Weszłam do pizzerii, rozejrzałam się, nikogo z pracowników z dniówki nie było.....dziwne. Nagle ktoś położył mi na ramieniu dłoń, obejrzałam się do tyłu, to był jakiś brunet, nie znałam typa ale kogoś mi przypominał tylko nie wiem kogo...
-Dobrze że przyszłaś wcześniej-powiedział ten brunet i pociągnął mnie w stronę Parte and Service
-Czekaj!-krzyknęłam i wyrwałam mu rękę-Ja cię nawet nie znam!
Brunet zaśmiał się cicho-Oj zaraz tam nie znasz!-wybuchnął-To ja Freddy!
-Co!? Co ci się stało!?
-No więc to było tak: postanowili nas odnowić i gdy już mieli zacząć odnawianie, twój szef postanowił że my powinniśmy wyglądać jak ludzie, ale jest coś co wyróżnia nas od innych ludzi-powiedział zdejmując cylinder, a moim oczom ukazały się uszy misia
Przyglądałam się z zaciekawieniem Freddy'emu, gdy ten złapał mnie za rękę natychmiastowo się ocknęłam, i zaczęłam się zastanawiać jak inne animatrony wyglądają. Freddy po woli popchnął drzwi od zaplecza, ale ku mojemu zdziwieniu, animatrony które się tam znajdowały nie przypominały reszty ekipy....i był w pokoju drugi Freddy!!! Jak go zobaczyłam to prawie im zeszłam na zawał.
-Kto to?-zapytał się jak się domyślam Toy Freddy a właśnie dlaczego Toy?! dobra nieważne
-To jest Sally nasza nocna strażniczka-gdy mnie przedstawił wryło mnie w ziemie, znowu zrobiło mi się gorąco
Nagle ktoś pociągnął mnie za bluzę i wyciągnął mnie z zaplecza, przytulił mnie od tyłu (boż.....jak to źle brzmi ale nie ważne) i zaczął czochrać włosy.
-Co tam Młoda?
-Jakoś-powiedziałam z uśmiechem-Vincent przestań!
-A co jeśli nie przestanę?
-To cię załaskoczę!
-Też mi groźba-powiedział i puścił mnie i zostawił moje włosy
Spojrzałam na niego morderczym wzrokiem, ku mojemu zdziwieniu też wyglądał jak człowiek, tylko że nie wyglądał jak mój brat, no ale w sumie niby miał tą samą budowę ciała co wcześniej i twarz też. Ale w ciąż nie wyglądał jak dawniej i to mi nie wystarczało. Odwróciłam się w stronę Parte and Service, animatroniki się nam przyglądały ze zdziwieniem.
-Czemu nazwałaś go po imieniu?
-A co w tym takiego dziwnego?
Toy Bonnie (chyba) popatrzył na mnie jak na jakiegoś ducha, chyba że....odwróciłam wzrok w bok....wiedziałam to był Jonas i maił w ręce komórkę. Zaraz komórkę!? Jednym ruchem ręki zabrałam mu mój telefon.
-Ej!-powiedział niezadowolony
-Kup se klej!-powiedziałam i schowałam telefon do kieszeni
-Sally, 23:55
-Ta, jest-powiedziałam i pokierowałam się do biura
Usiadłam za biurkiem i zaczęłam przeglądać kamery, zatrzymałam się na jednej z kamer, był tam przycisk do nakręcania, zaczęłam nakręcać, naprawdę nie chciałam wiedzieć ja kto się skończy gdy tego nie nakręcę. Na razie nic ciekawego się nie działo, ok. 2 AM Toy Chicka przyszła na szczęście w porę zamknęłam drzwi, spojrzałam na lewe drzwi, stał tam Toy Bonnie. Przyglądał mi się, chwile tak staliśmy przypatrując się jeden drugiemu, po chwili mi się przypomniało. Szybko wróciłam do kamer i zaczęłam nakręcać to śmiszne cóś i całkiem zapomniałam o króliku, odwróciłam wzrok w jego stronę, nie było go tam odwróciłam się w stronę drugich drzwi, otworzył drzwi i wpuścił Toy Chicke. Mam przesrane, obydwoje zaczęli się do mnie, zbliżać. Wstałam z krzesła, zakręciło mi się w głowie, oparłam się o biurko i złapałam za głowę. Ale Boli! Zaczęłam tracić świadomość. Zemdlałam.
*W tym samym czasie Vin*
Odprowadziłem siostrę wzrokiem, potem pokierowałem się do piwnicy. Przespałem się trochę, gdzieś po 2, Mario mnie obudził. Powiedział że chce mi zrobić test, zgodziłem się jak najbardziej. Mario chciał sprawdzić czy jestem podatny na ból....nie wiem o co mu tak naprawdę chodziło. Kazał mi usiąść na krześle w Dining Arena.
-Dobra zaczynamy. Gotowy?
-Gotowy-powiedziałem trochę niepewnie
Przyłożył rękę do mojej głowy, po chwili zaczęła mnie boleć łepetyna.
-Mów jak będzie, nie do zniesienia. Dobra?
-Dobra
Bolało coraz bardziej i bardziej...
*Perspektywa Sally*
Ból był nie do zniesienia, w końcu poczułam że ten ból pochodził od Vina. Otworzyłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej, spojrzałam w szybę by sprawdzić jak wyglądam. Moje oczy wyglądały jak Golden Freddy'ego. Rozejrzałam się po pokoju, Toy Chicki nie było, natomiast Toy Bonnie siedział przy biurku, siedział tyłem do mnie. Odwrócił się w moją stronę, wyglądał na przestraszonego, uśmiechnęłam się lekko do niego po czym wstałam, wyszłam z biura i poszłam szlakiem bólu, był coraz silniejszy gdy zbliżałam się do nich. Stanęłam za Vincem, cały czas uważnie przyglądałam się, granatowowłosemu, miał dokładnie takie same oczy jak Vin czy Goldy. Po chwili położyłam Vncowi dłonie na barkach, granatowy musiał to zobaczyć bo od razu skierował swój wzrok na mnie. Patrzył na mnie zaskoczony, Vin nie wiedząc o co chodzi odwrócił się w moją stronę. Spojrzał mi prosto w oczy zakręciło mi się w głowie. Znowu ;-; . Chciałam zrobić krok do przodu ale potknęłam się o nierówną płytkę, przez to wylądowałam w ramionach granatowowłosego. Po sekundzie odsunęłam się od granatowca, łepetyna nadal mnie bolała, ale już mniej. Vin posadził mnie na krześle. Granatowy patrzył się na mnie z zamyśleniem.
-Coś jest ze mną nie tak?-zapytałam
-Nie, nic-mruknął
Westchnęłam cicho, nie wiem co jest ze mną nie tak. Kiedyś tak się nie działo. Właśnie kiedyś. A tak z innej beczki śpiąca jestem, ziewnęłam i przeciągnęłam się.
-Spring mógłbyś?-powiedział po chwili ciszy
-Jasne
Co?! Czemu ten typek nazwał mojego brata Spring? Może animatrony go tak nazywają i inni pracownicy. Nie ma zbyt wielu sił by myśleć. Gdy oni wyszli z pomieszczenia, ułożyłam się wygodniej na krześle, podciągając przy tym nogi pod brodę. Zasnęłam.
Nominowałam Ciebie do LBA :)
OdpowiedzUsuńhttp://fnafmojehobby.blogspot.com/2015/07/lba-venus.html
O odpowiedzi poproszę w następnym poście ;3
Pozdrawiam c:
Vєηυѕ nie przeginaj!
UsuńNominowałam cię do LBA - mojahistoriafnafa.blogspot.com
OdpowiedzUsuń