niedziela, 7 czerwca 2015

Rozdział 10.Czy ja śnię?

   Obudziłam się w jakimś dziwnym ciemnym miejscu, wszystko mnie bolało. Próbowałam podnieść rękę ale coś mi ciążyło nagle zauważyłam że ja żyję ale...coś jest nie tak nie mogę się ruszać. Po chwili zauważyłam że wpakowali mnie do stroju dlatego jest tak ciemno. Więc tak po prostu choć z wielkim bólem dupy wyszłam jakoś z tego stroju, jedną nogę miałam całą we krwi a z brzuchem nie było lepiej. Z wielkim bólem wyszłam z pomieszczenia i zauważyłam moich przyjaciół.....kłócili się z animatronikami nie chciało mi się ich słuchać. Byłam bardzo słaba ledwo co doszłam do moich przyjaciół i się przewróciłam do przodu ale w odpowiedniej chwili złapał mnie Golden.
-S-Sally?-wyjąkał rudy
-Nie duch-odpowiedziałam z małym uśmiechem
-Ale...jak to możliwe?-zapytał Freddy
-Nie wiem-powiedziałam zamykając powoli oczy
-Sally nie, nie zamykaj oczu!Chicka dzwoń po karetkę-krzyknął Fred
Straciłam przytomność, obudziłam się w szpitalu. Siadając złapałam się za głowę.
-Ale boli..-mruknęłam po czym ujrzałam coś czego się nie spodziewałam..
Na samym brzegu łóżka siedział Jonas z spuszczoną głową, położyłam rękę na jego ramieniu-Hej....
-S-Sally ty żyjesz-powiedział po czym mnie objął-nie wiesz jak się o ciebie martwiłem
-Mam nie małe pojęcie
-Ktoś idzie muszę znikać
-Ale potem wrócisz?
-Obiecuję
Po tych słowach uśmiechnęłam się i nagle ktoś wszedł do pokoju w którym byłam.
-Nareszcie się obudziłaś-powiedział jakiś doktorek
Po chwili cała moja paczka wbiła do pokoju. Wszyscy mieli uśmiechy na twarzach, nikt się nie odezwał co było dosyć dziwne...wszyscy do mnie podeszli i wyciągnęli ręce w moją stronę, zrobiłam to samo co oni i zrobiliśmy taki wielki grupowy uścisk. Gdy skończyliśmy się przytulać, trzeba było jakoś zacząć rozmowę.
-Jak tam w pracy Bonnie?-zapytałam
-Jeszcze nie odbyłem swojej warty.....bez ciebie nie odwarze się tam pójść
-A właśnie miałam ci powiedzieć jutro cię wypuszczą-powiedziała Chicka
-Dzięki za info to znaczy że jutro trzeba będzie iść do pracy
-Co?! ty chcesz tam wrócić po tym co ci zrobili?! czyś ty całkiem postradała zmysły!?-wykrzyknął Foxy
-Tak, ja muszę tam wrócić bo mam z nimi niemałe porachunki
Gadaliśmy jeszcze o różnych bzdetach. Gdy wszyscy wyszli, byłam padnięta tym co się stało, nie mogłam myśleć byłam tak zmęczona, w końcu zasnęłam. Rano obudziłam się o....nie nie oszukujmy się nie wiem o której się obudziłam XD. Po paru minutach pojawił się u mnie Jonas był u mnie do południa siedział by ze mną dłużej ale po południu mnie wypuścili. Cieszyłam się że wyszłam-,,Teraz tylko czekać do nocy"-pomyślałam
Nawet się nie obejrzałam a już byłam w pracy z Bonni'm ale telefon tym razem nie zadzwonił, co było bardzo dziwne.Tylko czekałam aż przyjdzie do biura któryś z animatroników. Pierwszy przyszedł Bonnie.Tylko gdy go zauważyłam zareagowałam.
-O hej Bonnie..co tam u ciebie? u mnie wszystko w porządku!-powiedziałam po czym złapałam go za muszkę popatrzyłam się na niego swoim niewinnym spojrzeniem a potem sprzedałam mu fangę w nos i zamknęłam drzwi mówiąc- pa, pa
Po drugiej stronie stała Chicka patrzyła się na mnie z przerażeniem a ja tylko zamknęłam drzwi. I....co? dupa że się za przeproszeniem wyrażę czyli to co zawsze padło zasilanie. Przyszedł po nas Freddy, mój kolega chyba się przestraszył misia, a ja spojrzałam się na niego i wytknęłam mu język.
-S-Sally...ty się go nie boisz?-wyjąkał
-Jak ja mam się bać takiego cwela? co on mi może zrobić wsadzić do durnego stroju!? jeśli tak nie boje się!
Odwróciłam się plecami do Freddy'ego. Lecz nie zauważyłam że P Bonnie wstał i złapał mnie za ramię i pociągnął za sobą.

6 komentarzy: