Wszystkiego najlepszego na nowy rok!! Aby ten rok był jeszcze lepszy od tamtego!! Życzę wam wszystkiego co najlepsze! Wspaniałej zabawy sylwestrowej! Dużo szampana! Wspaniałego pokazu fajerwerków! Oraz niezapomnianych wspomnień z tego dnia!
czwartek, 31 grudnia 2015
środa, 23 grudnia 2015
...
Otóż w tym poście chcę wam życzyć ciepłych, pogodnych, a przede wszystkim rodzinnych świąt. Dużo prezentów, słodkości i spełnienia marzeń!! Jeszcze raz z całego serca Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że dzień wcześniej, ale jutro bym czasu nie miała ;(
Wesołych Świąt!!
niedziela, 13 grudnia 2015
Rozdział 29. Czy to tylko koszmar?
Naglę z ciemności wyłonił się Goldy
-Kochanie id.....-spojrzeliśmy równocześnie na niego a ten się zarumienił
-Nie mów że....-spojrzałam na Vinca
-Tak, to prawda....-odpowiedział
Zrobiłam wielkie oczy-Gratulejszyn
-Aha..
-Później ci wytłumaczę-szepnęłam do siostry
-Nie, chyba lepiej nie tłumacz...-odpowiedziała
-Emm....Vinc-stuknęłam go w ramie-Puścisz nas?
-Niech wam będzie-puścił nas
-Dobra została nam ostatnia osoba którą musisz poznać
-Czyli kto?
-Dowiesz się w swoim czasie
-Aha....ok
Złapałam ją za rękę i ruszyłam do Pokoju Nagród. Weszliśmy, zapukałam do pudła.
*Mario*
Usłyszałem pukanie, otworzyłem niechętnie pudło. Moim oczom ukazała się uśmiechnięta twarz Sally. Również się uśmiechnąłem i ją przytuliłem.
-Tęskniłam-powiedziała
-Ja też
-Właśnie zapomniałabym!! Mario przedstawiam ci Lucy, moją zaginioną siostrę
-Miło mi-uśmiechnąłem się przyjaźnie
-Mi też miło...
*Sally*
-No dobra my się zabieramy do biura
Pożegnałam się z Mariem i pognałam z Lucy do biura.
-To... Co tak jakby mamy robić bo na razie prawie nie zaczęłyśmy nawet jeszcze pracy?
-Drzwi czy kamery?-spytałam
-A co łatwiej? Tak żebym nie zawaliła....
-Hmm...Sama nie wiem....Może przeglądaj kamery? O i na kamerze z kącikiem nagród jest pozytywka do nakręcania
-Co do nakręcania?-odpowiedziała jakbym nie usłyszała
-Pozytywka
-Aha....
-To piszesz się na to?
-Jakoś...
-Tak czy nie?
-Niech będzie...
Weszłyśmy do biura-Dobra, siadaj do biurka i nakręcaj tą pozytywkę
-ok-wzięła się do roboty
Latałam od drzwi do drzwi. Gdzieś tak o 3 drzwi się zacięły, nie mogłam ich ani zamknąć ani otworzyć-Ej...Lucy, rzuć no mi latarkę
Rzuciła mi latarkę-A coś się stało?-spytała
-Drzwi się zablokowały-włączyłam latarkę, krzyknęłam z przerażenia i cofając się upadłam na tyłek. To był Bonnie....tylko że straszniejszy
Po chwili milczenia siostra spytała-Yyyy tego gościa to też znasz?!
-N-Nie...Widzę go pierwszy raz....-cofnęłam się jeszcze dalej
-Jak myślisz. Czy złym pomysłem było by się stąd natychmiast wynieść?-powiedziała powoli schodząc z krzesła...
-Wiesz to chyba nie za dobry pomysł.....Jesteśmy tak jakby otoczone....
-Ja kto tak jakby otoczone!?
-Spójrz tam-wskazałam na drugie drzwi, stała tam Chica tylko że straszniejsza
Lucy przełknęła głośno ślinę-Ma-asz j-jak-kiiś in-nyy po-pomysł?- powiedziała drżącym głosem
-Ym....Drzeć się jak najgłośniej?
-Nie umiem się za bardzo drzeć ale chyba tylko ktoś z zewnątrz może nam niestety pomóc
-Na trzy się drzemy....jeden...dwa...trzy!-zaczęłam się drzeć-Pomocy!!!
-Ja nie umiem!
-Eh....-dalej się darłam
*Vinc*
Usłyszałem krzyki Sally, pobiegłem do biura. Co?! A Nightmery skąd tu się wzięły!? Wyminąłem Nightmer Chickę i wbiegłem do biura.
-Nic wam nie jest?
-Jeszcze nie...
Odetchnąłem-To dobrze
-To nie znaczy że zaraz coś się nie stanie. Weź coś zrób!
-Chodźcie-podałem rękę Sally by wstała, wyszliśmy z biura. Przecież rozmawiałem z Nightemetem i Fredberem o tym!!!
*Sally*
Byłam cała roztrzęsiona, skądś mi się kojarzyli....Może miałam z nimi koszmar?
-Vincent, co to było?
Spojrzał poważnie na Lucy-Nic co by was dotyczyło-powiedział oschle
-Na pewno?
Widać że Vinc się wkurzył bo spiorunował Lucy wzrokiem
Spuściła- Niech Ci będzie...
Przystanął na chwilę, odruchowo się zatrzymałam. Położył rękę na ramieniu Lucy.
-To dla waszego bezpieczeństwa
-Spoko, przecież już nie przeczę...
-No a teraz uśmiechnij się dla mnie
-Nie chcem mi się...-stwierdziła i tak zaśmiałam się po chwili cicho pod nosem
Cały czas się trzęsłam. Rozglądałam się nerwowo. Miałam wrażenie że zaraz coś się na mnie rzuci
-Sally, co Ci jest? Już chyba po wszystkim.-powiedziała podnosząc głowę
-N-Nic...-wydukałam
-Too... po co się trzęsiesz?-spytała
-B-Bo....lubię wiesz?-wyjąkałam sarkastycznie
-Okey...Too...Co tera? Chyba siedzieć tam na razie nie będziemy?
-N-Nie wiem....-powiedziałam podenerwowana
Skip Time
-Ej Sally, już 6:00. Wracamy?-spytała
-Tak....
Wyszłyśmy z pizzerii i wróciłyśmy do domu, przebrałam się w pidżamkę i położyłam się do łóżka.
Zasnęłam, przyśnił mi się koszmar....z tymi strasznymi animatronami, obudziłam się z głośnym krzykiem
Lucy wbiegła do mojego pokoju-Nic Ci nie jest?! Co się stało?!
Trzymałam kurczowo pościel-M-Miałam koszmar
-Wiesz, że wszystkich chyba pobudziłaś...? A jak nie to przynajmniej mnie...A co tym razem w tym koszmarze?
-O-Oni tam byli....
-Jacy "Oni"...?
-No....No...te...Straszne Animatrony.....
-Hmmm... Ej no właśnie... Zapomniałam...
-C-Czego?-cała się trzęsłam i na dodatek chciało mi się płakać
-Nie płacz... Pamiętasz jak mówiłam że mam pomysł i że zrealizujemy go po pracy? No więc... Masz jakiś brudnopis lub kartkę lub cokolwiek i coś do pisania?
Pokiwałam głową na tak, wstałam i podeszłam do biurka. Wyjęłam z biurka brudnopis i długopis. Podałam obydwie rzeczy siostrze, wyciągnęła telefon i cicho puściła nagranie. Zapisywała coś w notatniku.
-Sally...Zauważyłaś przypadkiem że słowa nie mają mniej niż 2 litery i nie więcej niż 9?-spytała kontynuując pisanie
-Yyyy.....Mnie się nie pytaj-walnęłam się na łóżko
Po chwili Lucy z wielkimi oczami pokazała mi napis na telefonie ,,Najstraszniejsi powrócą"
-C-Co to ma znaczyć????
-Przekształcone zdanie przez twój sen. Dość ciekawe...
-Co?
-Pstro. W śnie miałaś ukrytą wiadomość!
-Aaaaa.....Weźta mnie zostawta!!! Czemu takie rzeczy zawsze przytrafiają się mnie!!!-złapałam się za głowę
-Nie wiem czemu akurat tobie, ale ja tam lubię takie zagadki. I zobacz. Po twoim śnie podczas naszej pracy co się stało?
-Nie przypominaj mi!!
-Ehhhh...-westchnęła i wyszła z mojego pokoju
Nie mogłam zasnąć.....A raczej bałam się zasnąć....
11 Dni później
Nie śpię praktycznie od jakiś jedenastu dni, ja po prostu nie mogę....Właśnie szłam z Lucy na nocą zmianę.
-Czy na pewno to jest dobry pomysł że po 11 nie przespanych nocach ty znów chcesz iść do pracy? To raczej nie jest normalne...
-T-Tak-westchnęłam
Weszłyśmy do pizzerii.
-Spróbuj może jakoś trochę odpocząć. Ja poradzę sobie sama...
-Nie ma mowy- powiedziałam zawzięcie
-Chociaż chwilkę...
-Nie-nie dawałam za wygraną-Nie i już
-Spróbuj... dla mnie, proszę...
-Nie-powiedziałam cięto, weszłam do biura
- Proszę... Zobaczysz że jak się wyśpisz będzie o wiele lepiej....
-Wcale nie będzie lepiej-pomyślałam-Ale ja przecież się świetnie czuję-powiedziałam
-No nie powiedziała bym
-A ja tak
-Wiesz co... może zawołam Vinca. On Ci może jakoś pomoże.
-Nie!!!-krzyknęłam-Nie i już!!
-Ja po niego idę, a ty chyba nie chcesz zostać sama.
-Nigdzie nie idziesz-złapałam siostrę i usadziłam na krześle po czym ją do niego przywiązałam
-Masz chyba jednak trochę siły...
-Trochę?
-...Ale i tak myślę że musisz odpocząć...Nie spanie całe 11 dni nie jest normalne...
Zaśmiałam się (gdy się nie wysypiam odbija mi XD)
-To nic takiego
-Jasne...- przewróciła oczami na znak sarkazmu-Ja się o Ciebie martwię. Proszę! odpocznij wreszcie!
-Nie!!!-zamknęłam obydwoje drzwi i zaczęłam nakręcać pozytywkę-Nie i koniec!!
-A co jak zacznę wołać Vincenta o pomoc? Hmmm?
Wyjęłam taśmę z biurka-Chcesz tego?
-Przecież i tak wiesz że nie umiem krzyczeć- zaśmiała się- No ale jak serio nie pójdziesz w końcu spać to mogę spróbować...
-Nie-usiadłam na biurku
-Ehhh...-westchnęła
Przeglądałam kamery oraz od czasu do czasu nakręcałam pozytywkę. Nie zwróciłam uwagi na pomruki siostry, nakręcałam pozytywkę, muszę przyznać że bardzo miła dla uszu muzyka. Przeciągnęłam się, spojrzałam na siostrę
-Czemu się tak na mnie patrzysz?
-Śpiąca?-zaśmiała się
-Nie-mruknęłam
-Na pewno??-uśmiech nie schodził jej z twarzy
-Na pewno na 100%
-Ehhh... nawet troszeczkę?
-Nawet-zapewniałam siostrę
Znów zaczęłam przeglądać kamery, chciałam spojrzeć na siostrę ale jej nie było!!! Spanikowana postanowiłam się ukryć. Patrzyłam gdzie mogłabym się schować. Aż w końcu schowałam się w Part And Service. Po paru minutach Lucy wpadła do Part And Service.
-Co ty żeś znów wymyśliła? Vincent! Zna...-nie dokończyła bo zasłoniłam jej usta dłonią po czym zakleiłam usta i związałam ręce i nogi. Oraz zamknęłam drzwi. Chodziłam zdenerwowana po pokoju. Otworzyłam drzwi od piwnicy i zaczęłam schodzić po schodach. Szłam ciemnymi korytarzami piwnicy. Nie dam się im tak łatwo!!
-Kochanie id.....-spojrzeliśmy równocześnie na niego a ten się zarumienił
-Nie mów że....-spojrzałam na Vinca
-Tak, to prawda....-odpowiedział
Zrobiłam wielkie oczy-Gratulejszyn
-Aha..
-Później ci wytłumaczę-szepnęłam do siostry
-Nie, chyba lepiej nie tłumacz...-odpowiedziała
-Emm....Vinc-stuknęłam go w ramie-Puścisz nas?
-Niech wam będzie-puścił nas
-Dobra została nam ostatnia osoba którą musisz poznać
-Czyli kto?
-Dowiesz się w swoim czasie
-Aha....ok
Złapałam ją za rękę i ruszyłam do Pokoju Nagród. Weszliśmy, zapukałam do pudła.
*Mario*
Usłyszałem pukanie, otworzyłem niechętnie pudło. Moim oczom ukazała się uśmiechnięta twarz Sally. Również się uśmiechnąłem i ją przytuliłem.
-Tęskniłam-powiedziała
-Ja też
-Właśnie zapomniałabym!! Mario przedstawiam ci Lucy, moją zaginioną siostrę
-Miło mi-uśmiechnąłem się przyjaźnie
-Mi też miło...
*Sally*
-No dobra my się zabieramy do biura
Pożegnałam się z Mariem i pognałam z Lucy do biura.
-To... Co tak jakby mamy robić bo na razie prawie nie zaczęłyśmy nawet jeszcze pracy?
-Drzwi czy kamery?-spytałam
-A co łatwiej? Tak żebym nie zawaliła....
-Hmm...Sama nie wiem....Może przeglądaj kamery? O i na kamerze z kącikiem nagród jest pozytywka do nakręcania
-Co do nakręcania?-odpowiedziała jakbym nie usłyszała
-Pozytywka
-Aha....
-To piszesz się na to?
-Jakoś...
-Tak czy nie?
-Niech będzie...
Weszłyśmy do biura-Dobra, siadaj do biurka i nakręcaj tą pozytywkę
-ok-wzięła się do roboty
Latałam od drzwi do drzwi. Gdzieś tak o 3 drzwi się zacięły, nie mogłam ich ani zamknąć ani otworzyć-Ej...Lucy, rzuć no mi latarkę
Rzuciła mi latarkę-A coś się stało?-spytała
-Drzwi się zablokowały-włączyłam latarkę, krzyknęłam z przerażenia i cofając się upadłam na tyłek. To był Bonnie....tylko że straszniejszy
Po chwili milczenia siostra spytała-Yyyy tego gościa to też znasz?!
-N-Nie...Widzę go pierwszy raz....-cofnęłam się jeszcze dalej
-Jak myślisz. Czy złym pomysłem było by się stąd natychmiast wynieść?-powiedziała powoli schodząc z krzesła...
-Wiesz to chyba nie za dobry pomysł.....Jesteśmy tak jakby otoczone....
-Ja kto tak jakby otoczone!?
-Spójrz tam-wskazałam na drugie drzwi, stała tam Chica tylko że straszniejsza
Lucy przełknęła głośno ślinę-Ma-asz j-jak-kiiś in-nyy po-pomysł?- powiedziała drżącym głosem
-Ym....Drzeć się jak najgłośniej?
-Nie umiem się za bardzo drzeć ale chyba tylko ktoś z zewnątrz może nam niestety pomóc
-Na trzy się drzemy....jeden...dwa...trzy!-zaczęłam się drzeć-Pomocy!!!
-Ja nie umiem!
-Eh....-dalej się darłam
*Vinc*
Usłyszałem krzyki Sally, pobiegłem do biura. Co?! A Nightmery skąd tu się wzięły!? Wyminąłem Nightmer Chickę i wbiegłem do biura.
-Nic wam nie jest?
-Jeszcze nie...
Odetchnąłem-To dobrze
-To nie znaczy że zaraz coś się nie stanie. Weź coś zrób!
-Chodźcie-podałem rękę Sally by wstała, wyszliśmy z biura. Przecież rozmawiałem z Nightemetem i Fredberem o tym!!!
*Sally*
Byłam cała roztrzęsiona, skądś mi się kojarzyli....Może miałam z nimi koszmar?
-Vincent, co to było?
Spojrzał poważnie na Lucy-Nic co by was dotyczyło-powiedział oschle
-Na pewno?
Widać że Vinc się wkurzył bo spiorunował Lucy wzrokiem
Spuściła- Niech Ci będzie...
Przystanął na chwilę, odruchowo się zatrzymałam. Położył rękę na ramieniu Lucy.
-To dla waszego bezpieczeństwa
-Spoko, przecież już nie przeczę...
-No a teraz uśmiechnij się dla mnie
-Nie chcem mi się...-stwierdziła i tak zaśmiałam się po chwili cicho pod nosem
Cały czas się trzęsłam. Rozglądałam się nerwowo. Miałam wrażenie że zaraz coś się na mnie rzuci
-Sally, co Ci jest? Już chyba po wszystkim.-powiedziała podnosząc głowę
-N-Nic...-wydukałam
-Too... po co się trzęsiesz?-spytała
-B-Bo....lubię wiesz?-wyjąkałam sarkastycznie
-Okey...Too...Co tera? Chyba siedzieć tam na razie nie będziemy?
-N-Nie wiem....-powiedziałam podenerwowana
Skip Time
-Ej Sally, już 6:00. Wracamy?-spytała
-Tak....
Wyszłyśmy z pizzerii i wróciłyśmy do domu, przebrałam się w pidżamkę i położyłam się do łóżka.
Zasnęłam, przyśnił mi się koszmar....z tymi strasznymi animatronami, obudziłam się z głośnym krzykiem
Lucy wbiegła do mojego pokoju-Nic Ci nie jest?! Co się stało?!
Trzymałam kurczowo pościel-M-Miałam koszmar
-Wiesz, że wszystkich chyba pobudziłaś...? A jak nie to przynajmniej mnie...A co tym razem w tym koszmarze?
-O-Oni tam byli....
-Jacy "Oni"...?
-No....No...te...Straszne Animatrony.....
-Hmmm... Ej no właśnie... Zapomniałam...
-C-Czego?-cała się trzęsłam i na dodatek chciało mi się płakać
-Nie płacz... Pamiętasz jak mówiłam że mam pomysł i że zrealizujemy go po pracy? No więc... Masz jakiś brudnopis lub kartkę lub cokolwiek i coś do pisania?
Pokiwałam głową na tak, wstałam i podeszłam do biurka. Wyjęłam z biurka brudnopis i długopis. Podałam obydwie rzeczy siostrze, wyciągnęła telefon i cicho puściła nagranie. Zapisywała coś w notatniku.
-Sally...Zauważyłaś przypadkiem że słowa nie mają mniej niż 2 litery i nie więcej niż 9?-spytała kontynuując pisanie
-Yyyy.....Mnie się nie pytaj-walnęłam się na łóżko
Po chwili Lucy z wielkimi oczami pokazała mi napis na telefonie ,,Najstraszniejsi powrócą"
-C-Co to ma znaczyć????
-Przekształcone zdanie przez twój sen. Dość ciekawe...
-Co?
-Pstro. W śnie miałaś ukrytą wiadomość!
-Aaaaa.....Weźta mnie zostawta!!! Czemu takie rzeczy zawsze przytrafiają się mnie!!!-złapałam się za głowę
-Nie wiem czemu akurat tobie, ale ja tam lubię takie zagadki. I zobacz. Po twoim śnie podczas naszej pracy co się stało?
-Nie przypominaj mi!!
-Ehhhh...-westchnęła i wyszła z mojego pokoju
Nie mogłam zasnąć.....A raczej bałam się zasnąć....
11 Dni później
Nie śpię praktycznie od jakiś jedenastu dni, ja po prostu nie mogę....Właśnie szłam z Lucy na nocą zmianę.
-Czy na pewno to jest dobry pomysł że po 11 nie przespanych nocach ty znów chcesz iść do pracy? To raczej nie jest normalne...
-T-Tak-westchnęłam
Weszłyśmy do pizzerii.
-Spróbuj może jakoś trochę odpocząć. Ja poradzę sobie sama...
-Nie ma mowy- powiedziałam zawzięcie
-Chociaż chwilkę...
-Nie-nie dawałam za wygraną-Nie i już
-Spróbuj... dla mnie, proszę...
-Nie-powiedziałam cięto, weszłam do biura
- Proszę... Zobaczysz że jak się wyśpisz będzie o wiele lepiej....
-Wcale nie będzie lepiej-pomyślałam-Ale ja przecież się świetnie czuję-powiedziałam
-No nie powiedziała bym
-A ja tak
-Wiesz co... może zawołam Vinca. On Ci może jakoś pomoże.
-Nie!!!-krzyknęłam-Nie i już!!
-Ja po niego idę, a ty chyba nie chcesz zostać sama.
-Nigdzie nie idziesz-złapałam siostrę i usadziłam na krześle po czym ją do niego przywiązałam
-Masz chyba jednak trochę siły...
-Trochę?
-...Ale i tak myślę że musisz odpocząć...Nie spanie całe 11 dni nie jest normalne...
Zaśmiałam się (gdy się nie wysypiam odbija mi XD)
-To nic takiego
-Jasne...- przewróciła oczami na znak sarkazmu-Ja się o Ciebie martwię. Proszę! odpocznij wreszcie!
-Nie!!!-zamknęłam obydwoje drzwi i zaczęłam nakręcać pozytywkę-Nie i koniec!!
-A co jak zacznę wołać Vincenta o pomoc? Hmmm?
Wyjęłam taśmę z biurka-Chcesz tego?
-Przecież i tak wiesz że nie umiem krzyczeć- zaśmiała się- No ale jak serio nie pójdziesz w końcu spać to mogę spróbować...
-Nie-usiadłam na biurku
-Ehhh...-westchnęła
Przeglądałam kamery oraz od czasu do czasu nakręcałam pozytywkę. Nie zwróciłam uwagi na pomruki siostry, nakręcałam pozytywkę, muszę przyznać że bardzo miła dla uszu muzyka. Przeciągnęłam się, spojrzałam na siostrę
-Czemu się tak na mnie patrzysz?
-Śpiąca?-zaśmiała się
-Nie-mruknęłam
-Na pewno??-uśmiech nie schodził jej z twarzy
-Na pewno na 100%
-Ehhh... nawet troszeczkę?
-Nawet-zapewniałam siostrę
Znów zaczęłam przeglądać kamery, chciałam spojrzeć na siostrę ale jej nie było!!! Spanikowana postanowiłam się ukryć. Patrzyłam gdzie mogłabym się schować. Aż w końcu schowałam się w Part And Service. Po paru minutach Lucy wpadła do Part And Service.
-Co ty żeś znów wymyśliła? Vincent! Zna...-nie dokończyła bo zasłoniłam jej usta dłonią po czym zakleiłam usta i związałam ręce i nogi. Oraz zamknęłam drzwi. Chodziłam zdenerwowana po pokoju. Otworzyłam drzwi od piwnicy i zaczęłam schodzić po schodach. Szłam ciemnymi korytarzami piwnicy. Nie dam się im tak łatwo!!
poniedziałek, 7 grudnia 2015
...
Wesołych Mikołajek!!! Dużo słodkości i radości dziś wam życzę!! Mam nadzieję że Mikołaj do was przyszedł i zostawił słodkości a nie obierki ziemniaków. Tak więc Życzę wam Wesołych Mikołajek po raz drugi i nie tylko!

czwartek, 3 grudnia 2015
Nowy pomysł na specjala!!!
Uwaga iż wóż poniewóż nie chcecie zadawać pytań ani wyzwań mam nowy pomył na specjala!!! Chciałabym zrobić z wami konfe na skypie. Więc tak, jeśli myślicie że to dobry pomysł to podawajcie mi swoje skypy (Nie wiem jak to się odmienia XD). Jeśli myślicie że ten pomysł jest zjebany to piszcie swoje pomysły :33
No to ten....Do następnego!!!
piątek, 6 listopada 2015
Rozdział 28. Przytulanie Foxy'ego part 2!!-Tytuły rozdziałów powracają!!
Obudziłam się o 23:25. Wstałam się i przebrałam w mój mundur. Teraz dopiero zauważyłam że jest fioletowy. Przebrana weszłam do pokoju siostry.
-A ty gdzie masz mundur? No już przebieraj się-pospieszałam siostrę
Podeszła do szafy i wyciągnęła strój.
-No już, daj mi chwilkę...
Wyszłam z jej pokoju by dać jej trochę prywatności, zaczęłam bawić się wisiorkiem. Bardzo ładny był. Przez to przypomniało mi się o Vincu. A co jeśli o mnie zapomniał? A jeśli nie uwierzy jeśli mu powiem że to ja? Pogrążyłam się we własnych myślach. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos siostry.
-Ej, wychodzimy?
-Huh? Co....T-Tak...
Ruszyłam do wyjścia. Po około 15 minutach drogi stałyśmy przed pizzerią
-Gotowa?-spytałam wchodząc
-Ehhh, no chyba tak
Uśmiechnęłam się-Ty idź już do biura, ja muszę iść na chwilę do łazienki
-Spoko-odpowiedziała kierując się w swoją stronę
Poszłam do łazienki i tam zrobiłam sobie końskiego kuca, zabierając przy tym grzywkę. Poszłam na chwilę przed scenę. Patrzyłam na animatroniki. Odwróciłam sie i już miałam iść ale ktoś mi unieruchomił ręce. Próbowałam się wyrwać ale ten ktoś był silniejszy. Udało mi się odwrócić, nie mogłam uwierzyć!!! To był Goldy!! Stałam i wpatrywałam się w niego z otwartą buzią. Ten szarpnął mnie w stronę sceny. Próbowałam się uwolnić ale nic z tego. Zaciągnął mnie na zaplecze a później do piwnicy. Goldy popchnął mnie do przodu przez co wywaliłam się na kolana. Spojrzałam przed siebie. Vincent!!
-Vincent! To ja Sally!!
-Kim ty jesteś ale tak na prawdę!!
-Przecież mówię że to ja!! Twoja siostra!
-Rozpoznałbym swoją siostrę nawet na kilometr i wiem ,że to nie ty!!
-Vincent czy cie całkiem pogięło?!-do oczu napłynęły mi łz
Jak on może coś takiego mówić? Po chwili siostra do mnie podbiegła.
-Nic Ci nie jest?!
-Nie....-wstałam i spojrzałam na siostrę, a później na Vinca
Po chwili upadłam na kolana, moja głowa zwisała bezwładnie. Lucy mnie przytuliła.
-Będzie dobrze...-powiedziała-Co, aż tak cię gnębi? Co się stało gdy mnie nie było?
-N-Nic...Mogłabyś mnie już puścić?-spytałam słabo
-Sorry....-odkleiła się ode mnie. Podniosłam głowę, zakręciło mi się w głowie i zemdlałam.
*Sen Sally*
Szłam sobie korytarzem, miałam przy sobie latarkę i pluszaka który przypominał Vinca. Usłyszałam śmiech, podobny do Freddy'ego...ale ten był taki obcy i przerażający. Ktoś zaczął mówić wiersz, zaczęłam go powtarzać, nie wiem czemu.
-Mkniesz przez korytarze.
Słyszysz kroków sto.
Gdy się odwrócisz nastąpi twój koniec.
Nie próbuj uciekać, nic ci to nie da.
Ponieważ oni powrócili.
,,Koniec Ci znany:
głębszy, straszny, opętany.
Tu spokoju końuszek,
kroków mych sto.
Spoza czwarty krąg,
Powrócą.Logiki niedobór
zbiegać, bowiem są
tu..."
*Powrót do rzeczywistości*
Obudziłam się z krzykiem. Nie wiem czemu, spojrzałam na siostrę wystraszona.
-Co ci jest?-spytała
-Mnie? Nic
-Taaaa... Niiiccc... A chcesz coś zobaczyć?
-Dawaj
-To.-podała mi telefon z zatrzymanym na początku nagraniem-Ciekawe rzeczy gadasz
Po wysłuchaniu nagrania przypomniało mi się coś ważnego.
-Ej....Dokładnie to samo mówił jakiś głos w moim śnie a potem ja to zaczęłam powtarzać nie wiem czemu
-Aha... mam pomysła ,ale zrealizujemy co po pracy. Ok?
-Nie, my to teraz zrobimy
-Teraz nie ma za bardzo warunków i mamy już coś do roboty. Po za tym na razie za długo bym ci to tłumaczyła
-Okej...A właśnie widziałaś może Freddiego?
-Nie, a co?
-Muszę z nim pogadać
-To chodźmy do niego- wzruszyłam ramionami
-Okej-wstałam-Gdzie on może być? Hm.......Już wiem!! Do kuchni marsz!-poszłam w stronę kuchni.
Weszłam do wspomnianego wcześniej pomieszczenia. Freddy oczywiście tam był. Ale się za nim stęskniłam!! Podeszłam do niego po cichu i rzuciłam mu się na szyję. Ten się przestraszył i oboje wylądowaliśmy na podłodze. Ten cały przestraszony a ja się śmiałam.
-S-Sally...?-zapytał nie pewnie
-Nie święty Mikołaj i krasnoludki- zaśmiałam się-Stęskniłam się wiesz?
-Domyślam się
-Nie uwierzysz co się stało!-powiedziałam podekscytowana
-No co takiego?
-Odnalazłam swoją siostrę bliźniaczkę!!
-Co!?
-Pstro! Poznałyśmy się dzięki Jonasowi!! A Vincent uważa mnie za podszywaczkę!!
-Co?!
-Pstro! Tak to!
-Wyjaśnię to później z nim
-Powodzenia-mruknęłam
Wstałam z niego, oraz on sam wstał. Podeszłam do Lucy i pociągnęłam ją w stronę Freddiego
-Freddy przedstawiam ci Lucy! Moją siostrę bliźniaczkę!
-Miło mi-uśmiechnął się przyjaźnie i wyciągnął rękę w stronę mojej siostry
-Teeeżżż mi miłoo-odpowiedziałam- Nie rób mi tego więcej - szepnęła do mnie- przynajmniej nie tak gwałtownie...
-Bende-zaśmiałam się cicho-Hej Freddy wiesz gdzie jest reszta?
-Jasne, z tego co wiem to Chicka i Toy Chicka siedzą z Bonniem oraz Bonem w jednym z Party Romów. Foxy zapewne w Pirate Cove, Mangle jest z moją Toy wersją i Goldym w Daining Arena. A Mario z tego co wiem to śpi w pudełku.
-Dzięki-rzuciłam w jego stronę, wybiegając z kuchni
Za rękę trzymałam siostrę, wbiegłam do jednego z Party Romów i trafiłam. Cała czwórka grała w karty. Stanęłam za Bonniem i Chicką
-Wiecie że ten co gra w karty to ma łeb obdarty?-z przerażenia podskoczyli. Zaśmiałam się, znowu przedstawiłam Lucy niespodziewanie. Po tym poszliśmy jeszcze do Daining Arena. Pogadaliśmy trochę i znów to zrobiłam. Po tym zostało mi już ostatnie miejsce, podeszliśmy do Pirate Cove. Spojrzałam na siostrę.
-Zaczekaj tu-weszłam do Pirate Cove
Szukałam wzrokiem Lisiastego. Znalazłam go siedzącego, pod ścianą. Wyglądał na przybitego. Miał zamknięte oczy, usiadłam obok niego.
-Powiedziałem że nie chcę nikogo na oczy widzieć!-powiedział ostro nie otwierając oczu
-Nawet mnie?
Jak na zawołanie otworzył oczy, zdziwiony patrzył na mnie. Uśmiechnęłam się do niego. Ten zrobił coś co mnie zdziwiło, przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk. Ścisnęłam go trochę mocniej.
-Teraz to tak łato mi się nie wywiniesz-zaśmiałam się
Lisiasty zaczął wołać o pomoc. Po chwili usłyszałam głos siostry.
-Nie przeszkadzam?-spytała
-Nie-zaśmiałam się
-Pomocy!! Zawołaj pomoc!! Proszę!!!
-Ja?-zaśmiała się-a wiesz po czyjej stronie ja stoję?-powiedziała z uśmiechem
-Proszę!! Ona mnie zaraz udusi!! Albo co gorsza blachę wgniecie!!-wysapał
-To jak myślisz siostrzyczko, pomóc mu?
-Siostrzyczko?!
-Później ci wyjaśnię. Możesz mu pomóc
Próbowała mnie odkleić od lisa. Po ciężkich próbach udało jej się odkleić. Po chwili wyrwałam się siostrze i z powrotem wróciłam do tulenia (czyt. ściskania) Lisiastego.
-Jeśli chcesz ją ode mnie odkleić to zawołaj Freddiego! Nie Goldena! Najlepiej zawołaj Vinca!
Ściskałam Lisiastego coraz mocniej.
-Jesteś! Dzięki ci....jak masz na imię?-krzyczał uradowany Foxy
-Lucy-odpowiedziała
-Dzięki Lucy-uśmiechnął się-A czy teraz ktoś łaskawie odklei tą przylepę ode mnie?
Lucy uśmiechnęła się- to co Vincent? Pomożesz?
-Zobaczę co się da zrobić-powiedział
Ścisnęłam Lisa bardzo mocno że aż zawył. Vin złapał mnie w pasie i próbował mnie odkleić od Lisa. Nie dawałam za wygraną. W końcu bez sił się poddał a ja wtedy wypuściłam Foxa z uścisku i przytuliłam się do Vina
-Trinki łinki tuli?-powiedziałam dziecięcym głosem
-Trinki łinki tuli-odpowiedział i odwzajemnił uścisk. Złapałam Lucy za rękę i włączyłam ją do uścisku
-Sally, nie przesadzasz?-spytała siostra
-Nie-uśmiechnęłam się-Przecież musisz się do nas przyzwyczaić. A właśnie....Vin nie uważasz mnie już za podszywaczkę?
-Jak zobaczyłem jak mocno ściskasz Lisa to uwierzyłem że to ty-uśmiechnął się
-Ale mnie też teraz trochę dusisz, wiesz?-powiedziała lekko zestresowana Lucy
-Tym razem to nie ja-powiedziałam
-Ona ma rację to ja-uśmiechnął się w ten jego charakterystyczny sposób co oznaczało że mamy przesrane.
Po chwili ścisnął nas mocniej. Usłyszeliśmy kroki, po chwili z ciemności wyłonił się...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejcio to znowu ja! Przepraszam że rozdziału długo nie było...Tak wiem moja wina i mojego lenistwa. To chyba już wszystko....A zapomniałabym!! Zapraszam do zadawania pytań pod postem ,,Yay!! ^^". To ja się już żegnam miłego dnia bądź dobranoc no i cześć!
-A ty gdzie masz mundur? No już przebieraj się-pospieszałam siostrę
Podeszła do szafy i wyciągnęła strój.
-No już, daj mi chwilkę...
Wyszłam z jej pokoju by dać jej trochę prywatności, zaczęłam bawić się wisiorkiem. Bardzo ładny był. Przez to przypomniało mi się o Vincu. A co jeśli o mnie zapomniał? A jeśli nie uwierzy jeśli mu powiem że to ja? Pogrążyłam się we własnych myślach. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos siostry.
-Ej, wychodzimy?
-Huh? Co....T-Tak...
Ruszyłam do wyjścia. Po około 15 minutach drogi stałyśmy przed pizzerią
-Gotowa?-spytałam wchodząc
-Ehhh, no chyba tak
Uśmiechnęłam się-Ty idź już do biura, ja muszę iść na chwilę do łazienki
-Spoko-odpowiedziała kierując się w swoją stronę
Poszłam do łazienki i tam zrobiłam sobie końskiego kuca, zabierając przy tym grzywkę. Poszłam na chwilę przed scenę. Patrzyłam na animatroniki. Odwróciłam sie i już miałam iść ale ktoś mi unieruchomił ręce. Próbowałam się wyrwać ale ten ktoś był silniejszy. Udało mi się odwrócić, nie mogłam uwierzyć!!! To był Goldy!! Stałam i wpatrywałam się w niego z otwartą buzią. Ten szarpnął mnie w stronę sceny. Próbowałam się uwolnić ale nic z tego. Zaciągnął mnie na zaplecze a później do piwnicy. Goldy popchnął mnie do przodu przez co wywaliłam się na kolana. Spojrzałam przed siebie. Vincent!!
-Vincent! To ja Sally!!
-Kim ty jesteś ale tak na prawdę!!
-Przecież mówię że to ja!! Twoja siostra!
-Rozpoznałbym swoją siostrę nawet na kilometr i wiem ,że to nie ty!!
-Vincent czy cie całkiem pogięło?!-do oczu napłynęły mi łz
Jak on może coś takiego mówić? Po chwili siostra do mnie podbiegła.
-Nic Ci nie jest?!
-Nie....-wstałam i spojrzałam na siostrę, a później na Vinca
Po chwili upadłam na kolana, moja głowa zwisała bezwładnie. Lucy mnie przytuliła.
-Będzie dobrze...-powiedziała-Co, aż tak cię gnębi? Co się stało gdy mnie nie było?
-N-Nic...Mogłabyś mnie już puścić?-spytałam słabo
-Sorry....-odkleiła się ode mnie. Podniosłam głowę, zakręciło mi się w głowie i zemdlałam.
*Sen Sally*
Szłam sobie korytarzem, miałam przy sobie latarkę i pluszaka który przypominał Vinca. Usłyszałam śmiech, podobny do Freddy'ego...ale ten był taki obcy i przerażający. Ktoś zaczął mówić wiersz, zaczęłam go powtarzać, nie wiem czemu.
-Mkniesz przez korytarze.
Słyszysz kroków sto.
Gdy się odwrócisz nastąpi twój koniec.
Nie próbuj uciekać, nic ci to nie da.
Ponieważ oni powrócili.
,,Koniec Ci znany:
głębszy, straszny, opętany.
Tu spokoju końuszek,
kroków mych sto.
Spoza czwarty krąg,
Powrócą.Logiki niedobór
zbiegać, bowiem są
tu..."
*Powrót do rzeczywistości*
Obudziłam się z krzykiem. Nie wiem czemu, spojrzałam na siostrę wystraszona.
-Co ci jest?-spytała
-Mnie? Nic
-Taaaa... Niiiccc... A chcesz coś zobaczyć?
-Dawaj
-To.-podała mi telefon z zatrzymanym na początku nagraniem-Ciekawe rzeczy gadasz
Po wysłuchaniu nagrania przypomniało mi się coś ważnego.
-Ej....Dokładnie to samo mówił jakiś głos w moim śnie a potem ja to zaczęłam powtarzać nie wiem czemu
-Aha... mam pomysła ,ale zrealizujemy co po pracy. Ok?
-Nie, my to teraz zrobimy
-Teraz nie ma za bardzo warunków i mamy już coś do roboty. Po za tym na razie za długo bym ci to tłumaczyła
-Okej...A właśnie widziałaś może Freddiego?
-Nie, a co?
-Muszę z nim pogadać
-To chodźmy do niego- wzruszyłam ramionami
-Okej-wstałam-Gdzie on może być? Hm.......Już wiem!! Do kuchni marsz!-poszłam w stronę kuchni.
Weszłam do wspomnianego wcześniej pomieszczenia. Freddy oczywiście tam był. Ale się za nim stęskniłam!! Podeszłam do niego po cichu i rzuciłam mu się na szyję. Ten się przestraszył i oboje wylądowaliśmy na podłodze. Ten cały przestraszony a ja się śmiałam.
-S-Sally...?-zapytał nie pewnie
-Nie święty Mikołaj i krasnoludki- zaśmiałam się-Stęskniłam się wiesz?
-Domyślam się
-Nie uwierzysz co się stało!-powiedziałam podekscytowana
-No co takiego?
-Odnalazłam swoją siostrę bliźniaczkę!!
-Co!?
-Pstro! Poznałyśmy się dzięki Jonasowi!! A Vincent uważa mnie za podszywaczkę!!
-Co?!
-Pstro! Tak to!
-Wyjaśnię to później z nim
-Powodzenia-mruknęłam
Wstałam z niego, oraz on sam wstał. Podeszłam do Lucy i pociągnęłam ją w stronę Freddiego
-Freddy przedstawiam ci Lucy! Moją siostrę bliźniaczkę!
-Miło mi-uśmiechnął się przyjaźnie i wyciągnął rękę w stronę mojej siostry
-Teeeżżż mi miłoo-odpowiedziałam- Nie rób mi tego więcej - szepnęła do mnie- przynajmniej nie tak gwałtownie...
-Bende-zaśmiałam się cicho-Hej Freddy wiesz gdzie jest reszta?
-Jasne, z tego co wiem to Chicka i Toy Chicka siedzą z Bonniem oraz Bonem w jednym z Party Romów. Foxy zapewne w Pirate Cove, Mangle jest z moją Toy wersją i Goldym w Daining Arena. A Mario z tego co wiem to śpi w pudełku.
-Dzięki-rzuciłam w jego stronę, wybiegając z kuchni
Za rękę trzymałam siostrę, wbiegłam do jednego z Party Romów i trafiłam. Cała czwórka grała w karty. Stanęłam za Bonniem i Chicką
-Wiecie że ten co gra w karty to ma łeb obdarty?-z przerażenia podskoczyli. Zaśmiałam się, znowu przedstawiłam Lucy niespodziewanie. Po tym poszliśmy jeszcze do Daining Arena. Pogadaliśmy trochę i znów to zrobiłam. Po tym zostało mi już ostatnie miejsce, podeszliśmy do Pirate Cove. Spojrzałam na siostrę.
-Zaczekaj tu-weszłam do Pirate Cove
Szukałam wzrokiem Lisiastego. Znalazłam go siedzącego, pod ścianą. Wyglądał na przybitego. Miał zamknięte oczy, usiadłam obok niego.
-Powiedziałem że nie chcę nikogo na oczy widzieć!-powiedział ostro nie otwierając oczu
-Nawet mnie?
Jak na zawołanie otworzył oczy, zdziwiony patrzył na mnie. Uśmiechnęłam się do niego. Ten zrobił coś co mnie zdziwiło, przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk. Ścisnęłam go trochę mocniej.
-Teraz to tak łato mi się nie wywiniesz-zaśmiałam się
Lisiasty zaczął wołać o pomoc. Po chwili usłyszałam głos siostry.
-Nie przeszkadzam?-spytała
-Nie-zaśmiałam się
-Pomocy!! Zawołaj pomoc!! Proszę!!!
-Ja?-zaśmiała się-a wiesz po czyjej stronie ja stoję?-powiedziała z uśmiechem
-Proszę!! Ona mnie zaraz udusi!! Albo co gorsza blachę wgniecie!!-wysapał
-To jak myślisz siostrzyczko, pomóc mu?
-Siostrzyczko?!
-Później ci wyjaśnię. Możesz mu pomóc
Próbowała mnie odkleić od lisa. Po ciężkich próbach udało jej się odkleić. Po chwili wyrwałam się siostrze i z powrotem wróciłam do tulenia (czyt. ściskania) Lisiastego.
-Jeśli chcesz ją ode mnie odkleić to zawołaj Freddiego! Nie Goldena! Najlepiej zawołaj Vinca!
Ściskałam Lisiastego coraz mocniej.
-Jesteś! Dzięki ci....jak masz na imię?-krzyczał uradowany Foxy
-Lucy-odpowiedziała
-Dzięki Lucy-uśmiechnął się-A czy teraz ktoś łaskawie odklei tą przylepę ode mnie?
Lucy uśmiechnęła się- to co Vincent? Pomożesz?
-Zobaczę co się da zrobić-powiedział
Ścisnęłam Lisa bardzo mocno że aż zawył. Vin złapał mnie w pasie i próbował mnie odkleić od Lisa. Nie dawałam za wygraną. W końcu bez sił się poddał a ja wtedy wypuściłam Foxa z uścisku i przytuliłam się do Vina
-Trinki łinki tuli?-powiedziałam dziecięcym głosem
-Trinki łinki tuli-odpowiedział i odwzajemnił uścisk. Złapałam Lucy za rękę i włączyłam ją do uścisku
-Sally, nie przesadzasz?-spytała siostra
-Nie-uśmiechnęłam się-Przecież musisz się do nas przyzwyczaić. A właśnie....Vin nie uważasz mnie już za podszywaczkę?
-Jak zobaczyłem jak mocno ściskasz Lisa to uwierzyłem że to ty-uśmiechnął się
-Ale mnie też teraz trochę dusisz, wiesz?-powiedziała lekko zestresowana Lucy
-Tym razem to nie ja-powiedziałam
-Ona ma rację to ja-uśmiechnął się w ten jego charakterystyczny sposób co oznaczało że mamy przesrane.
Po chwili ścisnął nas mocniej. Usłyszeliśmy kroki, po chwili z ciemności wyłonił się...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejcio to znowu ja! Przepraszam że rozdziału długo nie było...Tak wiem moja wina i mojego lenistwa. To chyba już wszystko....A zapomniałabym!! Zapraszam do zadawania pytań pod postem ,,Yay!! ^^". To ja się już żegnam miłego dnia bądź dobranoc no i cześć!
sobota, 17 października 2015
Yay!! ^^
Jesteście wspaniali!!
Dziękuję wam wszystkim za to że motywowaliście mnie do dalszego pisania. I tak oto moi kochani dobiliście do 10 000!!
Cieszmy się!!
Za dużo czekolady...Zdecydowanie...
No nic chciałabym wam jeszcze raz podziękować!!
Oraz zrobić wam specjala na 10K!!
No więc tak w komentarzach zadawajcie pytania i wyzwania do ekipy mojego opowiadania!
Dziękuję wam wszystkim za to że motywowaliście mnie do dalszego pisania. I tak oto moi kochani dobiliście do 10 000!!
Cieszmy się!!
Za dużo czekolady...Zdecydowanie...
No nic chciałabym wam jeszcze raz podziękować!!
Oraz zrobić wam specjala na 10K!!
No więc tak w komentarzach zadawajcie pytania i wyzwania do ekipy mojego opowiadania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


