Nagle zauważyłam Bonnie'go naprzeciwko mnie stanęłam w pozycji obronnej gdyby miał się na mnie rzucić. Stałam tak ok.2 minuty i w końcu załamałam ręce. Popatrzyłam się na niego i wzięłam głęboki oddech. Załamanie rąk było wielkim błędem, bo ktoś z tyłu mnie złapał i przyłożył mi śmierdzącą chustkę. Szybko wstrzymałam oddech by nie zemdleć.Gdy wstrzymałam oddech udawałam że zemdlałam, po chwili ten ktoś zaciągnął mnie gdzieś i posadził na krześle, lekko z przymrużeniem otworzyłam oczy. Ten ktoś był wysokim szatynem w niebieskiej koszuli i czarnych jeansach. Tylko czekałam aż się odwróci żebym mogła się na niego rzucić.
-,,Jest! odwrócił się teraz mam szansę"-pomyślałam po czym spróbowałam go uderzyć z prawego sierpowego lecz on z łatwością zablokował mój atak
-Nie tak szybko-powiedział z zadziornym uśmiechem-nie nauczyli że starszym się nie podskakuje
Teraz moją cierpliwość szlag trafił wkurzyłam się, próbowałam uwolnić rękę z jego uścisku, nic nie dało. Lewą ręką próbowałam go uderzyć też nie podziałało znowu zablokował mi rękę. Wtem podkosiłam go, gdy upadał puścił moje ręce a ja rzuciłam się na niego. W trakcie turlania się po podłodze laliśmy się, gdy turlaliśmy się tak, przez przypadek trafiliśmy pod scenę. I co zauważyłam......że Fred jakdyby nigdy nic gadał z Freddy'm. Ten gościu też to zauważył przez chwilę przestaliśmy się lać po mordach. A tak się złożyło że to ja trzymałam tego typa za koszulę z pięścią w górze jakbym miała zaraz mu przyłożyć i tak się przez chwilę patrzyliśmy na nich, a potem popatrzeliśmy po sobie i wróciliśmy do lania się po pyzgach. Biliśmy się jeszcze tak przez chwilę ale trwało by to o wiele, wiele dłużej lecz jakich dwóch innych typów nas rozdzieliło. Blondyn złapał tego szatyna, a mnie złapał jakiś rudzielec. Ja i ten szatyn wyrywaliśmy się im.
-Przestańcie się wyrywać-krzyknął blondyn
-Nie!!-rykneliśmy na niego równocześnie
-Spokój ma być!!-krzyknął gruby męski głos
Przez chwilę patrzeliśmy się na siebie a potem szybko się ogarnęliśmy i nasz wzrok powędrował na podłogę.
-Przepraszamy-powiedzieliśmy równocześnie
-No i tak myślę, a teraz wracając do naszej rozmowy......
Ten gruby męski głos mówił do wróceniu do rozmowy....-,,Sally ty geniuszu ten grumy męski głos należy do Freddy'iego, damski do Chicki, ten trochę wyższy od Freddy'iego ma Bonnie a głos tego ,,Lisiastego'' to głos naszego pirata"-pomyślałam po czym strzeliłam sobie facepalma i zaczęłam się śmiać ze swojej głupoty
-Emm.....hej Fred....czy jak ci tam twoja koleżanka zachowuje się tak trochę....-powiedział rudy
-Tak trochę?
-No dziwnie.....i.....przerażająco....
-O co? aaaa już wiem nie przejmuj się ona tak ma
-Dobra.....ja nie wnikam
Po tej rozmowie przestałam się śmiać.
-Już ci lepiej?-zapytał Fred
-Tak.....o wiele lepiej
-A właśnie ja nazywam się Mike ten blondyn to Jeremy a ten rudy to Fritz
-Ja nazywam się Sally a tego tu znacie, a właśnie która godzina?
-06:00 trzeba się zbierać-powiedział Fred
-Nom
Gdy wyszliśmy wszyscy z pizzerii.Odwiozłam Freda i pojechałam do domu i chciałam się porządnie wyspać.
Chcę więcej! Świetnie sobie radzisz. Polecam bloga, Magdalena Ogórek.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo i cieszę się że się podoba. ;)
OdpowiedzUsuń:) fajne opo ^^ ^.^
OdpowiedzUsuń