wtorek, 16 czerwca 2015

Rozdział 12. Kłótnia.

-Czy wy całkiem powariowaliście!-krzyknął Golden Freddy
-O co ci chodzi?! zrobiliśmy to co każdemu!
-Ale po co!
-Dla rozrywki! a poza tym to siostra naszego zabójcy!
-No i co z tego!? aaaaa.......nie pamiętacie!
-Niby czego!?
-Tego że oni byli waszymi uciechami! dlatego mają te ksywki! przecież sami im je nadaliście
-W sumie......to masz rację.....
-Dzięki wam i waszej głupocie nikomu stąd nie zaufa, a ja na własne oczy widziałem jak potraktowała ciebie i Bonnie'go!
Wzięłam do serca sobie ich słowa-,,Co ja wyprawiam!?"-pomyślałam, muszę to naprawić ale najpierw trzeba znaleźć Goldena. Ruszyłam jak najszybciej w poszukiwaniu przyjaciela, ale nie mogłam go znaleźć. Przeszukałam Kuchnię, Dining Arena, Parte and Service, Show Stage jedyne miejsce które mi zostało to Pirate Cove. Odsłoniłam lekko kurtynę.......myślałam że zabiję Goldena ja się o niego martwię! a on sobie gra w UNO z animatronikami. Toć myślałam że typa uduszę. Chrząknęłam by zwrócił na mnie uwagę, bo widziałam jak był pochłonięty grą w karty.
-O Sally chcesz dołączyć?
-Nie dzięki.....o i jeszcze coś za 3 minuty szósta wiec radziłabym animatronikom wracać na swoje miejsca-powiedziałam z poważną miną
-Dobra ale jutro to dokańczamy-powiedział Bonnie
Gdy Golden schował karty wybiła szósta. Następnej nocy cała nasza ekipa przyszła do pracy. Ta noc zaczęła się dosyć.....jakby to powiedzieć nietypowo....ponieważ już na wejściu animatrony oprócz Freddy'ego i jego złotej wersji zwinęły Goldena, lecz że tak się trafiło że do pokoju poszłam ja i rudy, ale Fred nie poszedł grać tylko pogadać z Freddy'm. Gdy już byliśmy w biurze, zaczęło nam się nudzić, a zwłaszcza Foxy'emu więc postanowił że się prześpi z jego strony to był błąd wielki błąd. Migiem wyciągnęłam mu z kieszeni marker i zaczęłam mu malować wąsy, dorysowałam jeszcze okulary, bródkę, gwiazdki na policzkach.  Miałam z tego taki ubaw i rysowała bym dłużej ale się obudził i gdy zobaczył że mam marker w ręce odruchowo wziął telefon i oglądał z zdziwieniem moje dzieło a ja zaczęłam się śmiać. Gdy usłyszał mój śmiech zdjął telefon z przed twarzy z miną wściekłego, już miał się na mnie rzucić ale mu zwiałam. Gonił mnie ze wściekłą miną a ja się nie mogłam powstrzymać od śmiania.
-Wracaj tu!
-Nie!
-I tak cię złapie!
-W twoich snach!
Po tej krótkiej kłótni znacznie przyśpieszyliśmy, goniliśmy się wokół stołów miej więcej jakoś 20 min. po 20 min. byliśmy cali mokrzy, zdyszani i padnięci, lecz Foxy był na tyle zdolny że nawet w ty zmęczeniu pomalował mi twarz. Po tym co widziałam później w odbiciu lustra namalował mi kocie wąsy,  pomalował mi czubek nosa na czarno, namalował mi okulary i tak jak ja jemu gwiazdki na policzkach. Gdy tylko nas animatrony i reszta ekipy zobaczyła zaczęli się śmiać po chwili my też to zrobiliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz