*Mario*
- Sally natychmiast się uspokój!!- próbowałem ją złapać- Chłopacy pomóżcie!!- spojrzałem na Vinca i Goldiego
- Sally uspokój się. Dla mnie. Proszę...- odezwał się Vinc
- Dla Vinca- dodał złoty
*Sally*
Po chwili ktoś zaczął się przepychać pomiędzy nimi, okazało się że to był Alexy. Kuzyn podszedł do mnie i rozczochrał mi włosy
-Czo tam młoda?
-Nicz a tam?
-Też nicz-zaśmiał się
-A tak a propop czo cię tu sprowadza?
-Chciałem iść z tobą na miasto,ale widzę że jesteś zajęta
-Wiesz co? Nie jestem i z chęcią z tobą pójdę-uśmiechnęłam się
Razem z Alexy'm poszliśmy na zakupy, kupił mi parę sukienek. Nawet ładnych, po powrocie do domu. Ubrałam jedną z sukienek. Poszłam do szpitala odwiedzić Caroline. Okazało się że za tydzień ją wypuszczą. Siedziałam tak z ekipą w szpitalu aż do godziny końca odwiedzin. Następnego dnia chciałam iść do pizzerii pokazać moją nową sukienkę. Ale gdy dochodziłam do pizzerii. Stał tam buldożer oraz dźwig. Podbiegłam do szefa pizzerii i spytałam się co się dzieje a ten mi odpowiedział że robią rozbiórkę. A animatrony idą na zniszczenie. Byłam zrozpaczona. Pobiegłam zapłakana do domu. Zadzwoniłam do ekipy. I umówiliśmy że pójdziemy do Caroline. Gdy nadszedł czas spotkania. Wyszłam z domu i popędziłam do szpitala. W trakcie spotkania poryczałam się i opowiedziałam im co się stało. Wszyscy mnie pocieszali. Gdy Caroline wyszła już ze szpitala, wszyscy złożyliśmy się na wynajem domku. Zamieszkaliśmy razem. Przez pewien okres przez rozpacz nie chciałam ani jeść ani pić w końcu przyjęłam do wiadomości że już nigdy ich nie zobaczę.
*2 lata później*
Więc tak zacznę może od tego co się zmieniło. A więc tak każdy z nas się pofarbował a mianowicie na takie kolory jak:
*Ja-Biały
*Caroline-Ciemny Niebieski
*Seth-Różowy
*Bastian-Blond
*Fred-Pastelowy Fiolet
*Alan-Mocny Czerwień
Tak wiem zmieniliśmy się trochę. Za dwa dni kończę 17 lat. Ale nie cieszę się z tego bo mam świadomość że nie ma już Vinca...Moje rozmyślania przerwały otwieranie drzwi, do domu. Spojrzałam się w stronę drzwi. Caroline wróciła ze sklepu z wielkim uśmiechem. Ciekawe co ją tak cieszy. Zebrała chłopaków w kuchni a mnie nie chciała tam wpuścić. Co oni kombinują? Próbowałam podsłuchiwać ale za cicho mówili. Poszłam do swojego pokoju, ległam się na łóżko. Poszłam spać. No co? Nie chce mi się nic robić a poza tym jest 22:00. Tak wiem Caroline strasznie późno wraca z zakupów. Następnego dnia ekipa zabrała mnie do parku linowego a później do wesołego miasteczka. Dzień zleciał mi bardzo miło. Do domu wróciliśmy padnięci więc położyliśmy się wszyscy spać. Obudziłam się, dziś są moje urodziny....Waśnie dawno nie widziałam Jonasa! Dobra później się nad tym zastanowię, nie chce mi się wstawać z wyra! Ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę!-krzyknęłam, do pokoju weszła Caroline
-No już wstawaj!
-Ale tak mi się nie chce!
-Wstawaj leniu!-zrzuciła mnie z łóżka
-Ał...-syknęłam, po woli wstałam-Nich ci będzie
Pomaszerowałam do łazienki i się ogarnęłam. Więc tak ubrałam się w....po co ja wam to opisuję? W wielkim skrócie wyglądam tak:

Po ogarnięciu się, poszłam na śniadanie. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi. Zdziwiło mnie to, po śniadaniu powiedzieli że mnie gdzieś zabiorą. Tata Setha nas zawoził tylko właśnie nie wiedziałam gdzie jedziemy bo miałam zawiązanie oczy. Gdy dojechaliśmy, Caroline i Bastian pomogli mi wysiąść. Weszliśmy do jakiegoś miejsca gdzie dzieci krzyczały i grała muzyka. Poszliśmy jeszcze dalej, doszliśmy do miejsca gdzie muzyka była bardzo głośno. Po chwili odwiązali mi oczy, byłam prze szczęśliwa!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto kolejny rozdzialik! Yay ^^!! Wielkie dzięki za pomoc Potter!! Oraz Kuna!! No to dozob w następnych rozdziałach!