Uwaga ludu w tym rozdziale będę trochę inaczej pisać. W kom. napiszcie czy wolicie ten styl pisania czy mój stary. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krew momentalnie poleciała mi z nosa, zobaczyłam coś czego nie powinnam zdecydowanie widzieć. O ja, za dużo wrażeń jak na jedną zmianę. A właśnie która godzina? Spojrzałam na zegarek 7:59 DAFUG!? Jeszcze nie otworzyli? Podniosłam wzrok z nad telefonu z miną ,,O co tu chodzi?". Vincent podszedł do mnie powoli.
- Co się stało?-spytał. Pokazałam mu godzinę na telefonie, a ten tylko w odpowiedzi zaśmiał się.
- Co cię tak śmieszy?-spytałam zdezorientowana.
- To że nie otwierają pizzerii.
- Czemu?
Nie odpowiedział, tylko udawał że tego nie usłyszał. Co on kombinuje? Przechyliłam głowę w bok. Spojrzałam mu przez ramię. Patrzył w stronę Maria wychodzącego z Kącika Nagród. Wcześniej wymieniony jegomość wszedł do kuchni, nawet nie zauważyłam że Vinc też tam wchodził. Chciałam wejść za nim, ale mi nie pozwolił, oraz powiedział że to mnie nie dotyczy. Fuknęłam na niego i poszłam do domu. Wbiłam na chauzen, poszłam pod prysznic, ciepły i odprężający. Nie wiem ile tam byłam, ale w końcu wyszłam. Przebrałam się. Założyłam krótkie, czarne spodenki, zakolanówki tego samego koloru, bluzę koloru złotego z króliczymi uszami. Rozczesałam moje rude włosy, po czym je lekko potargałam. Założyłam kaptur. Przy wyjściu założyłam krótkie czarno-białe converse. Wyszłam, przeszłam się po parku tak po prostu. Po przewietrzeniu głowy, ruszyłam w stronę domu Seth'a. Zadzwoniłam do drzwi, przeczekałam chwilę. Po chwili otworzył mi dopiero co obudzony Rudy. Spojrzał na mnie pół przytomnym wzrokiem.
-Wiesz która jest godzina?
- No.
- To co cię o tej godzinie kobieto niesie?
- Chciałam cię spytać czy nie pójdziesz ze mną po resztę, a i chciałam później wbić na pizzerię bo jest zamknięta i przedstawić wam Toy'e
- Zaraz wracam-rzucił w moją stronę, by po chwili być już ogarniętym.
Poszliśmy po resztę, o i zapomniała bym dodać że każdy miał bluzę w kolorze ulubionego animatronika(+ uszy czy co tam jeszcze dany animatronik ma). Weszliśmy po cichu do pizzerii, nikogo nie było.
- Mam głupi pomysł...
Wszyscy popatrzyli po sobie.
- Mów-powiedział Alan.
- No więc tak...-zaczęłam im opowiadać mój prze genialny pomysł.
Założyliśmy chustki zasłaniające nam usta i nos. Oczywiście koloru bluzy, teraz zacznie się prawdziwa akcja...Chłopacy poszli po pokrywki od śmietników na szczęście są metalowe.
Zaczęliśmy krzyczeć i walić pokrywkami...
*Vincent*
Cały czas trwało zebranie, nagle rozległo się jakieś walenie jakby w metal? I te krzyki. Goldy spojrzał na wszystkich tu zebranych porozumiewawczo.
*Sally*
Gdy drzwi zaczęły się otwierać, rzuciliśmy wszystko i pobiegliśmy się schować. Ja i Seth schowaliśmy się w Pirackiej Zatoce, po chwili Lisiasty odkrył naszą kryjówkę, wyminęliśmy go w pięknym stylu i rzuciliśmy się do ucieczki. Z tego co widziałam kontem oka to załapali już Alana, Freda i Caroline, do naszej dwójki dołączył Bastian. Ale nie było mu dane z nami długo biec bo się wyrżnął. Ja i Seth biegliśmy równo ale po chwili jakieś sznurki oplotły go. Zatrzymałam się na chwilę by mu pomóc a on popatrzył na mnie oczami na których było wypisane ,,Biegnij!". Pobiegłam dalej skręciłam do biura, stali tam Toy Chicka i Bonnie, efektownie ich wyminęłam i wlazłam do szybu przez który przeczołgałam się szybko do kuchni i schowałam się do mojej szafki. Usłyszałam jak coś do siebie mówią, nie słuchałam ich, zbliżali się. Udało mi się nie spostrzeżenie wyjść z szafki i wybiec z kuchni. Pobiegłam do Składzika. Byli tam moi przyjaciele związani pod ścianą, Freddy, Foxy, Toy Freddy, Toy Bonnie i Bonnie mieli ten pusty wzrok. Zbliżali się do nich z ostrymi narzędziami. Przemknęłam się za nich po cichu, ale na moje nie szczęście się wyjebałam o rozwiązane sznurówki.
- Patrzcie kogo tu przywiało-powiedział ze strasznym uśmiechem Bonnie.
Podszedł do mnie i związał posadził mnie obok reszty.
- Wiecie zastanawiam się kogo by tu wziąć na sam początek.
- To może ją?- wskazał na mnie Fredziok.
- Mi to tam lotto, więc wiesz...- odparł uszasty.
- Co myślisz BonBon?
- Jestem za.
Ten głupi huj (Fredziok) zaczął się do mnie zbliżać. Szarpałam się i cały czas klnęłam na niego pod nosem.
- No już. Nie szarp się. To i tak ci nic nie da- szarpnął moje ramię, podnosząc mnie przy tym. Przejął od turkusowego homosia (Toy Bonnie) nóż i przyłożył mi go do gardła. Chciałam go kopnąć, ale zapomniałam, że to animatronik i nie czuje bólu. Byłam bezradna. Cholernie ku*wa bezradna!!
- Już nie jesteś taka do przodu, co?- zaśmiał się podle.
- Zostaw ją!- krzyknęła Caroline.
- Lisiasty, wiesz co robić- Pirat chwycił blondynkę za ramię i zaciągnął ją do Pirate Cove. Do uszu wszystkich tu zebranych dobiegły okropne, głośne wrzaski mojej przyjaciółki, przeplatające się z płaczem i błaganiem o litość. Jak się wkurwiłam!!! NIKT, powtarzam, NIKT nigdy nie ma prawa tykać się moich przyjaciół!! Chwyciłam Fredzioka za łapę i przerzuciłam go przez ramię. Upadł na podłogę z głośnym łomotem. Reszta szybko do mnie podbiegła, ale pod wpływem tego wkurwu powaliłam wszystkich na ziemię. Chciałam rozwiązać resztę, ale ich miny mówiły same za siebie. Wiedziałam co robić. Puściłam się pędem do mojej przyjaciółki i tego uja, któremu zamierzam trochę skopać żyć. Gdy znalazłam się na miejscu szukałam wzrokiem Caroline. Nigdzie jej nie było. Zresztą tego głupiego uja też nie. Weszłam powoli w głąb Zakątka. Po chwili samotnego marszu poczułam zapach...krwi...? Rozglądałam się nerwowo, szukając źródła zapachu. Nagle moją uwagę, przykuły drzwi. Wielkie, drewniane drzwi. Nie widziałam ich wcześniej. Podeszłam do nich i powoli je pchnęłam. Teraz zapach stał się jeszcze bardziej intensywniejszy. W pokoju panował mrok. Zaczęłam macać ścianę, w poszukiwaniu włącznika światła. Gdy w końcu go odnalazłam i zapaliłam światło odwróciłam się i o mało co nie zwróciłam śniadania. Znalazłam przyjaciółkę, ale nie taką jakiej się spodziewałam. Wielkie rany pokrywały całe jej ciało, nie wspominając już o krwi, która hektolitrami lała się z każdego nacięcia. W mgnieniu oka znalazłam się przy nieprzytomnej przyjaciółce. Sprawdziłam puls. Żyje. Nawet nie zauważyłam, że do pokoju wbiła reszta ekipy. Na twarzach wszystkich pojawiło się takie samo przerażenie jak u mnie. Bliźniacy oraz Bastian natychmiast podbiegli do mnie i Caroline, a rudy szybko zadzwonił po karetkę. Gdy parę minut później poszkodowana oraz reszta mojej ekipy pojechali do szpitala, wyszłam z pokoju, a następnie z Pirate Cove. Przepełniał mnie wkurw na Lisiastego. Zabiję gnoja!! Zaczęłam latać po całej pizzerii jak oszalała. Sprawdziłam wszystkie pokoje. No po za...piwnicą...W sumie nie zaszkodzi sprawdzić. Skierowałam swoje pospieszne kroki w stronę wymienionej lokacji. Zrobiłam moje epickie i standardowe ,,Z buta wjeżdżam" Jest!! Mogłam od razu tu przyjść!! Bez chwili zastanowienia rzuciłam się na dziada, okładając go pięściami i takie tam różne inne. Nie zwróciłam uwagi na Vincusia i Goldiego, którzy gdzieś polecieli. Po chwili wrócili z prawie całą ekipą. Na czele oczywiście mój braciszek, Goldzio oraz Mario. Wszyscy próbowali mnie odciągnąć od Lisa, ale ja się tak łatwo nie daję. Nie, jeśli w grę wchodzi życie i zdrowie moich przyjaciół. W końcu Mario chwycił mnie sznurkami i odciągnął od Lisiastego. Wyrywałam się i szarpałam, ale nic mi to nie dało. Gdy zostałam wyciągnięta z pokoju, Mario zaprowadził mnie do kuchni po czym zamknął drzwi. Teraz, gdy mnie puścił chciałam się na niego rzucić i znowu pobiec do Foxa, ale był sprytniejszy i jednym, sprawnym ruchem przywiązał mnie do krzesła. Spojrzałam na niego wściekła, ale on był o dziwo spokojny.
- Ja wiem, że to ty-zdjął mi chustkę z ust.
- WAIT WHAT!?!?!?
- Rozpoznam cię na kilometr i ty to powinnaś wiedzieć- uśmiechnął się.
-Nie, nie powinnam wiedzieć!-wydarłam się-Rozwiąż mnie!
- Chętnie, a potem może pójdę nakarmić aligatora (Sarkazm lvl 1000000)
- Pff-prychnęłam.
- Ochłoń trochę- wyszedł z pomieszczenia i zamknął drzwi na klucz. No kuźwa!! Czy to źle, że bronię swoją przyjaciółkę?! Nie wiem ile tak siedziałam na tym krześle, cały czas biłam się ze swoją wściekłością. Po chwili ktoś wszedł do pomieszczenia.
- Już ci lepiej?- spojrzał na mnie Mario. Dostrzegłam za nim Vinca i Golda.
- Nie!!!- zaczęłam się mocniej szarpać.
- Uspokój się już. Przecież twoja kumpela żyje.
- ALE NIKT NIE MIAŁ PRAWA JEJ RUSZAĆ!!!!!!!!- szarpnęłam się tak mocno, że liny puściły. Wstałam szybko. Teraz tylko wyminąć tą trójkę.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zapomniałam jeszcze wspomnieć że Potter mi pomagała. I to bardzo Xd. To do zoba! Pa Pa!
Fajny ten nowy styl.A tak co do rozdziału to cały czas miałam banana na ustach czytając go XD Najbardziej podobał mi się moment kiedy...Sally?(ciagle zapominam jej imienia XD)się wkurwiła.Uwielbiam takie klimaty X3
OdpowiedzUsuńOba style są super, nwm który lepszy. Ale ten uj PRZEGIĄŁ PAŁE zabije tego uja.
OdpowiedzUsuńJest! Wreszcie rozdzialik! <3
OdpowiedzUsuńNie wierzę że udało Ci się w jednej części ująć chyba moje wszystkie pomysły.
Świetnie wyszło! Nawet w jednej chwili nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać. Styl jest super Ale jeżeli nie chcesz zmieniać też tego poprzedniego to je po prostu przeplataj ;). Narazie to na tyle z mojej strony i jak zwykle czekam na nexta XD <3
Zajeświetny;:D
OdpowiedzUsuń;-; Ale wy Foxy'ego tylko wkurzyliście a ten un mu to kazał zrobić ;-; (Możesz się ogarnąć?) Dobra XD Nie no tak na serio to mnie wkurwił -,- *ostrzy siekiere* Hehe *psychopatyczny śmiech* (*faceplam*) Ta...zajebiście zajebisty rozdzialik ^^
OdpowiedzUsuńTylko spróbuj a zajebie!
UsuńNie no ja kocham Foxa ale mnie wkurwił XD mogę go chociaż paralizatorem porazić? XD
UsuńMożesz
UsuńNie możesz
UsuńMożesz
UsuńNie może bo by mi się później Foxy odwdzięczył
Usuń;-; a mogę go chociasz przytulić? (czyt. udusić)
UsuńJego chcesz przytulić a mnie nie? Zrobiło mi się jakoś tak przykro...;(
UsuńTo ja ciem przytule :D
UsuńYey ^^. Ale i tak czekam aż Mario mnie przytuli.
Usuń*Przytula Amine* :)
UsuńAmina skarbie ty moje masz ode mnie nominację do LBA. Tak, ja też cię kocham ;33
OdpowiedzUsuńhttp://purpleguymonster.blogspot.com
*Morduje Potter wzrokiem*
UsuńHeh xD
UsuńTak skarbeczku. Wiem, jak mnie kochasz XD
UsuńA ja wiem, jak uwielbiasz gdy przezemnie dostajesz padaczki śmiechu XD
UsuńHeh XD
UsuńŚmieszne tag bardzo XD
Usuń