-S-Sally?-wyjąkał rudy
-Nie duch-odpowiedziałam z małym uśmiechem
-Ale...jak to możliwe?-zapytał Freddy
-Nie wiem-powiedziałam zamykając powoli oczy
-Sally nie, nie zamykaj oczu!Chicka dzwoń po karetkę-krzyknął Fred
Straciłam przytomność, obudziłam się w szpitalu. Siadając złapałam się za głowę.
-Ale boli..-mruknęłam po czym ujrzałam coś czego się nie spodziewałam..
Na samym brzegu łóżka siedział Jonas z spuszczoną głową, położyłam rękę na jego ramieniu-Hej....
-S-Sally ty żyjesz-powiedział po czym mnie objął-nie wiesz jak się o ciebie martwiłem
-Mam nie małe pojęcie
-Ktoś idzie muszę znikać
-Ale potem wrócisz?
-Obiecuję
Po tych słowach uśmiechnęłam się i nagle ktoś wszedł do pokoju w którym byłam.
-Nareszcie się obudziłaś-powiedział jakiś doktorek
Po chwili cała moja paczka wbiła do pokoju. Wszyscy mieli uśmiechy na twarzach, nikt się nie odezwał co było dosyć dziwne...wszyscy do mnie podeszli i wyciągnęli ręce w moją stronę, zrobiłam to samo co oni i zrobiliśmy taki wielki grupowy uścisk. Gdy skończyliśmy się przytulać, trzeba było jakoś zacząć rozmowę.
-Jak tam w pracy Bonnie?-zapytałam
-Jeszcze nie odbyłem swojej warty.....bez ciebie nie odwarze się tam pójść
-A właśnie miałam ci powiedzieć jutro cię wypuszczą-powiedziała Chicka
-Dzięki za info to znaczy że jutro trzeba będzie iść do pracy
-Co?! ty chcesz tam wrócić po tym co ci zrobili?! czyś ty całkiem postradała zmysły!?-wykrzyknął Foxy
-Tak, ja muszę tam wrócić bo mam z nimi niemałe porachunki
Gadaliśmy jeszcze o różnych bzdetach. Gdy wszyscy wyszli, byłam padnięta tym co się stało, nie mogłam myśleć byłam tak zmęczona, w końcu zasnęłam. Rano obudziłam się o....nie nie oszukujmy się nie wiem o której się obudziłam XD. Po paru minutach pojawił się u mnie Jonas był u mnie do południa siedział by ze mną dłużej ale po południu mnie wypuścili. Cieszyłam się że wyszłam-,,Teraz tylko czekać do nocy"-pomyślałam
Nawet się nie obejrzałam a już byłam w pracy z Bonni'm ale telefon tym razem nie zadzwonił, co było bardzo dziwne.Tylko czekałam aż przyjdzie do biura któryś z animatroników. Pierwszy przyszedł Bonnie.Tylko gdy go zauważyłam zareagowałam.
-O hej Bonnie..co tam u ciebie? u mnie wszystko w porządku!-powiedziałam po czym złapałam go za muszkę popatrzyłam się na niego swoim niewinnym spojrzeniem a potem sprzedałam mu fangę w nos i zamknęłam drzwi mówiąc- pa, pa
Po drugiej stronie stała Chicka patrzyła się na mnie z przerażeniem a ja tylko zamknęłam drzwi. I....co? dupa że się za przeproszeniem wyrażę czyli to co zawsze padło zasilanie. Przyszedł po nas Freddy, mój kolega chyba się przestraszył misia, a ja spojrzałam się na niego i wytknęłam mu język.
-S-Sally...ty się go nie boisz?-wyjąkał
-Jak ja mam się bać takiego cwela? co on mi może zrobić wsadzić do durnego stroju!? jeśli tak nie boje się!
Odwróciłam się plecami do Freddy'ego. Lecz nie zauważyłam że P Bonnie wstał i złapał mnie za ramię i pociągnął za sobą.
-Ktoś idzie muszę znikać
-Ale potem wrócisz?
-Obiecuję
Po tych słowach uśmiechnęłam się i nagle ktoś wszedł do pokoju w którym byłam.
-Nareszcie się obudziłaś-powiedział jakiś doktorek
Po chwili cała moja paczka wbiła do pokoju. Wszyscy mieli uśmiechy na twarzach, nikt się nie odezwał co było dosyć dziwne...wszyscy do mnie podeszli i wyciągnęli ręce w moją stronę, zrobiłam to samo co oni i zrobiliśmy taki wielki grupowy uścisk. Gdy skończyliśmy się przytulać, trzeba było jakoś zacząć rozmowę.
-Jak tam w pracy Bonnie?-zapytałam
-Jeszcze nie odbyłem swojej warty.....bez ciebie nie odwarze się tam pójść
-A właśnie miałam ci powiedzieć jutro cię wypuszczą-powiedziała Chicka
-Dzięki za info to znaczy że jutro trzeba będzie iść do pracy
-Co?! ty chcesz tam wrócić po tym co ci zrobili?! czyś ty całkiem postradała zmysły!?-wykrzyknął Foxy
-Tak, ja muszę tam wrócić bo mam z nimi niemałe porachunki
Gadaliśmy jeszcze o różnych bzdetach. Gdy wszyscy wyszli, byłam padnięta tym co się stało, nie mogłam myśleć byłam tak zmęczona, w końcu zasnęłam. Rano obudziłam się o....nie nie oszukujmy się nie wiem o której się obudziłam XD. Po paru minutach pojawił się u mnie Jonas był u mnie do południa siedział by ze mną dłużej ale po południu mnie wypuścili. Cieszyłam się że wyszłam-,,Teraz tylko czekać do nocy"-pomyślałam
Nawet się nie obejrzałam a już byłam w pracy z Bonni'm ale telefon tym razem nie zadzwonił, co było bardzo dziwne.Tylko czekałam aż przyjdzie do biura któryś z animatroników. Pierwszy przyszedł Bonnie.Tylko gdy go zauważyłam zareagowałam.
-O hej Bonnie..co tam u ciebie? u mnie wszystko w porządku!-powiedziałam po czym złapałam go za muszkę popatrzyłam się na niego swoim niewinnym spojrzeniem a potem sprzedałam mu fangę w nos i zamknęłam drzwi mówiąc- pa, pa
Po drugiej stronie stała Chicka patrzyła się na mnie z przerażeniem a ja tylko zamknęłam drzwi. I....co? dupa że się za przeproszeniem wyrażę czyli to co zawsze padło zasilanie. Przyszedł po nas Freddy, mój kolega chyba się przestraszył misia, a ja spojrzałam się na niego i wytknęłam mu język.
-S-Sally...ty się go nie boisz?-wyjąkał
-Jak ja mam się bać takiego cwela? co on mi może zrobić wsadzić do durnego stroju!? jeśli tak nie boje się!
Odwróciłam się plecami do Freddy'ego. Lecz nie zauważyłam że P Bonnie wstał i złapał mnie za ramię i pociągnął za sobą.
amina dawaj nastepny rozdzial
OdpowiedzUsuńA może tak po proszę?
OdpowiedzUsuńprzepraszam obraziłem cie następnym raz pomyśle co napiesze wybaczysz mi?
OdpowiedzUsuńWybaczam ci
Usuń:)
OdpowiedzUsuńSpecjalnie dla P Freddiego: Freddy ty cwelu!
OdpowiedzUsuń