Uwaga! W najbliższe dni nie będzie żadnego posta ponieważ jadę nad morzę! Oraz zapraszam do przeczytania rozdziału. :3
* Perspektywa Vincenta*
Przeszliśmy do innego pomieszczenia. Nie wiem o czym chce rozmawiać Mario, ale jedno mnie martwi, a mianowicie zachowanie Sally.
-No to co chciałeś mi powiedzieć?
-Że to jest bardzo dziwna sprawa-powiedział siadając na pudełku-tylko u jednego człowieka te oczy widziałem a mianowicie to był Mike, i to że przyszła dosłownie w tedy gdy byliśmy w trakcie testu
-Czekaj no niech ja się zastanowię-powiedziałem i mi się przypomniała jedna możliwe że ważna informacja- Gdy byłem młodszy byłem z nią na placu bujaliśmy się na huśtawkach, przechyliłem się za mocno do przodu i spadłem, przez chwilę nie mogłem złapać tchu, ale co było najdziwniejsze Sally też zaczęła się dusić, nawet gorze niż ja
-Ciekawe, a nawet bardzo
-A może....Nie to na pewno nie to....-w tym momencie przypomniało mi się jak Młodą wsadzili do kostiumu ale to na pewno nie od tego
-Każdy szczegół może się przydać, powiedz
-Wątpię żeby to się przydało ale chcesz wiedzieć to powiem-westchnąłem-na pewnej służbie wsadzili ją do kostiumu, nikt nie wie jak ona przeżyła
-No cóż zdarza się że niektórzy przeżywają ale po małym ruchu, kostium automatycznie się zatrzaskuje, dobra, dzięki że mi powiedziałeś o wszystkim jak coś będę wiedzieć to ci powiem
-Dobra, jak co to wiesz gdzie mnie szukać
*Perspektywa Sally*
Gdy zasnęłam śniło mi się, że idę po cukrowej drużce, potem wchodzę do cukierkowego lasu, a tam krowy ze skrzydłami, pasły się na łące. Podeszłam do drzewa i oparłam się o pień ręką, a to drzewo złapało mnie swoimi gałęziami i posadziło mnie na jego czubku. Widok był przepiękny , wsłuchiwałam się w śpiewy ptaków, muczenie krówek i w inne takie pierdoły. Naglę ktoś mnie wziął na ręce budząc mnie przy tym, popatrzyłam się na owego ktosia. To był Toy Bonnie, zmierzyłam go wściekłym wzrokiem. Królik nawet nie zauważył że się obudziłam. Wiem co zrobię! Zaczęłam się kręcić, oczywiście z zamkniętymi oczami, w końcu moja głowa była na wysokości początku jego króliczego ucha. Otworzyłam lekko usta, zbliżyłam je jeszcze bardziej do ucha Toy'a i.......użarłam go! Krzyknął chyba z bólu albo przerażenia, puścił mnie przez co upadłam na podłogę, spojrzałam na trzymającego się za ucho Toy Bonnie'go i zaczęłam się z niego śmiać to wyglądało komicznie po chwili do pokoju wbiegli Freddy i Toy Freddy. Zaczęłam się jeszcze głośniej śmiać widząc ich miny. Brzuch zaczął mnie boleć, chwilę później się uspokoiłam. Wstałam, wyciągnęłam się i usiadłam z powrotem na krzesło. Rozejrzałam się po pokoju nie było w nim nic co mogło by zwrócić moją uwagę, przekręciłam się na krześle teraz moje nogi były na oparciu a głowa zwisała w dół. Ktoś podszedł do mnie, podniosłam się mając nadal nogi na oparciu po czym odwróciłam się do owego ktosia przodem. To był Toy Freddy, oparłam się wygodnie po czym westchnęłam.
-Czego chcesz?-zapytałam znudzona
-Wyjaśnień
Bardzo mnie zdziwiła jego odpowiedź.Wyjaśnień? Jakich wyjaśnień? Popatrzyłam na niego zdezorientowana, wziął krzesło i usiadł naprzeciwko mnie. Teraz patrzyłam na niego pytająco, westchnął cicho:
-Czemu nazywasz Spring Trapa po imieniu?
-A czemu pytasz? Może nie mam ochoty odpowiadać na takie pytanie
Westchnął ciężko-Myślałem że będziesz bardziej skora do współpracy
-To się bardzo myliłeś-powiedziałam z lekceważącym uśmieszkiem
-To mi odpowiesz w końcu czy nie?
-Rozmyślę tą opcję-powiedziałam z uśmiechem
Westchnął po czym wstał i poszedł do Parte and Service, podeszłam do drzwi bym mogła coś usłyszeć, tak wiem, wiem ciekawskie jajo ze mnie. XD Niestety nic nie usłyszałam przez zepsute radio, ale to radio było tuż nade mną, spojrzałam do góry. Na suficie stała dziewczyna o białych włosach, uszach i ogonie, jedno oko miała złote a drugie miała jak Vin z pleców wystawała jej jakby druga głowa, ale zaraz ona nie ma pleców tylko endoszkielet na wierzchu. Miała na sobie białą koszulę i różowe bolerko, na szyi miała pastelowo-fiołkową kokardkę, koszulę miała poszarpaną w miejscu poniżej biustu. Przez co było widać jej endoszkielet,tak wiem mówiłam już wcześniej. Jedną rękę miała całą a druga wyglądała już gorzej jej druga ręka była prawie samym endoszkieletem, tylko że jej dłoń była cała i tam gdzie był koniec rękawa miała ozdobne zakończenie. Nosiła lekko poszarpane pastelowo-fiołkowe spodnie, wokół pasa miała zawiązaną szarfę koloru różowego, butów niestety nie opiszę bo nie mogłam dojrzeć.(XD) Przyglądałam się jeszcze chwilę dziewczynie, to musi być Toy Foxy. Dziewczyna po chwili zeszła z sufitu i podeszła do mnie, zrobiłam krok w tył. Widziałam jak jej uszy drgnęły musiała coś usłyszeć, zanim zdążyłam się zorientować lisica trzymała mnie na pannę młodą-Trzymaj się mocno-szepnęła do mnie po jej słowach mocno objęłam ją rękoma wokół szyi. A ona szybko i zwinnie weszła na sufit, to dobrze że jestem niska i lekka. Pokazała mi żebym była cicho, pokiwałam jej głową że rozumiem. Po chwili z zaplecza wyszli Toy Freddy, Toy Bonnie, Toy Chicka. Mówili coś....o mnie!?
-Jeśli się nie mylisz to będzie kłopot-powiedział królik
-Zgadzam się z Bon'em-powiedziała
-Ale żeby to potwierdzić musimy sami to zrobić bo reszta nic nam o niej nie powie, nawet Mario o niej za wiele nie wie-stwierdził-Chodźcie tu bliżej-powiedział i zaczął coś szeptać
Wychyliłam się z objęć białowłosej by móc usłyszeć co knują. Niespodziewanie wymsknęłam się z objęć lisicy, teraz trzymała mnie za rękę złapałam się jej drugą ręką, wisiałam wprost nad Toy Fredziem z podkurczonymi nogami. Czułam że zaraz puszczę dziewczynę.
piątek, 31 lipca 2015
Kolejne LBA. ;-;
Venus
1. Lubisz alpaki?
Nwm, nie znam ani jednego
2. Grasz w gry? OuO
No oczywiście
3. Freddy przychodzi do domu w nocy, a nie masz prądu. To po twojej prawej jest twoją bronią. Co to jest?
Moją bronią jest...Toffifee!!
4. O której godzinie zasypiasz?
Różnie bywa...
Nwm, nie znam ani jednego
2. Grasz w gry? OuO
No oczywiście
3. Freddy przychodzi do domu w nocy, a nie masz prądu. To po twojej prawej jest twoją bronią. Co to jest?
Moją bronią jest...Toffifee!!
4. O której godzinie zasypiasz?
Różnie bywa...
5. Czy w nocy masz wrażenie, że zaraz Ci coś wyskoczy na morde?
Nom...
6. Czy spotkałeś/aś się kiedyś z kimś, kogo paznałeś/aś w internecie?
Yyy....tak!
7. Nawiedzam Cię w koszarach (snach)?
Nie bo mi się nic nie śni
8. Wklej to co ostatnio skopiowałeś/aś ;3 (Ale nie moje pytania do LBA)
http://mojahistoriafnafa.blogspot.com/
9. Najgłupszy/najlepszy cytat według ciebie?
,,Kobieta z nożem jest groźna, ale kobieta z patelnią to seryjny morderca" XD
10. Ulubiona broń? ;3
Sztylet
11. Dlaczego ja i Tucim to jedna osoba? (Pozdrowienia dla tych co wiedzą, jeżeli nie wiesz, wymyśl coś kreatywnego xD)
Nom...
6. Czy spotkałeś/aś się kiedyś z kimś, kogo paznałeś/aś w internecie?
Yyy....tak!
7. Nawiedzam Cię w koszarach (snach)?
Nie bo mi się nic nie śni
8. Wklej to co ostatnio skopiowałeś/aś ;3 (Ale nie moje pytania do LBA)
http://mojahistoriafnafa.blogspot.com/
9. Najgłupszy/najlepszy cytat według ciebie?
,,Kobieta z nożem jest groźna, ale kobieta z patelnią to seryjny morderca" XD
10. Ulubiona broń? ;3
Sztylet
11. Dlaczego ja i Tucim to jedna osoba? (Pozdrowienia dla tych co wiedzą, jeżeli nie wiesz, wymyśl coś kreatywnego xD)
Ponieważ misie żelki was porwały, wsadziły was do wielkiego kotła i wlały tam wiśniowy kisiel. Po czym wsadziły was w rakietę i polecieliście na Marsa który nie był Marsem tylko wielką Pizzą, a tam kosmici zrobili wam testy i wykazało im że jesteście jedną osobą :3
Mario netka
1. Lubisz lamorożce?
Nigdy nie widziałam
2.Znienawidzona postać z fnafa?
2.Znienawidzona postać z fnafa?
Ten ch*j BB
3.Czy gdy idziesz spać czujesz ,że jakiś gówniany stwór siedzi na końcu pokoju i zaraz wyjebie ci na ryj?
3.Czy gdy idziesz spać czujesz ,że jakiś gówniany stwór siedzi na końcu pokoju i zaraz wyjebie ci na ryj?
Noo...
4.Wiesz co to znaczy bi?
4.Wiesz co to znaczy bi?
No oczywiście!
5.Ile masz lat?
A co cię to? Ja się pytam?
6.Ulubony kolor?
6.Ulubony kolor?
Błękit
7.Ulubiona postać z fnafa?
Foxy! :3
8.Ulubiony smak lodów?
8.Ulubiony smak lodów?
Wanilia
9.Masz konto na wikii?
9.Masz konto na wikii?
Tag
10.Czy wierzysz w żeczy nie udowodnione naukowo?
10.Czy wierzysz w żeczy nie udowodnione naukowo?
Czasami...
11.Masz zwierzątko :3?
11.Masz zwierzątko :3?
Tak Koteła o imieniu Kubuś :3
Moje pytanka
1.Jaki jumpscare z FNAF 4 jest według ciebie najgorszy?
2.Spódnica, Spodnie a może Sukienka?
3.Jakie Anime?
4.Najlepsza książka, komiks, manga?
5.Najlepszy zespół?
6.Ulubiona piosenka z FNAF?
7.Ulubiony YouTuber?
8. Jesteś 5-letnim dzieckiem, idziesz ciemnym korytarzem, widzisz ślady krwi, mimo tego nie zatrzymujesz się. Widzisz ciała 4 dzieci, a jedno jeszcze żyję tylko że podchodzi do niego facet z fioletowymi włosami i nożem w dłoni. Co robisz?
9. Nudy....co postanowisz robić?
10. Najlepsze opowiadanie jakie czytałeś?
11. Jakiego animatrona najchętniej byś przytuliła?
Nominuję:
http://more-than-five-nights.blogspot.com/
http://fnafowepierogi.blogspot.com/
9. Nudy....co postanowisz robić?
10. Najlepsze opowiadanie jakie czytałeś?
11. Jakiego animatrona najchętniej byś przytuliła?
Nominuję:
http://more-than-five-nights.blogspot.com/
http://fnafowepierogi.blogspot.com/
czwartek, 30 lipca 2015
Rozdział 19. Ból z dupy wzięty.
Weszłam do pizzerii, rozejrzałam się, nikogo z pracowników z dniówki nie było.....dziwne. Nagle ktoś położył mi na ramieniu dłoń, obejrzałam się do tyłu, to był jakiś brunet, nie znałam typa ale kogoś mi przypominał tylko nie wiem kogo...
-Dobrze że przyszłaś wcześniej-powiedział ten brunet i pociągnął mnie w stronę Parte and Service
-Czekaj!-krzyknęłam i wyrwałam mu rękę-Ja cię nawet nie znam!
Brunet zaśmiał się cicho-Oj zaraz tam nie znasz!-wybuchnął-To ja Freddy!
-Co!? Co ci się stało!?
-No więc to było tak: postanowili nas odnowić i gdy już mieli zacząć odnawianie, twój szef postanowił że my powinniśmy wyglądać jak ludzie, ale jest coś co wyróżnia nas od innych ludzi-powiedział zdejmując cylinder, a moim oczom ukazały się uszy misia
Przyglądałam się z zaciekawieniem Freddy'emu, gdy ten złapał mnie za rękę natychmiastowo się ocknęłam, i zaczęłam się zastanawiać jak inne animatrony wyglądają. Freddy po woli popchnął drzwi od zaplecza, ale ku mojemu zdziwieniu, animatrony które się tam znajdowały nie przypominały reszty ekipy....i był w pokoju drugi Freddy!!! Jak go zobaczyłam to prawie im zeszłam na zawał.
-Kto to?-zapytał się jak się domyślam Toy Freddy a właśnie dlaczego Toy?! dobra nieważne
-To jest Sally nasza nocna strażniczka-gdy mnie przedstawił wryło mnie w ziemie, znowu zrobiło mi się gorąco
Nagle ktoś pociągnął mnie za bluzę i wyciągnął mnie z zaplecza, przytulił mnie od tyłu (boż.....jak to źle brzmi ale nie ważne) i zaczął czochrać włosy.
-Co tam Młoda?
-Jakoś-powiedziałam z uśmiechem-Vincent przestań!
-A co jeśli nie przestanę?
-To cię załaskoczę!
-Też mi groźba-powiedział i puścił mnie i zostawił moje włosy
Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem, ku mojemu zdziwieniu też wyglądał jak człowiek, tylko że nie wyglądał jak mój brat, no ale w sumie niby miał tą samą budowę ciała co wcześniej i twarz też. Ale w ciąż nie wyglądał jak dawniej i to mi nie wystarczało. Odwróciłam się w stronę Parte and Service, animatroniki się nam przyglądały ze zdziwieniem.
-Czemu nazwałaś go po imieniu?
-A co w tym takiego dziwnego?
Toy Bonnie (chyba) popatrzył na mnie jak na jakiegoś ducha, chyba że....odwróciłam wzrok w bok....wiedziałam to był Jonas i maił w ręce komórkę. Zaraz komórkę!? Jednym ruchem ręki zabrałam mu mój telefon.
-Ej!-powiedział niezadowolony
-Kup se klej!-powiedziałam i schowałam telefon do kieszeni
-Sally, 23:55
-Ta, jest-powiedziałam i pokierowałam się do biura
Usiadłam za biurkiem i zaczęłam przeglądać kamery, zatrzymałam się na jednej z kamer, był tam przycisk do nakręcania, zaczęłam nakręcać, naprawdę nie chciałam wiedzieć ja kto się skończy gdy tego nie nakręcę. Na razie nic ciekawego się nie działo, ok. 2 AM Toy Chicka przyszła na szczęście w porę zamknęłam drzwi, spojrzałam na lewe drzwi, stał tam Toy Bonnie. Przyglądał mi się, chwile tak staliśmy przypatrując się jeden drugiemu, po chwili mi się przypomniało. Szybko wróciłam do kamer i zaczęłam nakręcać to śmiszne cóś i całkiem zapomniałam o króliku, odwróciłam wzrok w jego stronę, nie było go tam odwróciłam się w stronę drugich drzwi, otworzył drzwi i wpuścił Toy Chicke. Mam przesrane, obydwoje zaczęli się do mnie, zbliżać. Wstałam z krzesła, zakręciło mi się w głowie, oparłam się o biurko i złapałam za głowę. Ale Boli! Zaczęłam tracić świadomość. Zemdlałam.
*W tym samym czasie Vin*
Odprowadziłem siostrę wzrokiem, potem pokierowałem się do piwnicy. Przespałem się trochę, gdzieś po 2, Mario mnie obudził. Powiedział że chce mi zrobić test, zgodziłem się jak najbardziej. Mario chciał sprawdzić czy jestem podatny na ból....nie wiem o co mu tak naprawdę chodziło. Kazał mi usiąść na krześle w Dining Arena.
-Dobra zaczynamy. Gotowy?
-Gotowy-powiedziałem trochę niepewnie
Przyłożył rękę do mojej głowy, po chwili zaczęła mnie boleć łepetyna.
-Mów jak będzie, nie do zniesienia. Dobra?
-Dobra
Bolało coraz bardziej i bardziej...
*Perspektywa Sally*
Ból był nie do zniesienia, w końcu poczułam że ten ból pochodził od Vina. Otworzyłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej, spojrzałam w szybę by sprawdzić jak wyglądam. Moje oczy wyglądały jak Golden Freddy'ego. Rozejrzałam się po pokoju, Toy Chicki nie było, natomiast Toy Bonnie siedział przy biurku, siedział tyłem do mnie. Odwrócił się w moją stronę, wyglądał na przestraszonego, uśmiechnęłam się lekko do niego po czym wstałam, wyszłam z biura i poszłam szlakiem bólu, był coraz silniejszy gdy zbliżałam się do nich. Stanęłam za Vincem, cały czas uważnie przyglądałam się, granatowowłosemu, miał dokładnie takie same oczy jak Vin czy Goldy. Po chwili położyłam Vncowi dłonie na barkach, granatowy musiał to zobaczyć bo od razu skierował swój wzrok na mnie. Patrzył na mnie zaskoczony, Vin nie wiedząc o co chodzi odwrócił się w moją stronę. Spojrzał mi prosto w oczy zakręciło mi się w głowie. Znowu ;-; . Chciałam zrobić krok do przodu ale potknęłam się o nierówną płytkę, przez to wylądowałam w ramionach granatowowłosego. Po sekundzie odsunęłam się od granatowca, łepetyna nadal mnie bolała, ale już mniej. Vin posadził mnie na krześle. Granatowy patrzył się na mnie z zamyśleniem.
-Coś jest ze mną nie tak?-zapytałam
-Nie, nic-mruknął
Westchnęłam cicho, nie wiem co jest ze mną nie tak. Kiedyś tak się nie działo. Właśnie kiedyś. A tak z innej beczki śpiąca jestem, ziewnęłam i przeciągnęłam się.
-Spring mógłbyś?-powiedział po chwili ciszy
-Jasne
Co?! Czemu ten typek nazwał mojego brata Spring? Może animatrony go tak nazywają i inni pracownicy. Nie ma zbyt wielu sił by myśleć. Gdy oni wyszli z pomieszczenia, ułożyłam się wygodniej na krześle, podciągając przy tym nogi pod brodę. Zasnęłam.
-Dobrze że przyszłaś wcześniej-powiedział ten brunet i pociągnął mnie w stronę Parte and Service
-Czekaj!-krzyknęłam i wyrwałam mu rękę-Ja cię nawet nie znam!
Brunet zaśmiał się cicho-Oj zaraz tam nie znasz!-wybuchnął-To ja Freddy!
-Co!? Co ci się stało!?
-No więc to było tak: postanowili nas odnowić i gdy już mieli zacząć odnawianie, twój szef postanowił że my powinniśmy wyglądać jak ludzie, ale jest coś co wyróżnia nas od innych ludzi-powiedział zdejmując cylinder, a moim oczom ukazały się uszy misia
Przyglądałam się z zaciekawieniem Freddy'emu, gdy ten złapał mnie za rękę natychmiastowo się ocknęłam, i zaczęłam się zastanawiać jak inne animatrony wyglądają. Freddy po woli popchnął drzwi od zaplecza, ale ku mojemu zdziwieniu, animatrony które się tam znajdowały nie przypominały reszty ekipy....i był w pokoju drugi Freddy!!! Jak go zobaczyłam to prawie im zeszłam na zawał.
-Kto to?-zapytał się jak się domyślam Toy Freddy a właśnie dlaczego Toy?! dobra nieważne
-To jest Sally nasza nocna strażniczka-gdy mnie przedstawił wryło mnie w ziemie, znowu zrobiło mi się gorąco
Nagle ktoś pociągnął mnie za bluzę i wyciągnął mnie z zaplecza, przytulił mnie od tyłu (boż.....jak to źle brzmi ale nie ważne) i zaczął czochrać włosy.
-Co tam Młoda?
-Jakoś-powiedziałam z uśmiechem-Vincent przestań!
-A co jeśli nie przestanę?
-To cię załaskoczę!
-Też mi groźba-powiedział i puścił mnie i zostawił moje włosy
Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem, ku mojemu zdziwieniu też wyglądał jak człowiek, tylko że nie wyglądał jak mój brat, no ale w sumie niby miał tą samą budowę ciała co wcześniej i twarz też. Ale w ciąż nie wyglądał jak dawniej i to mi nie wystarczało. Odwróciłam się w stronę Parte and Service, animatroniki się nam przyglądały ze zdziwieniem.
-Czemu nazwałaś go po imieniu?
-A co w tym takiego dziwnego?
Toy Bonnie (chyba) popatrzył na mnie jak na jakiegoś ducha, chyba że....odwróciłam wzrok w bok....wiedziałam to był Jonas i maił w ręce komórkę. Zaraz komórkę!? Jednym ruchem ręki zabrałam mu mój telefon.
-Ej!-powiedział niezadowolony
-Kup se klej!-powiedziałam i schowałam telefon do kieszeni
-Sally, 23:55
-Ta, jest-powiedziałam i pokierowałam się do biura
Usiadłam za biurkiem i zaczęłam przeglądać kamery, zatrzymałam się na jednej z kamer, był tam przycisk do nakręcania, zaczęłam nakręcać, naprawdę nie chciałam wiedzieć ja kto się skończy gdy tego nie nakręcę. Na razie nic ciekawego się nie działo, ok. 2 AM Toy Chicka przyszła na szczęście w porę zamknęłam drzwi, spojrzałam na lewe drzwi, stał tam Toy Bonnie. Przyglądał mi się, chwile tak staliśmy przypatrując się jeden drugiemu, po chwili mi się przypomniało. Szybko wróciłam do kamer i zaczęłam nakręcać to śmiszne cóś i całkiem zapomniałam o króliku, odwróciłam wzrok w jego stronę, nie było go tam odwróciłam się w stronę drugich drzwi, otworzył drzwi i wpuścił Toy Chicke. Mam przesrane, obydwoje zaczęli się do mnie, zbliżać. Wstałam z krzesła, zakręciło mi się w głowie, oparłam się o biurko i złapałam za głowę. Ale Boli! Zaczęłam tracić świadomość. Zemdlałam.
*W tym samym czasie Vin*
Odprowadziłem siostrę wzrokiem, potem pokierowałem się do piwnicy. Przespałem się trochę, gdzieś po 2, Mario mnie obudził. Powiedział że chce mi zrobić test, zgodziłem się jak najbardziej. Mario chciał sprawdzić czy jestem podatny na ból....nie wiem o co mu tak naprawdę chodziło. Kazał mi usiąść na krześle w Dining Arena.
-Dobra zaczynamy. Gotowy?
-Gotowy-powiedziałem trochę niepewnie
Przyłożył rękę do mojej głowy, po chwili zaczęła mnie boleć łepetyna.
-Mów jak będzie, nie do zniesienia. Dobra?
-Dobra
Bolało coraz bardziej i bardziej...
*Perspektywa Sally*
Ból był nie do zniesienia, w końcu poczułam że ten ból pochodził od Vina. Otworzyłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej, spojrzałam w szybę by sprawdzić jak wyglądam. Moje oczy wyglądały jak Golden Freddy'ego. Rozejrzałam się po pokoju, Toy Chicki nie było, natomiast Toy Bonnie siedział przy biurku, siedział tyłem do mnie. Odwrócił się w moją stronę, wyglądał na przestraszonego, uśmiechnęłam się lekko do niego po czym wstałam, wyszłam z biura i poszłam szlakiem bólu, był coraz silniejszy gdy zbliżałam się do nich. Stanęłam za Vincem, cały czas uważnie przyglądałam się, granatowowłosemu, miał dokładnie takie same oczy jak Vin czy Goldy. Po chwili położyłam Vncowi dłonie na barkach, granatowy musiał to zobaczyć bo od razu skierował swój wzrok na mnie. Patrzył na mnie zaskoczony, Vin nie wiedząc o co chodzi odwrócił się w moją stronę. Spojrzał mi prosto w oczy zakręciło mi się w głowie. Znowu ;-; . Chciałam zrobić krok do przodu ale potknęłam się o nierówną płytkę, przez to wylądowałam w ramionach granatowowłosego. Po sekundzie odsunęłam się od granatowca, łepetyna nadal mnie bolała, ale już mniej. Vin posadził mnie na krześle. Granatowy patrzył się na mnie z zamyśleniem.
-Coś jest ze mną nie tak?-zapytałam
-Nie, nic-mruknął
Westchnęłam cicho, nie wiem co jest ze mną nie tak. Kiedyś tak się nie działo. Właśnie kiedyś. A tak z innej beczki śpiąca jestem, ziewnęłam i przeciągnęłam się.
-Spring mógłbyś?-powiedział po chwili ciszy
-Jasne
Co?! Czemu ten typek nazwał mojego brata Spring? Może animatrony go tak nazywają i inni pracownicy. Nie ma zbyt wielu sił by myśleć. Gdy oni wyszli z pomieszczenia, ułożyłam się wygodniej na krześle, podciągając przy tym nogi pod brodę. Zasnęłam.
niedziela, 26 lipca 2015
LBA.
Ewri Zabiję. ;-;
1. Duda, czy Komor?
Nie wiem nie nie interesuję się...
2. Pies, czy Kot?
Koteł :3
3. Prowadzisz pamiętnik?
Nie? Po co mi.
4. Lubisz zasypiać przy deszczu?
Zależy od humoru. XD
5. Homo, czy Bi?
Ani jedno, ani drugie.
http://more-than-five-nights.blogspot.com/
http://mojawizjafnaf.blogspot.com/
1. Duda, czy Komor?
Nie wiem nie nie interesuję się...
2. Pies, czy Kot?
Koteł :3
3. Prowadzisz pamiętnik?
Nie? Po co mi.
4. Lubisz zasypiać przy deszczu?
Zależy od humoru. XD
5. Homo, czy Bi?
Ani jedno, ani drugie.
6. Lubisz dziwne, niewskazane, głupie i nieodpowiednie pytania?
No oczywiście XD
7. To dobrze xd Naleśnik czy racuch?
Wole płatki
8. Gdybyś był\a magicznym, skaczącym po tęczy jednorożcem przez jeden dzień, to co byś zrobił\a?
Z chęcią poszłabym na imprezę do Pinkie Pie
9. Kończą ci się czasami pytania? ;-;
Tag...
10.Samsung czy Nokia?
LG. XD
11. Cieszysz się, że to koniec?
Niet...
A teraz mine pytania.
1. Boisz się burzy?
2. Jakiego Animatrona najbardziej się boisz?
3. Co cię obrzydza najbardziej?
4. Jakiego przedmiotu najbardziej nie lubisz?
5. Co lepsze?: Książka czy Film?
6. Odcięli prąd w całym bloku, patrzysz przez okno a tam twój najgorszy koszmar, wybija okno w twoim pokoju, wybiegasz z pokoju biegniesz przez korytarz którego nie znasz, wbiegasz do pokoju po lewej i chowasz się w szafie, nagle czujesz oddech na swoim karku. Co robisz?
7. Jakie jest twoje ulubione zwierze?
8. Która część FNAF'a najlepsza?
9. Vincent czy Mike?
10. Jaki Youtuber nagrywający Fnaf najlepszy?
11. Taniec czy Śpiew?
Nominuję:
http://fnafopo.blogspot.com/
http://purplegirlkate.blogspot.com/
http://fnafopowiadania.blogspot.com
http://wazniejszeniztwojezycie.blogspot.com/http://more-than-five-nights.blogspot.com/
http://mojawizjafnaf.blogspot.com/
czwartek, 23 lipca 2015
Rozdział 18. WTF!? Będzie ich więcej?!
*Perspektywa Alexy'ego*
Dobra dosyć tego zamyślania się bo jeszcze nam Sally, Foxy'ego udusi. Szybkim ale ostrożnym krokiem podszedłem do kuzyna. Nie zauważył ani nie usłyszał mnie. Szturchnąłem go lekko by otworzył oczy. Powoli otworzył oczy i spojrzał na mnie zdziwiony.
-Witam bardzo serdecznie mego dawno nie widzianego kuzyna-powiedziałem z serdecznym uśmiechem
-A-Alexy s-skąd.....?-powiedział nieco zdezorientowany
-Foxy mi powiedział a teraz wstawaj musisz nam pomóc
-W czym?
-Yyyyyyy......jakby ci to powiedzieć...Sally zaraz udusi nam naszego Pirata
-Co?!
Westchnąłem ciężko-Powiem tak Młoda zaraz wyściska nam Foxy'ego na śmierć albo na wielkie wygniecenie blachy
On również ciężko westchnął-Ciekawe co ją do tego sprowokowało
-Mnie się nawet nie pytaj bo sam nie wiem
-Dobra my tu gadu, gadu a tam na górze moja siostra dusi biednego lisa
Po tych słowach ruszyliśmy na górę.
*W tym samym czasie perspektywa Sally*
Po paru minutach od wyjścia mojego kuzyna z Zakątka, Futrzak zaczął wołać o pomoc. Darł się jakby kto go ze skóry obdzierał. Chwilę potem przybiegł Fredziok z przerażoną miną, pewnie pomyślał że ktoś go obdziera ze ,,skóry".
-Freddy pomóż mi ją odkleić!
-Ale po co przecież ona tylko się przytula
-Wiesz co za takie przytulanie to ja dziękuje! Ona mi blache wygniata!
-Wo ho, ho to ta mała ma siłę! Czekaj już ci pomagam-powiedział i złapał mnie w talii i zaczął ciągnąć
Po chwili dałam za wygraną bo nie miałam już siły.
-Puszczaj mnie ja chce do Foxy'ego! No puszczaj!-zaczęłam się drzeć, wyrywać, szamotać się, płakać i kopać
Nagle niespodziewanie kopnęłam Fredzioka w głowę, a ten mnie puścił, wykorzystałam okazję i znów rzuciłam się na Lisiastego. Tylko że z tą różnicą że tym razem wtuliłam się jeszcze mocniej w niego i Freddy nie dał rady. Spróbował jeszcze raz-Puszczaj mnie, zostaw mnie! Jesteś głuchy czy co?!-znowu zaczęłam się drzeć, wyrywać, szamotać, płakać i kopać
Po chwili wszedł do zakątka Alexy z Vincem, ich miny były bezcenne jak tylko zobaczyli co tu się dzieje. Vincent podszedł do Freddy'ego
-Puść ją to nic nie da-powiedział swoim spokojnym głosem
Freddy mnie puścił, Vincent podszedł teraz do mnie, jeszcze mocniej zacisnęłam na lisie mój uścisk. Po chwili Vincent pogłaskał mnie po włosach, moje oczy napełniły się łzami, mój uścisk zacieśniłam jeszcze mocniej. Załzawionymi oczami spojrzałam na brata, po czym odkleiłam się od Futrzaka i przytuliłam się do Vinca. Zaczęłam płakać, Alexy podszedł do mnie i zaczął razem z Vincem mnie pocieszać, po chwili obok niego pojawił się Jonas, Alexy prawie się przewrócił jak go zobaczył. Nie mogłam ich tak po prostu zostawić więc dołączyłam te dwójkę do uścisku. Odkleiłam się od nich ale tak naprawdę nikt nie wiedział dlaczego płakałam, w momencie gdy Vin pogłaskał mnie znów poczułam ciepło, to rodzinne ciepło którego mi brakowało. Tak naprawdę to płakałam ze szczęścia bo znów mogłam poczuć rodzinne ciepło. Wytarłam łzy i poparzyłam po wszystkich tu zgromadzonych. Podeszłam do Lisiastego i go przeprosiłam, cicho westchnęłam, Fredziok do mnie podszedł i powiedział:
-A teraz powiem ci bardzo ważną wiadomość ale słuchaj mnie bardzo uważnie okej?
-Okej-odparłam
-Więc tak jutro przyjadą animatroniki z innej placówki, więc będziesz musiała podwójnie uważać, powiem ci jakie są to animatroniki więc tak są to: Toy Freddy, Toy Bonnie, Toy Chicka, Mangle, Ballon Boy i Marionetka
-WTF!? Będzie więcej animatronów!? Czy wam też się zrobiło jakoś tak gorąco czy tylko mnie się wydaję-powiedziałam po czym obraz zaczął mi się rozmazywać, zemdlałam
*Perspektywa Alexy*
Nie mam pojęcia co jej się stało, ale w ostatniej chwili ją złapałem by nie uderzyła o deski, zacząłem nią lekko potrząsać by się obudziła, nic to nie dało, znów zacząłem nią potrząsać tylko że mocniej, nadal nie dawało rezultatów. W końcu zdenerwowałem się lekko i dałem jej z liścia.
*Perspektywa Sally*
Po woli otwierałam oczy, policzek mnie bolał, popatrzyłam po wszystkich i przypomniało mi się co się takiego przed chwilą wydarzyło, spojrzałam na Alexy'ego i już wiedziałam że dał mi z liścia abym się obudziła. Bez zastanowienia przewróciłam go i usiadłam na nim okrakiem (proszę bez zboczonych skojarzeń przecież to mój kuzyn) i zmierzyłam go morderczym wzrokiem.
-Sally co ty....-nie dokończył bo zaczął się śmiać poniewóż zaczęłam go łaskotać
-Zemsta!-krzyknęłam
-P-Po-Pomo-Pomocy!-powiedział przez śmiech
Vincent i Jonas już chcieli mu pomóc-Niech tylko któryś zbliży się o krok a jego też załaskocze-od razu zrobili krok w tył oni wiedzą najlepiej jak to jest jak kogoś zacznę łaskotać. Po chwili przestałam łaskotać Alexy'ego i zlazłam z niego, odetchnął z ulgą zaśmiałam się cicho i odwróciłam w stronę miśka i lisa.
-Wecie co? Już się nie boję raz przeżyłam wsadzenie do kostiumu drugi raz też przeżyję-powiedziałam pełna entuzjazmu
-Ej, ej....ty się tak nie ciesz bo mogą zrobić ci coś o wiele, wiele gorszego(czytelnicy macie pozwolenie na zboczone myśli)-powiedział Futrzak ponurym głosem ale to i tak mi nie popsuło humoru
-Sally koniec zmiany!
-Już idę, pa pa-powiedziałam i pokiwałam im na pożegnanie
Ja i Alexy po wróceniu do domu porządnie się wyspaliśmy, a rano, a raczej wieczorem pożegnałam go, bo musiał wrócić do domu. Spojrzałam na zegarek była 22:30, gdy już się ogarnęłam i zjadłam ,,śniadanie". Gdy byłam już przed drzwiami pizzerii, byłam tak
zmotywowana nic nie mogło mi popsuć humoru. Była dopiero 23:30 ale specjalnie przyszłam trochę wcześniej by móc zobaczyć nowe animatrony.
Dobra dosyć tego zamyślania się bo jeszcze nam Sally, Foxy'ego udusi. Szybkim ale ostrożnym krokiem podszedłem do kuzyna. Nie zauważył ani nie usłyszał mnie. Szturchnąłem go lekko by otworzył oczy. Powoli otworzył oczy i spojrzał na mnie zdziwiony.
-Witam bardzo serdecznie mego dawno nie widzianego kuzyna-powiedziałem z serdecznym uśmiechem
-A-Alexy s-skąd.....?-powiedział nieco zdezorientowany
-Foxy mi powiedział a teraz wstawaj musisz nam pomóc
-W czym?
-Yyyyyyy......jakby ci to powiedzieć...Sally zaraz udusi nam naszego Pirata
-Co?!
Westchnąłem ciężko-Powiem tak Młoda zaraz wyściska nam Foxy'ego na śmierć albo na wielkie wygniecenie blachy
On również ciężko westchnął-Ciekawe co ją do tego sprowokowało
-Mnie się nawet nie pytaj bo sam nie wiem
-Dobra my tu gadu, gadu a tam na górze moja siostra dusi biednego lisa
Po tych słowach ruszyliśmy na górę.
*W tym samym czasie perspektywa Sally*
Po paru minutach od wyjścia mojego kuzyna z Zakątka, Futrzak zaczął wołać o pomoc. Darł się jakby kto go ze skóry obdzierał. Chwilę potem przybiegł Fredziok z przerażoną miną, pewnie pomyślał że ktoś go obdziera ze ,,skóry".
-Freddy pomóż mi ją odkleić!
-Ale po co przecież ona tylko się przytula
-Wiesz co za takie przytulanie to ja dziękuje! Ona mi blache wygniata!
-Wo ho, ho to ta mała ma siłę! Czekaj już ci pomagam-powiedział i złapał mnie w talii i zaczął ciągnąć
Po chwili dałam za wygraną bo nie miałam już siły.
-Puszczaj mnie ja chce do Foxy'ego! No puszczaj!-zaczęłam się drzeć, wyrywać, szamotać się, płakać i kopać
Nagle niespodziewanie kopnęłam Fredzioka w głowę, a ten mnie puścił, wykorzystałam okazję i znów rzuciłam się na Lisiastego. Tylko że z tą różnicą że tym razem wtuliłam się jeszcze mocniej w niego i Freddy nie dał rady. Spróbował jeszcze raz-Puszczaj mnie, zostaw mnie! Jesteś głuchy czy co?!-znowu zaczęłam się drzeć, wyrywać, szamotać, płakać i kopać
Po chwili wszedł do zakątka Alexy z Vincem, ich miny były bezcenne jak tylko zobaczyli co tu się dzieje. Vincent podszedł do Freddy'ego
-Puść ją to nic nie da-powiedział swoim spokojnym głosem
Freddy mnie puścił, Vincent podszedł teraz do mnie, jeszcze mocniej zacisnęłam na lisie mój uścisk. Po chwili Vincent pogłaskał mnie po włosach, moje oczy napełniły się łzami, mój uścisk zacieśniłam jeszcze mocniej. Załzawionymi oczami spojrzałam na brata, po czym odkleiłam się od Futrzaka i przytuliłam się do Vinca. Zaczęłam płakać, Alexy podszedł do mnie i zaczął razem z Vincem mnie pocieszać, po chwili obok niego pojawił się Jonas, Alexy prawie się przewrócił jak go zobaczył. Nie mogłam ich tak po prostu zostawić więc dołączyłam te dwójkę do uścisku. Odkleiłam się od nich ale tak naprawdę nikt nie wiedział dlaczego płakałam, w momencie gdy Vin pogłaskał mnie znów poczułam ciepło, to rodzinne ciepło którego mi brakowało. Tak naprawdę to płakałam ze szczęścia bo znów mogłam poczuć rodzinne ciepło. Wytarłam łzy i poparzyłam po wszystkich tu zgromadzonych. Podeszłam do Lisiastego i go przeprosiłam, cicho westchnęłam, Fredziok do mnie podszedł i powiedział:
-A teraz powiem ci bardzo ważną wiadomość ale słuchaj mnie bardzo uważnie okej?
-Okej-odparłam
-Więc tak jutro przyjadą animatroniki z innej placówki, więc będziesz musiała podwójnie uważać, powiem ci jakie są to animatroniki więc tak są to: Toy Freddy, Toy Bonnie, Toy Chicka, Mangle, Ballon Boy i Marionetka
-WTF!? Będzie więcej animatronów!? Czy wam też się zrobiło jakoś tak gorąco czy tylko mnie się wydaję-powiedziałam po czym obraz zaczął mi się rozmazywać, zemdlałam
*Perspektywa Alexy*
Nie mam pojęcia co jej się stało, ale w ostatniej chwili ją złapałem by nie uderzyła o deski, zacząłem nią lekko potrząsać by się obudziła, nic to nie dało, znów zacząłem nią potrząsać tylko że mocniej, nadal nie dawało rezultatów. W końcu zdenerwowałem się lekko i dałem jej z liścia.
*Perspektywa Sally*
Po woli otwierałam oczy, policzek mnie bolał, popatrzyłam po wszystkich i przypomniało mi się co się takiego przed chwilą wydarzyło, spojrzałam na Alexy'ego i już wiedziałam że dał mi z liścia abym się obudziła. Bez zastanowienia przewróciłam go i usiadłam na nim okrakiem (proszę bez zboczonych skojarzeń przecież to mój kuzyn) i zmierzyłam go morderczym wzrokiem.
-Sally co ty....-nie dokończył bo zaczął się śmiać poniewóż zaczęłam go łaskotać
-Zemsta!-krzyknęłam
-P-Po-Pomo-Pomocy!-powiedział przez śmiech
Vincent i Jonas już chcieli mu pomóc-Niech tylko któryś zbliży się o krok a jego też załaskocze-od razu zrobili krok w tył oni wiedzą najlepiej jak to jest jak kogoś zacznę łaskotać. Po chwili przestałam łaskotać Alexy'ego i zlazłam z niego, odetchnął z ulgą zaśmiałam się cicho i odwróciłam w stronę miśka i lisa.
-Wecie co? Już się nie boję raz przeżyłam wsadzenie do kostiumu drugi raz też przeżyję-powiedziałam pełna entuzjazmu
-Ej, ej....ty się tak nie ciesz bo mogą zrobić ci coś o wiele, wiele gorszego(czytelnicy macie pozwolenie na zboczone myśli)-powiedział Futrzak ponurym głosem ale to i tak mi nie popsuło humoru
-Sally koniec zmiany!
-Już idę, pa pa-powiedziałam i pokiwałam im na pożegnanie
Ja i Alexy po wróceniu do domu porządnie się wyspaliśmy, a rano, a raczej wieczorem pożegnałam go, bo musiał wrócić do domu. Spojrzałam na zegarek była 22:30, gdy już się ogarnęłam i zjadłam ,,śniadanie". Gdy byłam już przed drzwiami pizzerii, byłam tak
zmotywowana nic nie mogło mi popsuć humoru. Była dopiero 23:30 ale specjalnie przyszłam trochę wcześniej by móc zobaczyć nowe animatrony.
poniedziałek, 20 lipca 2015
Rozdział 17. Przytul mnie!
-Coś się stało? czemu macie miny jakbyście zobaczyli ducha?
-Ale......wy!...........jak?........yyyyyy.....nie ja nic już nie rozumiem-wydukał Bonnie
-Ale co my?-zapytał Alexy
-A czy wy przypadkiem nie byliście w biurze?-zapytała zmieszana Chicka
-My nie, my tu cały czas siedzieliśmy-powiedziałam z niewinnym uśmieszkiem
-Yhm....-powiedział Freddy krzyżując ręce
-No Yhm.....-odpowiedziałam także krzyżując ręce
Freddy tylko westchnął po czym przewrócił oczami i wyszedł z kuchni razem z Goldym. Chicka z Bonnie'm zaczęli rozmawiać o jakiś bzdurach, po chwili Alexy przyłączył się do rozmowy. Znudzona wyszłam równo z Lisiastym z kuchni. Spojrzał się na mnie i zapytał:
-A może partyjka w UNO?
-Czemu nie
Skierowaliśmy się do Zakątka Piratów. Gdy Foxy rozkładał karty pomyślałam-,,Lisiasty szykuj swoje dupsko bo zamierzam je skopać"-po czym uśmiechnęłam się chytrze. Walka była bardzo zawzięta. Co chwile jeden z nas miał przewagę nad drugim-UNO!-krzyknęłam chyba na całą pizzerie. Foxy zrezygnowany rzucił karty na kupkę, a chwilę później wszedł do zakątka Alexy.
-Widzę że dobra zabawa tu wam dopisuję
-A żebyś wiedział-powiedziałam roześmiana
-A niech cie szlag trafi Sally-wysyczał Foxy
Odwróciłam się w stronę Foxy'ego z wielkim uśmiechem, i go przytuliłam nie wiem dlaczego XD. Foxy miał zdziwioną minę, po paru minutach Futrzak(Foxy) próbował mnie od siebie odkleić ale mu nie wyszło.
-Ej.....pomożesz?-powiedział zmieszany
-Jasne-powiedział Alexy po czym razem próbowali mnie odkleić, po paru nieudanych próbach- Jakim ja idiotom jestem! Zapomniałem że jej się nie da odkleić! Bo to ona sama musi się odkleić!
-No to Zaje*iście!
-Chyba że.....nie ale to nie możliwe.....
-Ale co?
-Nie nic...
-No mów rzesz!
-Jedyna osoba która może powstrzymać Sally poza samą nią jest Vincent......ale to niemożliwe żeby mógłby to zrobić, bo on zaginął......
-No nie do końca zaginął-powiedział po czym podrapał się z tyłu głowy
-Ale o co chodzi z tym nie do końca?
-No więc.....powiem w prost zatrzasnął się w jednym ze stroi dlatego nie daje znaków życia, ale w prawdzie żyje i jest w tej pizzeri
-Co!? Sally czemu mi nie powiedziałaś?!
-Nie pytałeś-powiedziałam bez zainteresowania
Gdy odpowiedziałam mu ten mnie opieprzył, a ja miałam to naprawdę w głębokim poważaniu, ale nadal nie odkleiłam się od Lisa. Foxy westchnął i zapytał-Możemy już iść? niech on ją odklei jak najszybciej bo zaczyna robić mi wgniecenia w stroju
-Okej to prowadź
-Chwilka......nosz kur Sally!-powiedział ze złością bo nie mógł się podnieść bo się na nim położyłam i jeszcze mocniej go przytuliłam
-Co ja.....?-powiedziałam z niewinną miną
-Mogłabyś ze mnie zleźć i dać mi możliwość wstania?
-Nie!-powiedziałam jak dziecko i mocniej się w niego wtuliłam
Futrzak przewrócił oczami-Dobra.....Alexy musisz iść beze mnie posłuchaj wejdź do Parte and Service, na końcu pokoju są drzwi przejdź przez nie i zejdź na sam dół tam zobaczysz zniszczonego złotego królika, to będzie Vincent Okej?
-Okej-powiedział wychodząc
-Tylko się pośpiesz!
*Perspektywa Alexy'ego*
Gdy wyszedłem z zakątka poszedłem według wskazówek Foxy'ego. Byłem już w piwnicy szukałem wzrokiem Vincenta. W końcu go dojrzałem siedział pod ścianą i miał zamknięte oczy ciekawe jak zareaguje gdy się dowie że wiem że to on....
-Ale......wy!...........jak?........yyyyyy.....nie ja nic już nie rozumiem-wydukał Bonnie
-Ale co my?-zapytał Alexy
-A czy wy przypadkiem nie byliście w biurze?-zapytała zmieszana Chicka
-My nie, my tu cały czas siedzieliśmy-powiedziałam z niewinnym uśmieszkiem
-Yhm....-powiedział Freddy krzyżując ręce
-No Yhm.....-odpowiedziałam także krzyżując ręce
Freddy tylko westchnął po czym przewrócił oczami i wyszedł z kuchni razem z Goldym. Chicka z Bonnie'm zaczęli rozmawiać o jakiś bzdurach, po chwili Alexy przyłączył się do rozmowy. Znudzona wyszłam równo z Lisiastym z kuchni. Spojrzał się na mnie i zapytał:
-A może partyjka w UNO?
-Czemu nie
Skierowaliśmy się do Zakątka Piratów. Gdy Foxy rozkładał karty pomyślałam-,,Lisiasty szykuj swoje dupsko bo zamierzam je skopać"-po czym uśmiechnęłam się chytrze. Walka była bardzo zawzięta. Co chwile jeden z nas miał przewagę nad drugim-UNO!-krzyknęłam chyba na całą pizzerie. Foxy zrezygnowany rzucił karty na kupkę, a chwilę później wszedł do zakątka Alexy.
-Widzę że dobra zabawa tu wam dopisuję
-A żebyś wiedział-powiedziałam roześmiana
-A niech cie szlag trafi Sally-wysyczał Foxy
Odwróciłam się w stronę Foxy'ego z wielkim uśmiechem, i go przytuliłam nie wiem dlaczego XD. Foxy miał zdziwioną minę, po paru minutach Futrzak(Foxy) próbował mnie od siebie odkleić ale mu nie wyszło.
-Ej.....pomożesz?-powiedział zmieszany
-Jasne-powiedział Alexy po czym razem próbowali mnie odkleić, po paru nieudanych próbach- Jakim ja idiotom jestem! Zapomniałem że jej się nie da odkleić! Bo to ona sama musi się odkleić!
-No to Zaje*iście!
-Chyba że.....nie ale to nie możliwe.....
-Ale co?
-Nie nic...
-No mów rzesz!
-Jedyna osoba która może powstrzymać Sally poza samą nią jest Vincent......ale to niemożliwe żeby mógłby to zrobić, bo on zaginął......
-No nie do końca zaginął-powiedział po czym podrapał się z tyłu głowy
-Ale o co chodzi z tym nie do końca?
-No więc.....powiem w prost zatrzasnął się w jednym ze stroi dlatego nie daje znaków życia, ale w prawdzie żyje i jest w tej pizzeri
-Co!? Sally czemu mi nie powiedziałaś?!
-Nie pytałeś-powiedziałam bez zainteresowania
Gdy odpowiedziałam mu ten mnie opieprzył, a ja miałam to naprawdę w głębokim poważaniu, ale nadal nie odkleiłam się od Lisa. Foxy westchnął i zapytał-Możemy już iść? niech on ją odklei jak najszybciej bo zaczyna robić mi wgniecenia w stroju
-Okej to prowadź
-Chwilka......nosz kur Sally!-powiedział ze złością bo nie mógł się podnieść bo się na nim położyłam i jeszcze mocniej go przytuliłam
-Co ja.....?-powiedziałam z niewinną miną
-Mogłabyś ze mnie zleźć i dać mi możliwość wstania?
-Nie!-powiedziałam jak dziecko i mocniej się w niego wtuliłam
Futrzak przewrócił oczami-Dobra.....Alexy musisz iść beze mnie posłuchaj wejdź do Parte and Service, na końcu pokoju są drzwi przejdź przez nie i zejdź na sam dół tam zobaczysz zniszczonego złotego królika, to będzie Vincent Okej?
-Okej-powiedział wychodząc
-Tylko się pośpiesz!
*Perspektywa Alexy'ego*
Gdy wyszedłem z zakątka poszedłem według wskazówek Foxy'ego. Byłem już w piwnicy szukałem wzrokiem Vincenta. W końcu go dojrzałem siedział pod ścianą i miał zamknięte oczy ciekawe jak zareaguje gdy się dowie że wiem że to on....
niedziela, 12 lipca 2015
Rozdział 16. Sally, Alexy i krzesło obrotowe.
Chciałam zrobić krok w tył, ale nie zauważyłam że mam sznurówki rozwiązane i upadłam na 4 litery. Nie zważając na ból tyłka, głośno przełknęłam ślinę i zamknęłam oczy-,,Freddy zrób to byle szybko"-pomyślałam po czym usłyszałam bieg-,,to pewnie Lisiasty"- Freddy nadal mi nic nie zrobił-,,mam pomysł! przecież Alexy siedzi na krześle obrotowym, szybko złapie za oparcie i wyjadę z nim z biura"-otworzyłam oczy ręka Freddy'ego była tuż przy mojej twarzy. Po minucie nie było śladu po mnie i Alexy'm w biurze. Biegłam przez korytarz pchając krzesło ale z naprzeciwka biegł Foxy. Byliśmy tuż przy schowku w którym drzwi były otwarte, szybko przekierowałam krzesło w stronę schowka, wjeżdżając jednym ruchem zamknęłam drzwi. Cali wystraszeni odetchnęliśmy z ulgą. Gdy nagle ktoś położył nam ręce na barkach jeszcze bardziej wystraszeni ,,wybiegliśmy"(bo to ja biegłam a Alexy jechał na krześle) z wrzaskiem taranując przy tym drzwi i Lisiastego. Biegliśmy wzdłuż jadalni i zbliżaliśmy się do ściany.
-Alexy nie wyrobię
-Co tam ty! to MY nie wyrobimy
-A ja nie chce mieć znowu bliskiego spotkania ze ścianą!
-A ja nigdy nie miałem i nie chce mieć!
Próbowałam się zatrzymać ale osiągnęliśmy za dużą prędkość. Lecz po chwili spostrzegłam że tylko ja tu próbuję zatrzymać krzesło.
-Jeśli nie chcesz mieć bliskiego spotkania ze ścianą to pomóż mi zatrzymać mnie i krzesło!-powiedziałam oburzona
-Dobra-dobra! Nie bulwersuj się tak!-(Potter Head zawsze tak mówi gdy podnoszę głos) powiedział po czym pomógł mi gdy się zatrzymaliśmy odetchnęliśmy z ulgą
Chcieliśmy już wracać do biura ale gdy się odwróciliśmy zobaczyliśmy za nami Freddy'ego, Bonnie'go i Foxy'ego. Znowu zaczęliśmy krzyczeć naglę wyszła Chicka z kuchni.
-Przestaniecie w końcu męczyć te biedne dzieciaki?-powiedziała po czym podeszła do mnie i mojego kuzyna-tylko zobaczcie jak się przez was trzęsą biedaki-powiedziała z troską i mnie przytuliła
Miła rację cali się trzęśliśmy i na dodatek serca nam waliły jak nie wiem co.
-A może tak nie?-powiedział Bonnie
Chicka spojrzała na te trójkę morderczym wzrokiem, cała trójka miała wielkie oczy. Chicka przestała mnie już przytulać i powiedziała-Kto chce kakao?
-Ja!-ja i Alexy krzyknęliśmy równocześnie
Po chwili Chicka machnęła ręką i dała nam do zrozumienia żebyśmy poszli za nią. W kuchni zrobiła nam ciepłe kakałko z piankami. Gdy zaczęliśmy je pić Chicka gdzieś poszła. A my ciekawskie jaja szybko wypiliśmy kakałko i poszliśmy(tak żeby nas nie zauważyła) za nią. Weszła do Part and Service, chcieliśmy wejść za nią ale pomyślałam że popatrzymy przez kamery co ona tam robi. Wpadliśmy do biura jak poparzeni i dopadliśmy do tabletu. Usłyszeliśmy to co ja wczoraj.
-Nic nowego-mruknęłam by po chwili usłyszeć coś co mnie zdziwiło
-A czy jeśli się tak stanie i całkiem oszaleje.....-Bonnie przełknął głośno ślinę-to wtedy będziemy musieli naprawdę ją zabijać?
-Tak-odparł krótko Freddy
-Ale czy zamiast ją zabijać nie możemy jej zamienić w animatrona?-powiedziała lekko speszona Chicka
-Niestety nie to tylko jeszcze bardziej ją zaboli i jest wielkie prawdopodobieństwo że kostium zmiażdży jej ciało i tego nie przeżyje tylko jej więcej bólu zadamy-powiedział Golden Freddy
-Chyba ktoś nas obserwuje-powiedział Lisiasty po czym wskazał na kamerę
-Alexy do kuchni i to szybko
-Ale nas zauważą i będą wiedzieli że to my!
-Ale czy ja powiedziałam że przez drzwi przejdziemy? jest krótki szyb którym przejdziemy, szybko za mną-krzyknęłam po czym szybko się przeczołgaliśmy przez szyb i byliśmy o dziwo przed nimi(jakby ktoś nie wiedział to ten szyb można zobaczyć w garry's mod)
Gdy animatrony weszły do kuchni mieli zdziwione miny.
-Alexy nie wyrobię
-Co tam ty! to MY nie wyrobimy
-A ja nie chce mieć znowu bliskiego spotkania ze ścianą!
-A ja nigdy nie miałem i nie chce mieć!
Próbowałam się zatrzymać ale osiągnęliśmy za dużą prędkość. Lecz po chwili spostrzegłam że tylko ja tu próbuję zatrzymać krzesło.
-Jeśli nie chcesz mieć bliskiego spotkania ze ścianą to pomóż mi zatrzymać mnie i krzesło!-powiedziałam oburzona
-Dobra-dobra! Nie bulwersuj się tak!-(Potter Head zawsze tak mówi gdy podnoszę głos) powiedział po czym pomógł mi gdy się zatrzymaliśmy odetchnęliśmy z ulgą
Chcieliśmy już wracać do biura ale gdy się odwróciliśmy zobaczyliśmy za nami Freddy'ego, Bonnie'go i Foxy'ego. Znowu zaczęliśmy krzyczeć naglę wyszła Chicka z kuchni.
-Przestaniecie w końcu męczyć te biedne dzieciaki?-powiedziała po czym podeszła do mnie i mojego kuzyna-tylko zobaczcie jak się przez was trzęsą biedaki-powiedziała z troską i mnie przytuliła
Miła rację cali się trzęśliśmy i na dodatek serca nam waliły jak nie wiem co.
-A może tak nie?-powiedział Bonnie
Chicka spojrzała na te trójkę morderczym wzrokiem, cała trójka miała wielkie oczy. Chicka przestała mnie już przytulać i powiedziała-Kto chce kakao?
-Ja!-ja i Alexy krzyknęliśmy równocześnie
Po chwili Chicka machnęła ręką i dała nam do zrozumienia żebyśmy poszli za nią. W kuchni zrobiła nam ciepłe kakałko z piankami. Gdy zaczęliśmy je pić Chicka gdzieś poszła. A my ciekawskie jaja szybko wypiliśmy kakałko i poszliśmy(tak żeby nas nie zauważyła) za nią. Weszła do Part and Service, chcieliśmy wejść za nią ale pomyślałam że popatrzymy przez kamery co ona tam robi. Wpadliśmy do biura jak poparzeni i dopadliśmy do tabletu. Usłyszeliśmy to co ja wczoraj.
-Nic nowego-mruknęłam by po chwili usłyszeć coś co mnie zdziwiło
-A czy jeśli się tak stanie i całkiem oszaleje.....-Bonnie przełknął głośno ślinę-to wtedy będziemy musieli naprawdę ją zabijać?
-Tak-odparł krótko Freddy
-Ale czy zamiast ją zabijać nie możemy jej zamienić w animatrona?-powiedziała lekko speszona Chicka
-Niestety nie to tylko jeszcze bardziej ją zaboli i jest wielkie prawdopodobieństwo że kostium zmiażdży jej ciało i tego nie przeżyje tylko jej więcej bólu zadamy-powiedział Golden Freddy
-Chyba ktoś nas obserwuje-powiedział Lisiasty po czym wskazał na kamerę
-Alexy do kuchni i to szybko
-Ale nas zauważą i będą wiedzieli że to my!
-Ale czy ja powiedziałam że przez drzwi przejdziemy? jest krótki szyb którym przejdziemy, szybko za mną-krzyknęłam po czym szybko się przeczołgaliśmy przez szyb i byliśmy o dziwo przed nimi(jakby ktoś nie wiedział to ten szyb można zobaczyć w garry's mod)
Gdy animatrony weszły do kuchni mieli zdziwione miny.
wtorek, 7 lipca 2015
Rozdział 15. Zabawa w chowanego
Bardzo wielkie sorry że tak długo nie było posta ale....sami wiecie....wakacje, wyjazdy i te inne pierdoły jeszcze raz wielkie sorry. I tak również zapraszam do przeczytania rozdzialiku. ;)
To był......ten blondas.....yyyy......chyba miał na imię Jeremy? Ale nie wyglądał jak zawsze jego oczy były czarne, oraz trzymał łom. Patrzyłam na niego z przerażeniem gdy ponosił łom nad głowę.Ruszyłam się z miejsca by pomóc bratu, już miał uderzyć go w głowę ale stanęłam mu na drodze.
-Co ty wyprawiasz?! czyś ty całkiem rozum stracił?!
Od razu po moim opieprzu jego oczy stały się normalne, po czym z jękiem złapał się za głowę.
-Pogięło cię?!-wrzasnęłam nie zważając na strach w jego oczach i pojawiającego się z dupy Goldena-co cie do jasnej cholery opętało!? w sumie co minie to! gadaj co zrobiłeś mojemu bratu!-nadal wrzeszczałam i zaczęłam nim potrząsać
-Sally dość!-powiedział podniesionym głosem Golden Freddy-puść go!
-Nie! Nie dość! To ja zadecyduję kiedy go puszczę! Nie jesteś moim szefem i nie będziesz mi rozkazywać! Zrozumiano?!-przestałam nad sobą panować a na dodatek jeszcze się tu Bonnie przyplątał
Odwróciłam się w stronę Blondaska, cały się trząsł, strasznie zdenerwowana podeszłam do niego i walnęłam go w łeb a ten się przewrócił. Patrzył na mnie błagalnym wzrokiem, pochyliłam się nad nim.
-Nie myśl że cię oszczędzę*-wyszeptałam-możliwe że teraz cię nie zabiję ale prędzej czy później to zrobię*-gdy to wyszeptałam on zrobił wielkie przestraszone oczy
Z chytrym uśmieszkiem odeszłam od niego i podeszłam do Goldzia którego zmierzyłam wzrokiem i poszłam dalej. Nie wiem dlaczego poszłam do kuchni usiadłam na jednej z szafek i oparłam głowę o ścianę. Zaczęłam obmyślać plan jakby tu Jeremy'ego urządzić by go mocno zabolało. Z zamyślenia wyrwali mnie Golden Freddy i Freddy. Nie zauważyli mnie ponieważ siedziałam za lodówką, oraz by mnie dalej nie zauważyli cichaczem przemknęłam się do szafki(tak znowu tej samej szafki) by podsłuchać ich rozmowy.
-Musisz na nią uważać-wtrącił Golidzio
-Niby dlaczego?-spytał zaniepokojony Freddy
-Groziła Jeremy'emu że go zabije......ale również zastanawiam się dlaczego stała się taka agresywna
-Groziła mu!? oraz ja też nie mam pojęcia co się z tą dziewczyną dzieje
-Tak jeśli będzie tak dalej......wiesz co trzeba będzie zrobić?
-Niestety wiem......ale jeśli to się stanie....nie można tego jakoś inaczej załatwić?
-Jest ale to będzie jeszcze gorsze ona tego nie wytrzyma,jeśli byście jej wcześniej nie wsadzili do kostiumu to najprawdopodobniej by ta opcja wypaliła.......no ale cóż co się stało już się nie odstanie.....więc tego ten...uważaj na nią dobrze?
-Dobrze-odpowiedział zawiedzionym głosem po czym wyszli z kuchni a ja z szafki
A jak już wyszłam z szafki to miałam takie ,,Yyyy.....czy oni właśnie.......co że ja nie wytrzymam.......WTF!?". Bez dalszego rozmyślania pomaszerowałam przed scenę i na niej usiadłam, znowu zastanawiając się nad ich słowami. Z zamyślenia tym razem wyrwał mnie mój brat Vincuś i oznajmił mi że już jest 6:30 zerwałam się szybko na nogi, pożegnałam brata i pobiegłam do domu się wyspać bo Alexy przyjeżdża. Przez dłuższą chwilę patrzyłam się w sufit po czym zasnęłam. Obudził mnie dzwonek do drzwi.Powoli stoczyłam się z łóżka by zaraz potem mieć bliskie spotkanie z podłogą. Wstałam ziewając i powoli powlokłam się do drzwi. A tam mój jak zawsze uśmiechnięty kuzyn. Gdy tyko mnie zobaczył mocno się do mnie przytulił tak że nie mogłam oddychać.
-M-Mógłbyś m-mnie p-puścić d-duszę s-się
-A no tak sorry-powiedział odklejając się ode mnie-Widzę że przerwałem śnienie śpiącej królewnie
-Ha-Ha bardzo śmieszne choć do środka chyba że wolisz tu stać?
-Wolałbym pierwszą opcję-powiedział rozbawiony-mam dla ciebie wspaniałą niespodziankę!
-Niby jaką?
-Pójdziesz ze mną na zakupy!-powiedział uradowany
-Proszę....wszystko tylko nie to....-błagałam go na kolanach chodzenie z nim po sklepach to męczarnia....
-Pójdziesz ze mną do centrum czy tego chcesz czy nie koniec i kropka
Spuściłam głowę w duł zawiedziona i pomyślałam-,,Wolałabym wsadzenie do kostiumu niż pójście na zakupy''(W realu też nie cierpię chodzić na zakupy więc pozdro XD)
-No już wolisz się przebrać czy iść w piżamie?
-Przebrać się
Gdy już byłam gotowa Alexy zabrał mnie do galerii....po przejściu 45 możliwych sklepów zajęło nam to ok.8 godzin gdy byliśmy już w domu była 22:30 byłam zmęczona nie chciało mi się iść do pracy....więc po poradę zadzwoniłam do mojego ludu, poradzili mi żebym się tak tym nie przejmowała bo jutro wraca wszystko do normy.....i bardzo dobrze,mi to pasuje. W końcu poszliśmy do tej przeklętej roboty. Podzieliliśmy się robotą Alexy patrzy na kamery a ja.....no przecież co ja bym mogła robić jak nie zamykać drzwi. W końcu ktoś się ruszył Bonnie i Chicka. Gdy Bonnie stał przy drzwiach krzyknęłam-Piątka-wystawiłam rękę by przybić mu piątkę i gdy się zamachnęłam moją rękę pokierowałam w duł i zamknęłam drzwi.
-Dobre to było-pochwalił mnie Alexy
-Wiem to bo to wymyśliłam
-Taka tam szczerość
-Tak wiem
Momentalnie nastała cisza każdy zajęty swoimi myślami ale tą ciszę przerwał Alexy-Yym.....Sally?
-Co?
-Nie mogę znaleść Freddy'ego na kamerach
Za nami usłyszeliśmy ten przeraźliwy śmiech.
-O-ou...-powiedzieliśmy niemal równocześnie
Powoli odwróciliśmy się w stronę rzekomego pana misia. Który wyciągał rękę w moją stronę. Byliśmy sparaliżowani strachem nawet JA! tak JA! Nigdy wcześniej się tak nie bałam nie wiem co mi się stało....normalnie to go bym opieprzyła że mi dupe zawraca ale nie teraz to się go naprawdę bałam...
To był......ten blondas.....yyyy......chyba miał na imię Jeremy? Ale nie wyglądał jak zawsze jego oczy były czarne, oraz trzymał łom. Patrzyłam na niego z przerażeniem gdy ponosił łom nad głowę.Ruszyłam się z miejsca by pomóc bratu, już miał uderzyć go w głowę ale stanęłam mu na drodze.
-Co ty wyprawiasz?! czyś ty całkiem rozum stracił?!
Od razu po moim opieprzu jego oczy stały się normalne, po czym z jękiem złapał się za głowę.
-Pogięło cię?!-wrzasnęłam nie zważając na strach w jego oczach i pojawiającego się z dupy Goldena-co cie do jasnej cholery opętało!? w sumie co minie to! gadaj co zrobiłeś mojemu bratu!-nadal wrzeszczałam i zaczęłam nim potrząsać
-Sally dość!-powiedział podniesionym głosem Golden Freddy-puść go!
-Nie! Nie dość! To ja zadecyduję kiedy go puszczę! Nie jesteś moim szefem i nie będziesz mi rozkazywać! Zrozumiano?!-przestałam nad sobą panować a na dodatek jeszcze się tu Bonnie przyplątał
Odwróciłam się w stronę Blondaska, cały się trząsł, strasznie zdenerwowana podeszłam do niego i walnęłam go w łeb a ten się przewrócił. Patrzył na mnie błagalnym wzrokiem, pochyliłam się nad nim.
-Nie myśl że cię oszczędzę*-wyszeptałam-możliwe że teraz cię nie zabiję ale prędzej czy później to zrobię*-gdy to wyszeptałam on zrobił wielkie przestraszone oczy
Z chytrym uśmieszkiem odeszłam od niego i podeszłam do Goldzia którego zmierzyłam wzrokiem i poszłam dalej. Nie wiem dlaczego poszłam do kuchni usiadłam na jednej z szafek i oparłam głowę o ścianę. Zaczęłam obmyślać plan jakby tu Jeremy'ego urządzić by go mocno zabolało. Z zamyślenia wyrwali mnie Golden Freddy i Freddy. Nie zauważyli mnie ponieważ siedziałam za lodówką, oraz by mnie dalej nie zauważyli cichaczem przemknęłam się do szafki(tak znowu tej samej szafki) by podsłuchać ich rozmowy.
-Musisz na nią uważać-wtrącił Golidzio
-Niby dlaczego?-spytał zaniepokojony Freddy
-Groziła Jeremy'emu że go zabije......ale również zastanawiam się dlaczego stała się taka agresywna
-Groziła mu!? oraz ja też nie mam pojęcia co się z tą dziewczyną dzieje
-Tak jeśli będzie tak dalej......wiesz co trzeba będzie zrobić?
-Niestety wiem......ale jeśli to się stanie....nie można tego jakoś inaczej załatwić?
-Jest ale to będzie jeszcze gorsze ona tego nie wytrzyma,jeśli byście jej wcześniej nie wsadzili do kostiumu to najprawdopodobniej by ta opcja wypaliła.......no ale cóż co się stało już się nie odstanie.....więc tego ten...uważaj na nią dobrze?
-Dobrze-odpowiedział zawiedzionym głosem po czym wyszli z kuchni a ja z szafki
A jak już wyszłam z szafki to miałam takie ,,Yyyy.....czy oni właśnie.......co że ja nie wytrzymam.......WTF!?". Bez dalszego rozmyślania pomaszerowałam przed scenę i na niej usiadłam, znowu zastanawiając się nad ich słowami. Z zamyślenia tym razem wyrwał mnie mój brat Vincuś i oznajmił mi że już jest 6:30 zerwałam się szybko na nogi, pożegnałam brata i pobiegłam do domu się wyspać bo Alexy przyjeżdża. Przez dłuższą chwilę patrzyłam się w sufit po czym zasnęłam. Obudził mnie dzwonek do drzwi.Powoli stoczyłam się z łóżka by zaraz potem mieć bliskie spotkanie z podłogą. Wstałam ziewając i powoli powlokłam się do drzwi. A tam mój jak zawsze uśmiechnięty kuzyn. Gdy tyko mnie zobaczył mocno się do mnie przytulił tak że nie mogłam oddychać.
-M-Mógłbyś m-mnie p-puścić d-duszę s-się
-A no tak sorry-powiedział odklejając się ode mnie-Widzę że przerwałem śnienie śpiącej królewnie
-Ha-Ha bardzo śmieszne choć do środka chyba że wolisz tu stać?
-Wolałbym pierwszą opcję-powiedział rozbawiony-mam dla ciebie wspaniałą niespodziankę!
-Niby jaką?
-Pójdziesz ze mną na zakupy!-powiedział uradowany
-Proszę....wszystko tylko nie to....-błagałam go na kolanach chodzenie z nim po sklepach to męczarnia....
-Pójdziesz ze mną do centrum czy tego chcesz czy nie koniec i kropka
Spuściłam głowę w duł zawiedziona i pomyślałam-,,Wolałabym wsadzenie do kostiumu niż pójście na zakupy''(W realu też nie cierpię chodzić na zakupy więc pozdro XD)
-No już wolisz się przebrać czy iść w piżamie?
-Przebrać się
Gdy już byłam gotowa Alexy zabrał mnie do galerii....po przejściu 45 możliwych sklepów zajęło nam to ok.8 godzin gdy byliśmy już w domu była 22:30 byłam zmęczona nie chciało mi się iść do pracy....więc po poradę zadzwoniłam do mojego ludu, poradzili mi żebym się tak tym nie przejmowała bo jutro wraca wszystko do normy.....i bardzo dobrze,mi to pasuje. W końcu poszliśmy do tej przeklętej roboty. Podzieliliśmy się robotą Alexy patrzy na kamery a ja.....no przecież co ja bym mogła robić jak nie zamykać drzwi. W końcu ktoś się ruszył Bonnie i Chicka. Gdy Bonnie stał przy drzwiach krzyknęłam-Piątka-wystawiłam rękę by przybić mu piątkę i gdy się zamachnęłam moją rękę pokierowałam w duł i zamknęłam drzwi.
-Dobre to było-pochwalił mnie Alexy
-Wiem to bo to wymyśliłam
-Taka tam szczerość
-Tak wiem
Momentalnie nastała cisza każdy zajęty swoimi myślami ale tą ciszę przerwał Alexy-Yym.....Sally?
-Co?
-Nie mogę znaleść Freddy'ego na kamerach
Za nami usłyszeliśmy ten przeraźliwy śmiech.
-O-ou...-powiedzieliśmy niemal równocześnie
Powoli odwróciliśmy się w stronę rzekomego pana misia. Który wyciągał rękę w moją stronę. Byliśmy sparaliżowani strachem nawet JA! tak JA! Nigdy wcześniej się tak nie bałam nie wiem co mi się stało....normalnie to go bym opieprzyła że mi dupe zawraca ale nie teraz to się go naprawdę bałam...
Subskrybuj:
Posty (Atom)