Byłam wpatrzona w występ animatronów. Najlepszy prezent ever forever!! Podziękowałam przyjaciołom już wiele razy ale nadal chciałam im dziękować. Usłyszałam znajomy mi głos, odwróciłam się w tamtą stronę. Mój brat rozmawiał z jakąś dziewczyną, spojrzałam na nich ze zdziwieniem i lekkim przerażeniem. Jonas po chwili zniknął a dziewczyna spuściła głowę w duł. Poczułam się jakby ta dziewczyna była mi bliska.
-Zaraz wracam-powiedziałam do ekipy
Ruszyłam w stronę tej dziewczyny. Muszę przyznać z twarzy jest podobna do mnie. Szturchnęłam ją w ramie.
-Hej...-powiedziałam nie śmiało
-H-Hej....-powiedziała jeszcze bardziej nie śmiało
-Jak masz na imię?
-Lucy....-odpowiedziała jeszcze ciszej
-Ja jestem Sally. Miło cię poznać-wyciągnęłam w jej stronę rękę
Powoli wyciągnęła rękę w moją stronę.
-Też mi miło cię poznać
-Mogę cię o coś spytać?-uśmiechnęłam się
-Yyyyyy....T-Tak...
Podrapałam się z tyłu głowy
-Jak to możliwe że widziałaś mojego brata Jonasa? Mojego brata ducha?
-T-To jest twój brat?! A ja też chyba jestem jego siostrą...Czekaj czy to znaczy że jesteśmy...-przerwałam jej
-Siostrami....-powiedziałam z nie dowierzaniem.
Złapałam ją za rękę.
-Choć-pociągnęłam ją do łazienki-Mogłabyś zawołać tego szanownego pana, który zwie się Jonas?
-Nie wiem, przed chwilą zniknął i powiedział że dziś jest dzień w którym ma się wszystko wyjaśnić-Odpowiedziała w pośpiechu i nie małym przerażeniu
-Co on znów wymyślił?-mruknęłam-Czekaj no....W jakim dniu się urodziłaś?
-Yyyymmmm, dzisiaj... To źle?
-Ja też mam dziś urodziny...-spojrzałam na nią z niedowierzaniem, podeszłam do niej-To znaczy że jesteśmy bliźniaczkami
-Chyba tak!
-A gdzie aktualnie mieszkasz?
-No...yyymm...Aktualnie to tak jakby nie mieszkam. Jestem z domu dziecka
-Chcesz może zamieszkać ze mną?
-Czyli chcesz spełnić moje marzenie?
-Jasne...Jednak jest jedno ale...
-Jakie? I ja też mam pytanie, kim jest ta grupka osób co na ciebie czekają- spytała wyglądając przez szparę
-To jest moja ekipa. I właśnie to "ale" jest z nimi związane otóż to że ja z nimi mieszkam i patrząc na ciebie nie wiem czy byś się w ich towarzystwie dobrze czuła
-Sama nie wiem, jedyne kogo znam to opiekunów z tego domu dziecka...
-A ja?
-No i teraz ty-odpowiedziała-I Jonasa-wyrwała szybko
-No to chcesz ich poznać?
-Chyba mogę
-To w takim razie choć-pociągnęłam ją za sobą-Ludu proszę mnie teraz uważnie słuchać! Otóż to, znalazłam swoją siostrę bliźniaczkę! No więc tak Lucy, to jest Seth, Caroline, Bastian, Alan i Fred
-Hej-odpowiedziała nieśmiało
Wszyscy przywitali się z moją siostrą, wzięłam telefon i zadzwoniłam do rodziców, załatwiłam z nimi że zaadoptują Lucy. Najlepsze urodziny ever!! Podeszłam do nich.
-Załatwione, od jutra będziesz mieszkać z nami
Zaczęłam podekscytowana rozmawiać z ekipą
-Yyyyyyy, możesz na chwilkę?- spytała mnie siostra
-Jasne-poszłam z siostrą
-Mam coś dla Ciebie-uśmiechnęła się
Zdziwiłam się, ale ja nie mam nic dla niej....Chociaż
-Możesz chwilę zaczekać?
-Dobrze-odpowiedziała a uśmiech wciąż nie schodził jej z twarzy
Odwróciłam się do niej tyłem i otworzyłam torbę. Wyjęłam z niej takie zajebiste uszy królika. Mama nadzieję że jej się spodobają! Odwróciłam się do niej przodem a za plecami trzymałam opaskę.
-I?...Mogę już-spytała podekscytowana
-Tak-uśmiechnęłam się
Zdjęła jeden z wisiorków z szyi. Nie pokazując go dokładnie włożyła mi go do ręki-I Jak?
-Piękny-spojrzałam na nią-Moja kolej-powiedziałam i dałam jej opaskę
-Heh. Dziękuję
-Nie ma za co-przytuliłam ją
- Może starczy tego przytulania bo ktoś się na nas teraz patrzy?
-Dobra-odkleiłam się od siostry
-To co teraz robimy?- spytała
Pstryknęłam palcami
-Zapomniałabym!
-O czym?
-Chciałam się tutaj zatrudnić jako stróż nocny!!
-Czekaj, że jak?No dobra...
-Chcesz pracować ze mną?
-Może być
-To choć-złapałam ją za rękę i poszłam do biura szefa
Wszystko poszło wyśmienicie!! Od dzisiaj zaczynamy!! Przydałoby się wyspać.
-Mogę zdradzić ci tajemnicę tego miejsca?
-No dobra-wydawała się zainteresowana
Zaczęłam jej opowiadać moje przeżycia gdy jeszcze wtedy pracowałam i opowiedziałam jej trochę o Vincu-I...To już chyba wszystko
-Wow... to miałaś przygodę. W przeciwieństwie do mnie...-w tej chwili trochę posmutniała-Chyba całe 17 lat siedziałam w tym przeklętym domu dla dzieci...
-Ale spójrz na to optymistycznie teraz zaczyna się twoja nowa przygoda
-Może i masz rację...-stwierdziła-A która jest godzina?
Sprawdziłam godzinę
-15:30
-Heh mamy jeszcze dużo czasu, może gdzieś się przejdziemy?-spytała niepewnie
-Najlepiej będzie jak teraz się prześpimy
-Dobry pomysł
-Chcesz się u mnie przespać?
-Spoko może być-zaśmiała się
-To w takim razie choć-podeszłam do ekipy-Ja z Lucy spadamy. Musimy się wyspać przed robotą
-Musiałaś się tu zatrudnić co nie?-szturchnął mnie łokciem Seth
-No oczywiście-rozczochrałam mu włosy-Dobra my spadamy Pa!
-Pa!-odpowiedzieli chórem
Poszliśmy do domu. Od razu po powrocie pokazałam Lucy jej nowy pokój.
-Heh, ładnie tu-oznajmiła
-Cieszę się, dobra ja idę spać dobranoc....
Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko po chwili zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział Yey!! ^^. Chcę podziękować Kunie za to że mi pomogła napisać ten rozdział oraz zapraszam na jej bloga---->http://straszneopowiadaniafnaf.blogspot.com/?m=1
Tam będziecie mogli przeczytać perspektywę Lucy. To chyba wszytko bajo!!
Heh xD znów rozdzialiczek i mimo że w połowie ja to pisałam to czytam to jeszcze raz xD
OdpowiedzUsuń2! Rozdział zajebiasty i dzięki za LBA ;3
OdpowiedzUsuń