
Po chwili upadłam na kolana, moja głowa zwisała bezwładnie. Lucy mnie przytuliła.
-Będzie dobrze...-powiedziała-Co, aż tak cię gnębi? Co się stało gdy mnie nie było?
-N-Nic...Mogłabyś mnie już puścić?-spytałam słabo
-Sorry....-odkleiła się ode mnie. Podniosłam głowę, zakręciło mi się w głowie i zemdlałam.
*Sen Sally*
Szłam sobie korytarzem, miałam przy sobie latarkę i pluszaka który przypominał Vinca. Usłyszałam śmiech, podobny do Freddy'ego...ale ten był taki obcy i przerażający. Ktoś zaczął mówić wiersz, zaczęłam go powtarzać, nie wiem czemu.
-Mkniesz przez korytarze.
Słyszysz kroków sto.
Gdy się odwrócisz nastąpi twój koniec.
Nie próbuj uciekać, nic ci to nie da.
Ponieważ oni powrócili.
,,Koniec Ci znany:
głębszy, straszny, opętany.
Tu spokoju końuszek,
kroków mych sto.
Spoza czwarty krąg,
Powrócą.Logiki niedobór
zbiegać, bowiem są
tu..."
*Powrót do rzeczywistości*
Obudziłam się z krzykiem. Nie wiem czemu, spojrzałam na siostrę wystraszona.
-Co ci jest?-spytała
-Mnie? Nic
-Taaaa... Niiiccc... A chcesz coś zobaczyć?
-Dawaj
-To.-podała mi telefon z zatrzymanym na początku nagraniem-Ciekawe rzeczy gadasz
Po wysłuchaniu nagrania przypomniało mi się coś ważnego.
-Ej....Dokładnie to samo mówił jakiś głos w moim śnie a potem ja to zaczęłam powtarzać nie wiem czemu
-Aha... mam pomysła ,ale zrealizujemy co po pracy. Ok?
-Nie, my to teraz zrobimy
-Teraz nie ma za bardzo warunków i mamy już coś do roboty. Po za tym na razie za długo bym ci to tłumaczyła
-Okej...A właśnie widziałaś może Freddiego?
-Nie, a co?
-Muszę z nim pogadać
-To chodźmy do niego- wzruszyłam ramionami
-Okej-wstałam-Gdzie on może być? Hm.......Już wiem!! Do kuchni marsz!-poszłam w stronę kuchni.
Weszłam do wspomnianego wcześniej pomieszczenia. Freddy oczywiście tam był. Ale się za nim stęskniłam!! Podeszłam do niego po cichu i rzuciłam mu się na szyję. Ten się przestraszył i oboje wylądowaliśmy na podłodze. Ten cały przestraszony a ja się śmiałam.
-S-Sally...?-zapytał nie pewnie
-Nie święty Mikołaj i krasnoludki- zaśmiałam się-Stęskniłam się wiesz?
-Domyślam się
-Nie uwierzysz co się stało!-powiedziałam podekscytowana
-No co takiego?
-Odnalazłam swoją siostrę bliźniaczkę!!
-Co!?
-Pstro! Poznałyśmy się dzięki Jonasowi!! A Vincent uważa mnie za podszywaczkę!!
-Co?!
-Pstro! Tak to!
-Wyjaśnię to później z nim
-Powodzenia-mruknęłam
Wstałam z niego, oraz on sam wstał. Podeszłam do Lucy i pociągnęłam ją w stronę Freddiego
-Freddy przedstawiam ci Lucy! Moją siostrę bliźniaczkę!
-Miło mi-uśmiechnął się przyjaźnie i wyciągnął rękę w stronę mojej siostry
-Teeeżżż mi miłoo-odpowiedziałam- Nie rób mi tego więcej - szepnęła do mnie- przynajmniej nie tak gwałtownie...
-Bende-zaśmiałam się cicho-Hej Freddy wiesz gdzie jest reszta?
-Jasne, z tego co wiem to Chicka i Toy Chicka siedzą z Bonniem oraz Bonem w jednym z Party Romów. Foxy zapewne w Pirate Cove, Mangle jest z moją Toy wersją i Goldym w Daining Arena. A Mario z tego co wiem to śpi w pudełku.
-Dzięki-rzuciłam w jego stronę, wybiegając z kuchni
Za rękę trzymałam siostrę, wbiegłam do jednego z Party Romów i trafiłam. Cała czwórka grała w karty. Stanęłam za Bonniem i Chicką
-Wiecie że ten co gra w karty to ma łeb obdarty?-z przerażenia podskoczyli. Zaśmiałam się, znowu przedstawiłam Lucy niespodziewanie. Po tym poszliśmy jeszcze do Daining Arena. Pogadaliśmy trochę i znów to zrobiłam. Po tym zostało mi już ostatnie miejsce, podeszliśmy do Pirate Cove. Spojrzałam na siostrę.
-Zaczekaj tu-weszłam do Pirate Cove
Szukałam wzrokiem Lisiastego. Znalazłam go siedzącego, pod ścianą. Wyglądał na przybitego. Miał zamknięte oczy, usiadłam obok niego.
-Powiedziałem że nie chcę nikogo na oczy widzieć!-powiedział ostro nie otwierając oczu
-Nawet mnie?
Jak na zawołanie otworzył oczy, zdziwiony patrzył na mnie. Uśmiechnęłam się do niego. Ten zrobił coś co mnie zdziwiło, przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk. Ścisnęłam go trochę mocniej.
-Teraz to tak łato mi się nie wywiniesz-zaśmiałam się
Lisiasty zaczął wołać o pomoc. Po chwili usłyszałam głos siostry.
-Nie przeszkadzam?-spytała
-Nie-zaśmiałam się
-Pomocy!! Zawołaj pomoc!! Proszę!!!
-Ja?-zaśmiała się-a wiesz po czyjej stronie ja stoję?-powiedziała z uśmiechem
-Proszę!! Ona mnie zaraz udusi!! Albo co gorsza blachę wgniecie!!-wysapał
-To jak myślisz siostrzyczko, pomóc mu?
-Siostrzyczko?!
-Później ci wyjaśnię. Możesz mu pomóc
Próbowała mnie odkleić od lisa. Po ciężkich próbach udało jej się odkleić. Po chwili wyrwałam się siostrze i z powrotem wróciłam do tulenia (czyt. ściskania) Lisiastego.
-Jeśli chcesz ją ode mnie odkleić to zawołaj Freddiego! Nie Goldena! Najlepiej zawołaj Vinca!
Ściskałam Lisiastego coraz mocniej.
-Jesteś! Dzięki ci....jak masz na imię?-krzyczał uradowany Foxy
-Lucy-odpowiedziała
-Dzięki Lucy-uśmiechnął się-A czy teraz ktoś łaskawie odklei tą przylepę ode mnie?
Lucy uśmiechnęła się- to co Vincent? Pomożesz?
-Zobaczę co się da zrobić-powiedział
Ścisnęłam Lisa bardzo mocno że aż zawył. Vin złapał mnie w pasie i próbował mnie odkleić od Lisa. Nie dawałam za wygraną. W końcu bez sił się poddał a ja wtedy wypuściłam Foxa z uścisku i przytuliłam się do Vina
-Trinki łinki tuli?-powiedziałam dziecięcym głosem
-Trinki łinki tuli-odpowiedział i odwzajemnił uścisk. Złapałam Lucy za rękę i włączyłam ją do uścisku
-Sally, nie przesadzasz?-spytała siostra
-Nie-uśmiechnęłam się-Przecież musisz się do nas przyzwyczaić. A właśnie....Vin nie uważasz mnie już za podszywaczkę?
-Jak zobaczyłem jak mocno ściskasz Lisa to uwierzyłem że to ty-uśmiechnął się
-Ale mnie też teraz trochę dusisz, wiesz?-powiedziała lekko zestresowana Lucy
-Tym razem to nie ja-powiedziałam
-Ona ma rację to ja-uśmiechnął się w ten jego charakterystyczny sposób co oznaczało że mamy przesrane.
Po chwili ścisnął nas mocniej. Usłyszeliśmy kroki, po chwili z ciemności wyłonił się...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejcio to znowu ja! Przepraszam że rozdziału długo nie było...Tak wiem moja wina i mojego lenistwa. To chyba już wszystko....A zapomniałabym!! Zapraszam do zadawania pytań pod postem ,,Yay!! ^^". To ja się już żegnam miłego dnia bądź dobranoc no i cześć!