-Jasne czemu nie-podeszłam do niego i przyciągnęłam go za krawat-Tylko nie stchórz-moje oczy zrobiły się czarne
Popchnęłam go i wylądował z drzwiami ze zdziwioną miną. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na siostrę z niewinnym uśmiechem i normalnymi oczami.
-Yyyy... to następna praca dopiero za dwa dni?-spytała moja siostra
-Ja za dwa dni, ty za trzy
-Czyli sama będę siedzieć w domu?
-Przypominam ci że ekipa siedzi w domu
Przewróciła oczami z oburzoną miną.
Time Skip-po jutrze
Ubrałam mundur, rozczesałam włosy. Zeszłam na dół, pożegnałam się z przyjaciółmi i siostrą. Wyszłam z domu, pojechałam przed pizzerię. Mike już tam czekał z tym swoim uśmiechem.
-Widzę że nie stchórzyłeś-powiedziałam podchodząc do niego
-Wchodzimy czy nie?-spytał ignorując moją uwagę
-Po to tu jesteśmy nie?
Weszliśmy do środka, stanęliśmy na chwilę przed sceną. Zaczęliśmy zawzięcie dyskutować. W końcu poszliśmy do biura, zadzwonił telefon z informacjami. Ale później zadzwonił jeszcze raz....
-Hej Mike! Trzymasz się tam? Tak? To dobrze...Em...Słuchaj, jest sprawa wczoraj Jeremy i Fritz ledwo co uszli z życiem. Animatroniki są teraz w nocy bardzo niebezpieczne. Uważaj na siebie okej? Dobra to ja kończę na razie!-rozłączył się
-Okej...To było bardzo dziwne...-stwierdziłam
-W tej kwestii zgodzę się z tobą-Mike zaczął sprawdzać kamery-Zajmiesz się drzwiami?
-Jasne! Tylko mów kogo nie widzisz
-Em....Wszyscy są w różnych lokacjach więc to będzie trudne...
-Już się przemieścili!?
Zaczęłam sprawdzać co chwilę drzwi, po ok. jakiś 20 minutach biegania od drzwi do drzwi, zmęczyłam się. Podeszłam zmachana do drzwi, zapaliłam światło i zobaczyłam Bonnie'go! Miał czarne oczy z białymi punkcikami. Nie zdążyłam zamknąć drzwi, złapał mnie za nadgarstek i wykręcił rękę. Zrobił to szybko aczkolwiek delikatnie. Zasłonił mi usta ręką, zaczęłam się wyrywać. Czułam się jak kiedyś, prowadził mnie przez ciemne korytarze. Rozglądałam się, nadepnęłam mu mocno na stopę, a po tym walnęłam go z łokcia w brzuch. Puścił mnie, zaczęłam uciekać. Bonnie się chyba wkurzył, zaczął mnie gonić. Byłam na szczęście od niego szybsza, ale i tak byłam już zmęczona więc biegłam minimum szybciej od niego. Wbiegłam do Daining Arena, na moje nieszczęście byli tam: Mangle, Foxy, Tochi i Bon....Fajnie...Spojrzeli na mnie, zakręciłam i wleciałam do Part and Service. Na moje nie szczęście poślizgnęłam się i wleciałam w części zapasowe. Nie mogłam się ruszyć, byłam dosłownie tym wszystkim przywalona. Jakaś część przecięła mi skórę od kącika ust na ukos w dół do zakończenia szczęki. Krew spływała po moim policzku, oraz szyi. Próbowałam krzyczeć ale nie mogłam, nie chciałam. Myślałam że animatrony mnie zaraz wyciągną....Jednak tak się nie stało. Części coraz bardziej mnie okaleczały, po chwili usłyszałam otwieranie drzwi. Spokojne kroki, zamknęłam oczy. Nagle mój telefon zaczął dzwonić, gdy tylko muzyka przestała grać to znów zaczęła. Mniej więcej sześć razy dzwonił, ktoś zaczął zdejmować części ze mnie. Poczułam teraz dopiero ból wywołany licznymi ranami. Ktoś wyjął mnie i położył na stole, po woli i nie pewnie otworzyłam oczy. Mike siedział do mnie plecami, po woli z lekkim bólem przytuliłam się do jego pleców. Oparłam czoło o jego plecy, po chwili chłopak wstał. Spojrzałam na niego, wyciągnął w moją stronę rękę.
-Chodź trzeba opatrzyć twoje rany-uśmiechnął się nie pewnie
Kiwnęłam głową że rozumiem, skorzystałam z jego pomocy. Poszliśmy do biura a tam opatrzyliśmy moje rany, Mike usadził mnie przy kamerach. Sam zaczął sprawdzać drzwi i przy okazji mówił kto stoi.
-Bonnie...-mruknął i zamknął drzwi
Wstałam-Zaraz wracam-uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi
Moje oczy stały się momentalnie czarne, uśmiechnęłam się. Podeszłam do uszatego, już miał mi wykręcić rękę do tyłu. Lecz byłam szybsza i walnęłam go mocno w brzuch. Skulił się lekko i złapał się za brzuch, złapałam go za gardło i przycisnęłam do ściany. Zaciskałam coraz mocniej dłoń na jego szyi. Ktoś walnął mnie w głowę, mocno. Puściłam królika i jęknęłam z bólu, moje oczy pozostały nie zmienione. Spojrzałam na winowajcę, okazał się nim być Mike. Uśmiechnęłam się szerzej, popchnęłam go, wleciał do biura. Również tam weszłam, zamknęłam za sobą drzwi. Podeszłam do niego, siedział na podłodze, już miał się podnosić. Położyłam nogę na jego klatce piersiowej i powaliłam go. Stopę przemieściłam na jego brzuch, podniosłam nogę i nadepnęłam mu na brzuch. Skulił się z krzykiem, usłyszałam krzyk Bonniego przez kamery a dokładniej krzyczał ,,,Opętało ją! Opętało!". Widziałam jak animatrony zbierają się w sali ze sceną. Zaśmiałam się cicho, kopnęłam jeszcze raz Schmita w brzuch. Podeszłam do głośnika i włączyłam go. Kopnęłam go jeszcze raz, krzyknął jeszcze głośniej niż wcześniej. Zaśmiałam się, podeszłam do kamer.
-Foxy leć po Springtrapa!-krzyknął Freddy-A ty Mangle po Maria!
Lisy ruszyły po dane osoby, zaczęłam się śmiać.
-Powodzenia...Jeśli w ogóle się tu dostaniecie!!-znów zaczęłam się śmiać
-S-Sally....-usłyszałam z za pleców głos
-Tak?-odwróciłam się do Jonasa
-Proszę, uspokój się....
-Przecież ja jestem spokojna!-uśmiechnęłam się do niego
Westchnął i spojrzał na mnie błagalnie. A później na Mike kulącego się.
-Nie dam się tak łatwo, bracie-powiedziałam poważnie
-Do zobaczenia...-powiedział i zniknął
Usiadłam na krześle, zaczęłam się przyglądać Mikowi. Poczułam rękę na ramieniu, po chwili zostałam brutalnie wyciągnięta z biura. Spojrzałam na mojego oprawcę to był Goldie, miał minę jakby mu kot na buty narobił. (Sorry musiałam XD) Prowadził mnie przez korytarze, czyli to jest już mój koniec? Pewnie tak, schowałam twarz we włosach. Misiek wprowadził mnie na zaplecze.
-Mogę sam na sam z nią na chwilę zostać?-spytał Vinc
Wszyscy wyszli, spojrzałam na niego.
-Sally...-powiedział ze smutkiem-Przepraszam...A-nie dokończył bo mu przerwałam
-Czyli to już jest mój koniec?-spytałam bez emocji
Westchnął-To nie będzie twój koniec. Będziesz żyć ale jako animatronik.
-Nie chcę takiego życia-warknęłam
Widziałam w jego oczach zdziwienie-A czemu niby?
-Bo mogę tego nie przeżyć!-wrzasnęłam
-Na pewno przeżyjesz!
-Wal się!-krzyknęłam z czystą furią
Widziałam że się zawahał, nie dam się! Nie dam się i już! Będę walczyć!
-Przepraszam-powiedział
Zaczął wołać animatrony, ja w tym czasie wbiegłam do piwnicy. Biegłam ile sił w nogach, w końcu wleciałam w kogoś. Spojrzałam w górę, Shadowy! Zasłoniłam się rękami, oni mnie podnieśli.
-Spokojnie, my ci nic nie zrobimy-powiedział S.F
-O-Okej...-powiedziałam nie pewnie
-Chodź-złapali mnie za ręce
Prowadzili mnie w głąb piwnicy, weszliśmy do ich pokoju. Shadow Freddy podszedł do jednej z szaf. Wyciągnął z niej swoje ubrania, spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
-Ucharakteryzujemy cię na Shadow Freddyego-powiedział S.B
-Czemu na niego?-spojrzałam na Królika
-Ponieważ możesz mieć oczy jak on-wzruszył ramionami
-Trzymaj-Misiek podał mi ubrania-Idź do łazienki-Wskazał na ciemne drzwi
Weszłam tam i się przebrałam, po tym chłopacy zrobili mi makijaż i fryz. Wyglądałam teraz jak klon Shadow Fredziaka.
-Jakby co to masz popsuty modulator głosu i nic nie mówisz-powiedział miś
Kiwnęłam głową i ruszyliśmy w drogę tak dla zabicia czasu. Animatrony szły z naprzeciwka, lekko się zestresowałam. Wszyscy do nas podeszli, siedziałam cicho.
-Hej Shadowy-powiedział Freddy
-Hej....-mruknął S.B.
-A temu co?-wskazał na mnie Fox
-Modulator głosu mu padł-powiedział-A teraz sorry ale musimy to naprawić
-Lepiej idźcie do Marionetki-powiedział Vinc
-Nie-machnął ręką-Poradzimy sobie
-Foxy idź z nimi jakby coś się namieszało-powiedział Vinc
Rudy kiwnął głową że rozumie. Vinc masz w pysk za to, ruszyliśmy więc na górę. Weszliśmy do Parte and Service, usiadłam na stole. S.B podszedł do mnie z narzędziami. Zbliżył się do mojej krtani ze śrubokrętem. Po chwili westchnął.
-Możesz się tak na mnie nie patrzeć!?-warknął do Foxa-Wyjdź-pokazał na drzwi od piwnicy
Zgromił królika wzrokiem, jednak wyszedł ale nie przeszedł do piwnicy tylko do Daining Area. Shadow odetchnął i usiadł obok mnie. Odczekaliśmy chwilę, po czym wyszliśmy z Zaplecza. Nigdzie nie widzieliśmy Rudego, ruszyliśmy do wyjścia.
-Hej! Czekajcie!-usłyszeliśmy krzyk Rudego
Ruszyliśmy biegiem, na moje nieszczęście się wywaliłam. Przy okazji peruka mi spadła, spojrzeliśmy na siebie, a później na Foxa.
-Mam ją-powiedział do krótkofalówki, zaczął się zbliżać
-Wiej!-krzyknął królik
Ruszyłam biegiem do wyjścia, otworzyłam z rozmachem drzwi wejściowe. Biegłam dalej, jasne światło mnie oślepiło. Po tym ból.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam was kochani! To jest koniec naszej przygody z Sally i jej ekipą!! Ale nie bójcie się, tak jak chcieliście będzie nowe opowiadanie. Pierwszy rozdział pojawi się w poniedziałek. No to chyba wszystko, na razie!
I...i co?...tak po prostu koniec?!...serio?...módl się żebym tu jeszcze kiedykolwiek przyszła -.-
OdpowiedzUsuńNie muszę ja to wiem
UsuńMasz racje (bo właśnie to robię, w końcu tu jestem XD) ale tylko dla komentarzy (no i jesli następne opko bedzie fajne (a módl sie żeby bylo))
UsuńNa pewno będzie
UsuńCo.....!! Myślałam że będzie większa akcja... Ale fajne
OdpowiedzUsuńEj Amina... chyba zrobiłyśmy to zbyt brutalnie...xd...
OdpowiedzUsuńBO ZROBIŁYŚCIE
UsuńJuż was nie lubię, albo dobra wybaczam wam, chociaż chwila, muszę się zastanowić, no dobra macie tu wirtualne blogowe (zatrute) babeczki >:3
OdpowiedzUsuńhmmmmm... skusić się czy nie? xd
UsuńNiem, tygrysy słodkości nie jedzą... pomijając oczywiście mięso ludzi, które jest bardzo słodkie...xD
A ja myślałam że tłuste :P
Usuńtłuste raczej nie.
Usuńnie mamy czegoś innego do roboty że piszemy o mięsie? xd
Możemy pisać o fnafie
UsuńTo proszę albo na pw albo u tej pani z którą to piszę
UsuńTak zapraszam do mnie, przynajmniej mnie ktoś odwiedzi XD :) :*(
UsuńHappy end! ^^
OdpowiedzUsuńSUPRAJS MADAFAKA!!!
UsuńPacifist czy GENOCIDE ?
OdpowiedzUsuńPacifist czy GENOCIDE ?
OdpowiedzUsuńA to zależy
UsuńTo ma być zakończenie?!
OdpowiedzUsuńJa bym nawet lepsze wymyśliła a w ogóle nie umiem pisać opowiadań!
No bez jaj!
Hihihihihi...Obczaj 1 rozdział XD
Usuń