niedziela, 27 marca 2016

Święta!!!


Wesołych Świąt Wielkanocnych!!!
Bogatego Zająca!
Smacznego Jajka!
Mokrego Dyngusa!
I Wszystkiego co Najlepsze!!

poniedziałek, 21 marca 2016

Prolog. I am a Troll

Ciemność......To jedyna rzecz którą widziałam. W oddali słyszałam pikanie.....Chyba kardiomonitora....Spróbowałam otworzyć oczy. Po paru próbach się udało. Jasność pomieszczenia mnie oślepiła. Zmrużyłam oczy, gdy moje oczy przyzwyczaiły się do światła, ujrzałam białe pomieszczenie. Szpital, jestem w szpitalu. Ale co ja tu robię? Po woli usiadłam, jedyne co pamiętam to oślepiający błysk i ból.....Rozejrzałam się. Ból rozsadzał mi głowę. Po chwili pielęgniarka weszła, szczęka jej opadła jak mnie zobaczyła......Zaraz o co chodzi? Pobiegła gdzieś, zapewne po doktora.....Po chwili tak jak się spodziewałam. Przyszedł z tą samą pielęgniarką. Robił mi parę badań. Dopiero teraz zauważyłam że mam bandaż na głowie a dokładnie to na czole. Doktor powiedział mi że gdy samochód mnie potrącił to poleciałam pięć metrów dalej uderzając głową o krawężnik. Po tym wszystkim, parę osób weszło do mojego tymczasowego pokoju. To byli moi przyjaciele, uśmiechnęłam się do nich.
-Martwiliśmy się o ciebie-powiedziała moja przyjaciółka
Rozejrzałam się, zmarszczyłam lekko brwi.
-A gdzie jest Lucy?-spytałam
Wszyscy spoważnieli-Co się stało?
-Ona....Jest tu, ale jest jak na razie w śpiączce-powiedział Rudy
-Jak to?!-wstałam
-Ona.....Próbowała popełnić samobójstwo-powiedział Bastian
-Gdzie jest?!
-W sali obok-powiedział Rudy
Szybko tam poszłam, prawie tam pobiegłam. Usiadłam obok jej łóżka, złapałam ją za dłoń.
-Lucy.....-spojrzałam na jej twarz-Lucy, proszę obudź się......-powiedziałam cicho ściskając jej dłoń
-Sally!-otworzyła oczy i natychmiast mnie przytuliła
Odwzajemniłam uścisk.
-Ale jak?! Mike powiedział mi przecież że nie żyjesz!-spytała po chwili- no chyba że jestem w niebie...
-Nie jesteś w niebie-burknęłam-Dorwali mnie, ale im zwiałam. A później mnie auto potrąciło
-No ale powiem Ci że szpital do nieba dość podobny-rozejrzała się-strasznie biało...
-Przyzwyczaisz się
-Co? Czemu?
-Dopiero po jutrze wyjdziesz
-No, przynajmniej nie długo-uśmiechnęła się
-Ja dwa tygodnie-jęknęłam
-To ja też. Tym razem Cie nie zostawię
-Będziesz mogła mnie odwiedzać
-Niema mowy! Będę z tobą w dzień i noc, choćbym musiała się tu wkradać!
-Kurwa!
-Co?
-Vincent zajebał mi telefon!
Lucy zaśmiała się pod nosem.
-To nie jest śmieszne-powiedziałam zrezygnowana
-Trochę jest...-znów się zaśmiała
-Jak go dorwę....
-Ej a od kiedy tu jestem? Długo nie było ze mną kontaktu?
-Nie wiem, sama przed chwilą się obudziłam
-Ale więcej się nie rozstajemy. Wiesz ile działo się przez jedną noc gdy Cię nie było? no chyba że ekipa Ci już wszystko powiedziała...
-Nie, właśnie nic mi nie powiedziała
-Hmm...to jakby to ująć w skrucie...najpierw Caroline mnie umalowała, włączyła film, gdy na chwile poszła zaatakował mnie jeden z tych "straszniejszych" animatronów, później gdy Caroline zasnęła zaatakował mnie drugi, pomógł mi Seth i wziął na spacer, ja nalegałam żeby Cie odwiedzić to ten mnie siłą sprowadził z powrotem. W końcu przyszedł Mike i powiedział mi że nie żyjesz więc się załamałam i chcąc Cię jeszcze zobaczyć prawie popełniłam samobójstwo...Nom. jakoś tak...-powiedziała prawie na jednym wdechu
-Wow....
-No...dość ciekawie było...
-A ja się bawiłam w przebieranki
-Heh, ty to krócej ujęłaś.
-A miałam jeszcze inne przygody ale kiedy indziej ci powiem
-Okey-uśmiechnęła się
Przeciągnęłam się, głowa mnie boli.....
-To co tera? Mam rozumieć że nudy szpitalne?
-Ta.....
-Ej a gdzie ekipa?-spytałam
-Gadają z doktorkiem
-Heh, i niech tak zostanie...-rozłożyła się na łóżku
-Czemu?
-Cały czas mi rozkazują! Gdyby dali mi spokój to może nawet nie próbowała bym się powiesić!
-Znając ciebie to byś pobiegła do pizzerii
-No i bym wiedziała co z tobą i nie było by całej akcji w lesie, więc... było by lepiej-wzruszyła ramionami
-Wcale nie byłoby lepiej!-spojrzałam na nią-Niepotrzebnie bym cię naraziła!
-Nie przesadzaj. po za tym i tak mnie zaatakowały dwa animatrony więc co za różnica?
-Powiedzieć ci co się u mnie stało?
-Mogła byś.
Zaczęłam opowiadać co się stało.
-Wiesz, ciekawie ale w czym niby ja bym Ci przeszkodziła?-spytała gdy skończyłam
-Chciałabyś skończyć w kostiumie albo jak Mike?
-Ale to jest nie fair! Ty możesz się o mnie martwić a ja o Cb nie?
-Nie mówię że nie możesz się o mnie martwić!-krzyknęłam
-Więc chyba chciała bym wiedzieć co z tobą. A skoro ty jesteś w niebezpieczeństwie to nie mogę Cię tak zostawić!
Spojrzałam na nią smutna i odwróciłam wzrok. A właśnie że możesz....Tak było właśnie lepiej.
-Ej, powiedziałam coś nie tak?- spytała
Łzy same zaczęły spływać po moich polikach-N-Nie....-powiedziałam drżącym głosem
-No nie kłam mnie, mów co się dzieje...
-P-Po prostu....Nie wybaczyłabym sobie jeśli zrobiłabym ci coś
-Przecież wszystko gra, nic mi nie jest, a nie ma co płakać nad nawet nie rozlanym mlekiem.-przytuliła mnie- Po za tym jestem według Ciebie, aż taka słaba, że twierdzisz że sobie z niczym nie poradzę?-uśmiechnęła się
-Prawie udusiłam Bonniego
-I dobrze, ma za swoje.-zaśmiała się-To odpowiesz mi w końcu na pytanie?
-Nic w tym do śmiechu-powiedziałam poważnie-I nie poradziłabyś sobie ze mną
-Nie dałabyś
-No weź nie rób już ze mnie takiej łamagi jaką jestem...-zaczęła się śmiać
Uśmiechnęłam się lekko, ale w duszy aż krzyczałam. Jeśli animatrony sobie ze mną nie poradziły to ona tym bardziej, poczułam lekkie ukłucie w sercu.
-Czemu taki mały uśmieszek?-spojrzała na mnie- Głowa do góry i skacz jak kangury!
-Nie-jęknęłam-Głowa mnie boli
-No, nie dziwne jak od auta dostałaś...
-Ale ty nie masz szwów założonych
-Nie zdziwiła bym się gdybym miała...-przewróciła oczami
-Po powieszeniu się? Ty chyba śmieszna jesteś
-Nie mówię już o wieszaniu się. Nie mam pojęcia co by było gdyby Seth przyszedł za późno...Ty nie widziałaś tych "straszniejszych" z tak bliska jak ja...
-A ty nie byłaś w kostiumie-mruknęłam
-No ta... to jesteśmy kwita.
-No właśnie....
Time Skip-Miesiąc później
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak, tak jestem trollem. A co myśleliście? Że rozstanę się tak szybko z tą historią?! I tak oto zaczynamy drugą część tej opowieści! Dziękuję że żaden z was mnie nie zabił. Jeszcze.....No ale no! Mam nadzieję że wytrwacie do następnego rozdziału! Bajo!

sobota, 19 marca 2016

Rozdział 31. Czyste szaleństwo. [The End]

-Jasne czemu nie-podeszłam do niego i przyciągnęłam go za krawat-Tylko nie stchórz-moje oczy zrobiły się czarne
Popchnęłam go i wylądował z drzwiami ze zdziwioną miną. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na siostrę z niewinnym uśmiechem i normalnymi oczami.
-Yyyy... to następna praca dopiero za dwa dni?-spytała moja siostra
-Ja za dwa dni, ty za trzy

-Czyli sama będę siedzieć w domu?
-Przypominam ci że ekipa siedzi w domu
Przewróciła oczami z oburzoną miną.
Time Skip-po jutrze
Ubrałam mundur, rozczesałam włosy. Zeszłam na dół, pożegnałam się z przyjaciółmi i siostrą. Wyszłam z domu, pojechałam przed pizzerię. Mike już tam czekał z tym swoim uśmiechem.
-Widzę że nie stchórzyłeś-powiedziałam podchodząc do niego
-Wchodzimy czy nie?-spytał ignorując moją uwagę
-Po to tu jesteśmy nie?
Weszliśmy do środka, stanęliśmy na chwilę przed sceną. Zaczęliśmy zawzięcie dyskutować. W końcu poszliśmy do biura, zadzwonił telefon z informacjami. Ale później zadzwonił jeszcze raz....
-Hej Mike! Trzymasz się tam? Tak? To dobrze...Em...Słuchaj, jest sprawa wczoraj Jeremy i Fritz ledwo co uszli z życiem. Animatroniki są teraz w nocy bardzo niebezpieczne. Uważaj na siebie okej? Dobra to ja kończę na razie!-rozłączył się
-Okej...To było bardzo dziwne...-stwierdziłam
-W tej kwestii zgodzę się z tobą-Mike zaczął sprawdzać kamery-Zajmiesz się drzwiami?
-Jasne! Tylko mów kogo nie widzisz
-Em....Wszyscy są w różnych lokacjach więc to będzie trudne...
-Już się przemieścili!?
Zaczęłam sprawdzać co chwilę drzwi, po ok. jakiś 20 minutach biegania od drzwi do drzwi, zmęczyłam się. Podeszłam zmachana do drzwi, zapaliłam światło i zobaczyłam Bonnie'go! Miał czarne oczy z białymi punkcikami. Nie zdążyłam zamknąć drzwi, złapał mnie za nadgarstek i wykręcił rękę. Zrobił to szybko aczkolwiek delikatnie. Zasłonił mi usta ręką, zaczęłam się wyrywać. Czułam się jak kiedyś, prowadził mnie przez ciemne korytarze. Rozglądałam się, nadepnęłam mu mocno na stopę, a po tym walnęłam go z łokcia w brzuch. Puścił mnie, zaczęłam uciekać. Bonnie się chyba wkurzył, zaczął mnie gonić. Byłam na szczęście od niego szybsza, ale i tak byłam już zmęczona więc biegłam minimum szybciej od niego. Wbiegłam do Daining Arena, na moje nieszczęście byli tam: Mangle, Foxy, Tochi i Bon....Fajnie...Spojrzeli na mnie, zakręciłam i wleciałam do Part and Service. Na moje nie szczęście poślizgnęłam się i wleciałam w części zapasowe. Nie mogłam się ruszyć, byłam dosłownie tym wszystkim przywalona. Jakaś część przecięła mi skórę od kącika ust na ukos  w dół do zakończenia szczęki. Krew spływała po moim policzku, oraz szyi. Próbowałam krzyczeć ale nie mogłam, nie chciałam. Myślałam że animatrony mnie zaraz wyciągną....Jednak tak się nie stało. Części coraz bardziej mnie okaleczały, po chwili usłyszałam otwieranie drzwi. Spokojne kroki, zamknęłam oczy. Nagle mój telefon zaczął dzwonić, gdy tylko muzyka przestała grać to znów zaczęła. Mniej więcej sześć razy dzwonił, ktoś zaczął zdejmować części ze mnie. Poczułam teraz dopiero ból wywołany licznymi ranami. Ktoś wyjął mnie i położył na stole, po woli i nie pewnie otworzyłam oczy. Mike siedział do mnie plecami, po woli z lekkim bólem przytuliłam się do jego pleców. Oparłam czoło o jego plecy, po chwili chłopak wstał. Spojrzałam na niego, wyciągnął w moją stronę rękę.
-Chodź trzeba opatrzyć twoje rany-uśmiechnął się nie pewnie
Kiwnęłam głową że rozumiem, skorzystałam z jego pomocy. Poszliśmy do biura a tam opatrzyliśmy moje rany, Mike usadził mnie przy kamerach. Sam zaczął sprawdzać drzwi i przy okazji mówił kto stoi.
-Bonnie...-mruknął i zamknął drzwi
Wstałam-Zaraz wracam-uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi
Moje oczy stały się momentalnie czarne, uśmiechnęłam się. Podeszłam do uszatego, już miał mi wykręcić rękę do tyłu. Lecz byłam szybsza i walnęłam go mocno w brzuch. Skulił się lekko i złapał się  za brzuch, złapałam go za gardło i przycisnęłam do ściany. Zaciskałam coraz mocniej dłoń na jego szyi. Ktoś walnął mnie w głowę, mocno. Puściłam królika i jęknęłam z bólu, moje oczy pozostały nie zmienione. Spojrzałam na winowajcę, okazał się nim być Mike. Uśmiechnęłam się szerzej, popchnęłam go, wleciał do biura. Również tam weszłam, zamknęłam za sobą drzwi. Podeszłam do niego, siedział na podłodze, już miał się podnosić. Położyłam nogę na jego klatce piersiowej i powaliłam go. Stopę przemieściłam na jego brzuch, podniosłam nogę i nadepnęłam mu na brzuch. Skulił się z krzykiem, usłyszałam krzyk Bonniego przez kamery a  dokładniej krzyczał ,,,Opętało ją! Opętało!". Widziałam jak animatrony zbierają się w sali ze sceną. Zaśmiałam się cicho, kopnęłam jeszcze raz Schmita w brzuch. Podeszłam do głośnika i włączyłam go. Kopnęłam go jeszcze raz, krzyknął jeszcze głośniej niż wcześniej. Zaśmiałam się, podeszłam do kamer.
-Foxy leć po Springtrapa!-krzyknął Freddy-A ty Mangle po Maria!
Lisy ruszyły po dane osoby, zaczęłam się śmiać.
-Powodzenia...Jeśli w ogóle się tu dostaniecie!!-znów zaczęłam się śmiać
-S-Sally....-usłyszałam z za pleców głos
-Tak?-odwróciłam się do Jonasa
-Proszę, uspokój się....
-Przecież ja jestem spokojna!-uśmiechnęłam się do niego
Westchnął i spojrzał na mnie błagalnie. A później na Mike kulącego się.
-Nie dam się tak łatwo, bracie-powiedziałam poważnie
-Do zobaczenia...-powiedział i zniknął
Usiadłam na krześle, zaczęłam się przyglądać Mikowi. Poczułam rękę na ramieniu, po chwili zostałam brutalnie wyciągnięta z biura. Spojrzałam na  mojego oprawcę to był Goldie, miał minę jakby mu kot na buty narobił. (Sorry musiałam XD) Prowadził mnie przez korytarze, czyli to jest już mój koniec? Pewnie tak, schowałam twarz we włosach. Misiek wprowadził mnie na zaplecze.
-Mogę sam na sam z nią na chwilę zostać?-spytał Vinc
Wszyscy wyszli, spojrzałam na niego.
-Sally...-powiedział ze smutkiem-Przepraszam...A-nie dokończył bo mu przerwałam
-Czyli to już jest mój koniec?-spytałam bez emocji
Westchnął-To nie będzie twój koniec. Będziesz żyć ale jako animatronik.
-Nie chcę takiego życia-warknęłam
Widziałam w jego oczach zdziwienie-A czemu niby?
-Bo mogę tego nie przeżyć!-wrzasnęłam
-Na pewno przeżyjesz!
-Wal się!-krzyknęłam z czystą furią
Widziałam że się zawahał, nie dam się! Nie dam się i już! Będę walczyć!
-Przepraszam-powiedział
Zaczął wołać animatrony, ja w tym czasie wbiegłam do piwnicy. Biegłam ile sił w nogach, w końcu wleciałam w kogoś. Spojrzałam w górę, Shadowy! Zasłoniłam się rękami, oni mnie podnieśli.
-Spokojnie, my ci nic nie zrobimy-powiedział S.F
-O-Okej...-powiedziałam nie pewnie
-Chodź-złapali mnie za ręce
Prowadzili mnie w głąb piwnicy, weszliśmy do ich pokoju. Shadow Freddy podszedł do jednej z szaf. Wyciągnął z niej swoje ubrania, spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
-Ucharakteryzujemy cię na Shadow Freddyego-powiedział S.B
-Czemu na niego?-spojrzałam na Królika
-Ponieważ możesz mieć oczy jak on-wzruszył ramionami
-Trzymaj-Misiek podał mi ubrania-Idź do łazienki-Wskazał
na ciemne drzwi
Weszłam tam i się przebrałam, po tym chłopacy zrobili mi makijaż i fryz. Wyglądałam teraz jak klon Shadow Fredziaka.
-Jakby co to masz popsuty modulator głosu i nic nie mówisz-powiedział miś
Kiwnęłam głową i ruszyliśmy w drogę tak dla zabicia czasu. Animatrony szły z naprzeciwka, lekko się zestresowałam. Wszyscy do nas podeszli, siedziałam cicho.
-Hej Shadowy-powiedział Freddy
-Hej....-mruknął S.B.
-A temu co?-wskazał na mnie Fox
-Modulator głosu mu padł-powiedział-A teraz sorry ale musimy to naprawić
-Lepiej idźcie do Marionetki-powiedział Vinc
-Nie-machnął ręką-Poradzimy sobie

-Foxy idź z nimi jakby coś się namieszało-powiedział Vinc
Rudy kiwnął głową że rozumie. Vinc masz w pysk za to, ruszyliśmy więc na górę. Weszliśmy do Parte and Service, usiadłam na stole. S.B podszedł do mnie z narzędziami. Zbliżył się do mojej krtani ze śrubokrętem. Po chwili westchnął.
-Możesz się tak na mnie nie patrzeć!?-warknął do Foxa-Wyjdź-pokazał na drzwi od piwnicy
Zgromił królika wzrokiem, jednak wyszedł ale nie przeszedł do piwnicy tylko do Daining Area. Shadow odetchnął i usiadł obok mnie. Odczekaliśmy chwilę, po czym wyszliśmy z Zaplecza. Nigdzie nie widzieliśmy Rudego, ruszyliśmy do wyjścia.
-Hej! Czekajcie!-usłyszeliśmy krzyk Rudego
Ruszyliśmy biegiem, na moje nieszczęście się  wywaliłam. Przy okazji peruka mi spadła, spojrzeliśmy na siebie, a później na Foxa.
-Mam ją-powiedział do krótkofalówki, zaczął się zbliżać
-Wiej!-krzyknął królik
Ruszyłam biegiem do wyjścia, otworzyłam z rozmachem drzwi wejściowe. Biegłam dalej, jasne światło mnie oślepiło. Po tym ból.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam was kochani! To jest koniec naszej przygody z Sally i jej ekipą!! Ale nie bójcie się, tak jak chcieliście będzie nowe opowiadanie. Pierwszy rozdział pojawi się w poniedziałek. No to chyba wszystko, na razie!

poniedziałek, 14 marca 2016

Wattpad.


Tak jak chcieliście piszę na Wattpadzie i uwaga ta opowieść nie jest o fnafie!! Jeśli chcecie to zajrzyjcie na mój profil- https://www.wattpad.com/user/Kosmitka_Amina
No to wszystko na razie!

wtorek, 8 marca 2016

Masa, no może nie masa pytań.


1. To o czym chcielibyście to opowiadanie na Wattpadzie? Jakieś pomysły?
2. Chcieli byście jeszcze kogoś zeswatać w opowiadaniu?
3. Dlaczego Mario!?
To wszystko....Nadal się zastanawiam czemu on?!

Kolejna seria, kolejnych pytań.

1. O czym mogłabym pisać na Wattpadzie?

2. Z kim ma być Sally?
3. Czy chcieli byście żebym zrobiła taką dużą konferencje na skypie z wami? (Jeśli tak to możecie mnie śmiało zapraszać- Kosmitka Amina)
To chyba wszystko....Raczej tak....No nic! Do zobaczenia w kolejnym poście!


niedziela, 6 marca 2016

Pytanie


Hej ludziska! Wiem że długo nie dodaje rozdziału, za co serdecznie przepraszam. Oraz mam do was kilka pytań. A mianowicie:
1. Czy chcieli byście posta z moimi bazgrołami?
2. Czy po jak skończę z tym opowiadaniem to chcecie nowe opko?
3. Czy Sally ma się w kimś zakochać?
4. Zacząć pisać na Wattpadzie?


To chyba już wszystko.....Zapraszam również na moje drugie opko pt. ,,FNAF Opowiadanie-To wszystko powróciło"
http://towszystkopowraca.blogspot.com/