poniedziałek, 21 marca 2016

Prolog. I am a Troll

Ciemność......To jedyna rzecz którą widziałam. W oddali słyszałam pikanie.....Chyba kardiomonitora....Spróbowałam otworzyć oczy. Po paru próbach się udało. Jasność pomieszczenia mnie oślepiła. Zmrużyłam oczy, gdy moje oczy przyzwyczaiły się do światła, ujrzałam białe pomieszczenie. Szpital, jestem w szpitalu. Ale co ja tu robię? Po woli usiadłam, jedyne co pamiętam to oślepiający błysk i ból.....Rozejrzałam się. Ból rozsadzał mi głowę. Po chwili pielęgniarka weszła, szczęka jej opadła jak mnie zobaczyła......Zaraz o co chodzi? Pobiegła gdzieś, zapewne po doktora.....Po chwili tak jak się spodziewałam. Przyszedł z tą samą pielęgniarką. Robił mi parę badań. Dopiero teraz zauważyłam że mam bandaż na głowie a dokładnie to na czole. Doktor powiedział mi że gdy samochód mnie potrącił to poleciałam pięć metrów dalej uderzając głową o krawężnik. Po tym wszystkim, parę osób weszło do mojego tymczasowego pokoju. To byli moi przyjaciele, uśmiechnęłam się do nich.
-Martwiliśmy się o ciebie-powiedziała moja przyjaciółka
Rozejrzałam się, zmarszczyłam lekko brwi.
-A gdzie jest Lucy?-spytałam
Wszyscy spoważnieli-Co się stało?
-Ona....Jest tu, ale jest jak na razie w śpiączce-powiedział Rudy
-Jak to?!-wstałam
-Ona.....Próbowała popełnić samobójstwo-powiedział Bastian
-Gdzie jest?!
-W sali obok-powiedział Rudy
Szybko tam poszłam, prawie tam pobiegłam. Usiadłam obok jej łóżka, złapałam ją za dłoń.
-Lucy.....-spojrzałam na jej twarz-Lucy, proszę obudź się......-powiedziałam cicho ściskając jej dłoń
-Sally!-otworzyła oczy i natychmiast mnie przytuliła
Odwzajemniłam uścisk.
-Ale jak?! Mike powiedział mi przecież że nie żyjesz!-spytała po chwili- no chyba że jestem w niebie...
-Nie jesteś w niebie-burknęłam-Dorwali mnie, ale im zwiałam. A później mnie auto potrąciło
-No ale powiem Ci że szpital do nieba dość podobny-rozejrzała się-strasznie biało...
-Przyzwyczaisz się
-Co? Czemu?
-Dopiero po jutrze wyjdziesz
-No, przynajmniej nie długo-uśmiechnęła się
-Ja dwa tygodnie-jęknęłam
-To ja też. Tym razem Cie nie zostawię
-Będziesz mogła mnie odwiedzać
-Niema mowy! Będę z tobą w dzień i noc, choćbym musiała się tu wkradać!
-Kurwa!
-Co?
-Vincent zajebał mi telefon!
Lucy zaśmiała się pod nosem.
-To nie jest śmieszne-powiedziałam zrezygnowana
-Trochę jest...-znów się zaśmiała
-Jak go dorwę....
-Ej a od kiedy tu jestem? Długo nie było ze mną kontaktu?
-Nie wiem, sama przed chwilą się obudziłam
-Ale więcej się nie rozstajemy. Wiesz ile działo się przez jedną noc gdy Cię nie było? no chyba że ekipa Ci już wszystko powiedziała...
-Nie, właśnie nic mi nie powiedziała
-Hmm...to jakby to ująć w skrucie...najpierw Caroline mnie umalowała, włączyła film, gdy na chwile poszła zaatakował mnie jeden z tych "straszniejszych" animatronów, później gdy Caroline zasnęła zaatakował mnie drugi, pomógł mi Seth i wziął na spacer, ja nalegałam żeby Cie odwiedzić to ten mnie siłą sprowadził z powrotem. W końcu przyszedł Mike i powiedział mi że nie żyjesz więc się załamałam i chcąc Cię jeszcze zobaczyć prawie popełniłam samobójstwo...Nom. jakoś tak...-powiedziała prawie na jednym wdechu
-Wow....
-No...dość ciekawie było...
-A ja się bawiłam w przebieranki
-Heh, ty to krócej ujęłaś.
-A miałam jeszcze inne przygody ale kiedy indziej ci powiem
-Okey-uśmiechnęła się
Przeciągnęłam się, głowa mnie boli.....
-To co tera? Mam rozumieć że nudy szpitalne?
-Ta.....
-Ej a gdzie ekipa?-spytałam
-Gadają z doktorkiem
-Heh, i niech tak zostanie...-rozłożyła się na łóżku
-Czemu?
-Cały czas mi rozkazują! Gdyby dali mi spokój to może nawet nie próbowała bym się powiesić!
-Znając ciebie to byś pobiegła do pizzerii
-No i bym wiedziała co z tobą i nie było by całej akcji w lesie, więc... było by lepiej-wzruszyła ramionami
-Wcale nie byłoby lepiej!-spojrzałam na nią-Niepotrzebnie bym cię naraziła!
-Nie przesadzaj. po za tym i tak mnie zaatakowały dwa animatrony więc co za różnica?
-Powiedzieć ci co się u mnie stało?
-Mogła byś.
Zaczęłam opowiadać co się stało.
-Wiesz, ciekawie ale w czym niby ja bym Ci przeszkodziła?-spytała gdy skończyłam
-Chciałabyś skończyć w kostiumie albo jak Mike?
-Ale to jest nie fair! Ty możesz się o mnie martwić a ja o Cb nie?
-Nie mówię że nie możesz się o mnie martwić!-krzyknęłam
-Więc chyba chciała bym wiedzieć co z tobą. A skoro ty jesteś w niebezpieczeństwie to nie mogę Cię tak zostawić!
Spojrzałam na nią smutna i odwróciłam wzrok. A właśnie że możesz....Tak było właśnie lepiej.
-Ej, powiedziałam coś nie tak?- spytała
Łzy same zaczęły spływać po moich polikach-N-Nie....-powiedziałam drżącym głosem
-No nie kłam mnie, mów co się dzieje...
-P-Po prostu....Nie wybaczyłabym sobie jeśli zrobiłabym ci coś
-Przecież wszystko gra, nic mi nie jest, a nie ma co płakać nad nawet nie rozlanym mlekiem.-przytuliła mnie- Po za tym jestem według Ciebie, aż taka słaba, że twierdzisz że sobie z niczym nie poradzę?-uśmiechnęła się
-Prawie udusiłam Bonniego
-I dobrze, ma za swoje.-zaśmiała się-To odpowiesz mi w końcu na pytanie?
-Nic w tym do śmiechu-powiedziałam poważnie-I nie poradziłabyś sobie ze mną
-Nie dałabyś
-No weź nie rób już ze mnie takiej łamagi jaką jestem...-zaczęła się śmiać
Uśmiechnęłam się lekko, ale w duszy aż krzyczałam. Jeśli animatrony sobie ze mną nie poradziły to ona tym bardziej, poczułam lekkie ukłucie w sercu.
-Czemu taki mały uśmieszek?-spojrzała na mnie- Głowa do góry i skacz jak kangury!
-Nie-jęknęłam-Głowa mnie boli
-No, nie dziwne jak od auta dostałaś...
-Ale ty nie masz szwów założonych
-Nie zdziwiła bym się gdybym miała...-przewróciła oczami
-Po powieszeniu się? Ty chyba śmieszna jesteś
-Nie mówię już o wieszaniu się. Nie mam pojęcia co by było gdyby Seth przyszedł za późno...Ty nie widziałaś tych "straszniejszych" z tak bliska jak ja...
-A ty nie byłaś w kostiumie-mruknęłam
-No ta... to jesteśmy kwita.
-No właśnie....
Time Skip-Miesiąc później
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak, tak jestem trollem. A co myśleliście? Że rozstanę się tak szybko z tą historią?! I tak oto zaczynamy drugą część tej opowieści! Dziękuję że żaden z was mnie nie zabił. Jeszcze.....No ale no! Mam nadzieję że wytrwacie do następnego rozdziału! Bajo!

6 komentarzy:

  1. No i to kurna rozumiem a tak a propos nie zabiłam cię bo nie zdążyłam, ale sikierka już była naostrzona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trololo... Fajnie że wróciłaś do pisania. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No Ej!!!
    tu komy są a u mnie jak zwykle brak! -,-
    przynajmniej pod wcześniejszym rozdziale u mnie coś jest no ale to i tak nie fair!
    xD

    OdpowiedzUsuń
  4. (Sorry za caps lock ale rage totalny...)
    JEZU A JUŻ SIĘ BAŁEM ŻE TO KONIEC TY kozo śnieżna!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń