czwartek, 21 maja 2015

Rozdział 6. Wspomnienia.

       Sorry że tak długo nie dodawałam rozdziału.Nie miałam weny,a ten rozdział jest takim moim wynagrodzeniem że tak niemożliwie długo czekaliście.
  Płakałam i płakałam tak mocno że aż zaczęła mnie boleć głowa. Nie mogłam już dłużej wytrzymać, myślałam że zaraz zwarjuję. Gdy wyszłam już z szafki spojrzałam na telefon która godzina była 06:15. Trzeba by było wracać do domu-pomyślałam i tak właśnie zrobiłam. Po wróceniu do domu poszłam spać, gdy się obudziłam ogarnęłam się i poszłam pospacerować. Przeszłam przez park, rynek, plac zabaw, aż w końcu spotkałam moich przyjaciół.
-Hej Sally-powiedziała Chicka
-Hej...wam-odpowiedziałam smętnym głosem
-Coś się stało?-zapytał się Bonnie
-Nie nic tylko chodzi o wczoraj
-Aha.....wiemy o co chodzi-odparł-a właśnie!!! idziesz z nami odwiedzić rudego?
-No jasne-powiedziałam już trochę weselszym tonem
Do szpitala szliśmy jakieś ok. 20 min. w tym czasie rozmawialiśmy o różnych bzdetach. Gdy doszliśmy do szpitala, w śród nas zapadła grobowa cisza. Kiedy doszliśmy do pokoju w którym leżał nasz rudy kolega.Tylko nas zauważył i na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Hej-powiedział siadając na brzegu łóżka
-Cześć-powiedzieliśmy równocześnie
-Jak się czujesz-zapytała zaniepokojona Chicka 
-Lepiej o wiele lepiej-odparł
-Wesz może kiedy będziesz mógł wrócić do domu?- zapytał Golden
-Narazie jeszcze nic nie wiem-powiedział z niepokojem na twarzy-a właśnie pamiętacie jak Sally była w szpitalu!?
-Niestety-odpowiedziałam
-Wiem, wiem może to się wam źle kojarzy ale muszę wam coś pokazać-powiedział to zeskakując z łóżka
Gdy zeskoczył z łóżka podszedł do krańca łóżka przy ścianie i próbował je odsunąć.
-Przydała by mi się mała pomoc-powiedział spoglądając na mnie
-Okej już idę tylko się tak na mnie nie patrz
Razem odsunęliśmy jego szpitalne wyro i mnie zamurowało, teraz już wiedziałam o co mu chodziło gdy spytał się czy pamiętamy. Odwróciłam się i spojrzałam na resztę ekipy, oni także stali jak wryci w ziemię.
-To przecież.....-powiedział Fred podjeżdżając do obrazka namalowanego na ścianie
-Ale jak?-zapytał Bonnie
-Przecież remontowali szpital-dodała po cichu Chicka
-To niemożliwe-odparł Golden
-Ja po prostu nie wieżę-powiedziałam z wielkimi oczami
-Znam wszystkie odpowiedzi na wasze pytania-powiedział Foxy
-No to gadaj-powiedzieliśmy równocześnie
-No więc to było tak....Gdy już byłem po operacji przyszedł do mnie doktor i zapytał jak się czuję a ja odpowiedziałem że dobrze a po chwili zapytał się mnie czy go pamiętam, miałem wtedy przez chwilkę zacięcie aż w końcu mi się przypomniało że to ten doktor który nas złapał jak rysowaliśmy na tej ścianie i mi opowiedział że podczas remontu szkoda mu było ten rysunek zmalować więc go zostawili i tak kończy się ta historia.
-Wow-powiedziałam-naprawdę on to zrobił bo mu było szkoda naszego rysunku?
-Najwyraźniej tak-powiedział Fred
-Nadal uważam że to niemożliwe-odparł Golden
Nagle mój telefon zadzwonił, to był ustawiony budzik. Nawet się nie spostrzegłam że już jest 22:30.
-Czas zbierać bo do pracy iść trzeba
-Masz rację-odparł Fred-trzeba by się przygotować
-My jeszcze trochę zostaniemy-powiedział Bonnie
Gdy ja i Fred wyszliśmy ze szpitala poszliśmy się przyszykować. Nadal jednak pamiętałam wszystkie wydarzenia z wczoraj. Wszystko już miałam wystarczyło tylko pójść po Freda.Zapukałam do jego mieszkania lecz nie on mi otworzył tyko jego mama.
-Dobry wieczór ja przyszłam po Freda-powiedziałam jąkającym się głosem
-Tak wiem, Fred, Sally przyszła!
-Już idę-powiedział Fred wyjeżdżając z pokoju obok-Gotowa?-zapytał
Kiwnęłam głową na tak uśmiechając się. Siedzieliśmy już w pokoju securty i jak zawsze ten typek zadzwonił, lecz tym razem że jeśli  skończy się nam zasilanie to możemy spróbować pobiec do piwnicy i włączyć zasilanie.Gdy skończył już gadać, siedzieliśmy tylko sprawdzając kamery bo nic do nas nie przychodziło, jednak w końcu ktoś się do nas wybierał to był Foxy.W miarę szybko zamknęłam drzwi, gdy już odmaszerował na swoje miejsce otworzyłam drzwi.
-Sally.......nie mogę namierzyć Bonnie'go i Chicki-zapaliliśmy światła równocześnie i tak samo szybko zamknęliśmy drzwi, z przerażeniem spojrzeliśmy się na siebierównoczenie a  potem na kamerę była 3AM i 20%
-Nie przetrwamy tak długo-powiedział
-Wiem.....mam pomysł! gdy padnie zasilanie polece sprintem do piwnicy i włączę zasilanie
-Dobra tylko uważaj
-Ile jest procent?
-5% powiem ci kiedy masz wystartować ok?
-Ok
-Dobra......TERAZ!!!
Wybiegłam z bura tyle ile miałam sił w nogach i......już miałam otworzyć drzwi od zaplecza ale usłyszałam jakąś melodię.
-SALLY!!!!
Usłyszałam krzyk Freda i poleciałam z powrotem do bura. Gdy wbiegłam do bura włączyło się zasilanie a Freda......nie było.....

2 komentarze: