Sorry za wszystkie błędy bo pisałam na tablecie.
Gdy wróciłam do domu walnęłam się na łóżko i zasnęłam, a ja taka tępa i zapomniałam ustawić budzika. Tak mi się dobrze spało i ktoś musiał zadzwonić.
-Halo?....-powiedziałam zaspanym głosem
-Hej a ty co?
-Co ja? a właśnie kto mówi?
-Po pierwsze mówi Chicka a po drugie gdzie ty jesteś? powinnaś być przed pizzerią już zapomniałaś?!
-Ale....a która jest godzina?
-23:45 ale szef mówił że mamy być wcześniej
-Co?! już tak późno?
-Najwyraźniej
-Dobra.....za 5 min będę ok?
-Dobra tylko się pośpiesz
Gdy sturlałam się z łóżka i ruszyłam się,by się nie spóźnić.Gdy dojechałam na miejsce Chicka czekała już tam na mnie.
-Jestem przyjechałam jak najszybciej wybacz całkiem zapominałam usaw.....mnh-miałam dokończyć gdy nagle Chicka zasłoniła mi ręką usta
-Shhh....nie musisz się tłumaczyć każdy popełnia błędy, a teraz chodź trzeba iść do pracy
Kiwnęłam jej głową porozumiewawczo. No i jak weszliśmy znowu ta sama śpiewka....znów zadzwonił tylko powiedział nam coś strasznego gdy nas dopadną, spróbują na wsadzić do kostiumów.Po tej wiadomości spojrzałyśmy się na siebie ze strachem.
-Jak to wsadzić do kostjmu?! - zadałyśmy sobie to pytanie
Nagle niespodziewanie zdupy że tak powiem Bonnie do nas przyszedł, a my go nie spostrzegłyśmy i wbił nam do pokoju. No i jak nam już wbił do pokoju to tak se jakby nigdy nic wziął Chicke przez ramię i sobie wyszedł, a ja głupia tego nie zauważyłam.
-Puszczaj mnie......SALLY!!!
-Co ja?! -powiedziałam, to gdyż krzyki wytrwały mnie z zamyślenia, po tym wszystkim wybiegłam z pokoju w stronę idącego animatorona i przyjaciółki szybko ich wyprzedziłam-Oddawaj moją najlepszą kumpele !!! -wrzasnęłam
Lecz ta uparta kupa złomu nie zwróciła na to uwagi i poszła dalej.
-Bonnie ty cwelu!! odstaw ją natychmiast!! - krzyknęłam
A animatoronik nic sobie z tego nie zrobił znów się wkóżyłam a on nadal szedł i szedł niezważając na moje słowa. Zacisnęłam pięści jak najmocniej umiałam oraz oczy, nagle usłyszałam głosy w swojej głowie.
-Znieważył Cię, nie powinien cię tak traktować
-Co mam w takim razie zrobić-zapytałam się tego głosu
-Zabić!!! Zniszczyć!!
-Nie mogę
-Wiem że tego chcesz tak samo jak chciałaś zabić swojego brata za to co zrobił
Tak bardzo tego chciałam bo bałam się że coś stanie się Chicce. Wtedy na mojej twarzy pojawił się psychopatyczny uśmiech oraz zaczęłam się psychicznie śmiać.
-No i masz przesrane-powiedziała Chicka
Szybko wskoczyłam przed nich i rzuciłam się Bonnie'mu na rękę i co, stało się, ugryzłam go. Moje zęby przebiły mu strój, nie wiem jak to się stało ale odgryzłam mu większy kawałek stroju. Gdy to zrobiłam odskoczyłam od niego a on puścił Chickę. Wtem przeszył mnie mocny ból głowy, upadłam na kolana.
-Co jest?-zapytała Chicka podbiegając do mnie
-N-Nic..-wyjąkałam
-Skoro nic się nie stało to dlaczego upadłaś?
-Dostałam po prostu ostrego bólu głowy okej!!?-wrzasnęłam
-Spokojnie tylko się nie unoś...choć pomogę ci wstać
Chicka pomogła mi się podnieść i poszłyśmy do pokoju. Gdy weszłyśmy do pokoju to padło zasilanie
-Klasyk...-mruknęłam pod nosem-musimy dostać się do generatora biegiem
Chicka pokiwała głową na zgodę,wyleciałyśmy niczym strzały z pokoju. Wchodząc do pomieszczenia w którym mieścił się generator zauważyliśmy dużego złotego zniszczonego królika w dużej kałuży krwi.
-Biedaczek-powiedziała ze smutkiem
-Podłącz zapasowy generator, a ja przyjże się mu bliżej
Gdy Chicka się odwróciła, ja podeszłam do niego bliżej i się nad nim pochyliłam. Zauważyłam kawałki mundura mojego brata.
-,,Żal mi go a jednocześnie dobrze ci tak"-pomyślałam-,,To pewnie za to co zrobił animatronikom....a właśnie co on im zrobił?"
Miałam tak wiele pytań na których nie było odpowiedzi.
-Sally?-powiedziała Chicka a ja tego nie słyszałam ponieważ byłam pogrążona w swych myślach
-Sally!!!-krzyknęła
-C-Co?-powiedziałam po czym usłyszałam obijanie się do drzwi
-Dzieci otwórzcie wiemy że tam jesteście!!! nie bójcie się chcemy tylko Was Dopaść z wami porozmawiać-powiedział Foxy
Czy ja dobrze słyszałam dopaść? porozmawiać? ja już nic nie rozumiem czemu dzieci?
-Sally!-wrzasnęła Chicka-dostali się!!!
-Jak!?
-Właśnie nie wiem!
Sparaliżowane strachem cofałyśmy się przytulając się.Potknęłyśmy się i upadłyśmy na tyłki nadal przytulając się,a oni podchodzili coraz bliżej i bliżej........
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz