Nagle ten żółty królik wstał i stanął do nas plecami.
-Zostawcie je-powiedział głosem Vincusia (bo jak mi wiadomo to jest Vincuś)
-Ha! myślisz że będziemy się ciebie słuchać?-powiedział Bonnie-a teraz odsuń się
-Nigdy!!-krzyknął-mogliście mi odebrać życie ale nie odbierzecie rzeczy dla której się wcześniej nie zabiłem
-Ale o czym ty gadasz!!-wrzasnęła P Chicka
Spuścił głowę na dół, po czym ją podniósł i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem. Animatrony skupiły swój wzrok na mnie, cała przerażona sytuacją patrzyłam smutno na Vincenta....i znów usłyszałam głos w mojej głowie
-Wybacz mu....on nie panował nad sobą gdy ranił twego przyjaciela
-Skąd wiesz?*-wyszeptałam
-Bo widziałem to, raz nad sobą panuje a raz nie...a sama kiedyś mówiłaś że nieważne co się stanie twoja siostrzana miłość nigdy nie zniknie
-Masz rację...ale co ja mam teraz zrobić?*
-Posłuchać głosu serca
Po tych słowach zaczęły mi lecieć łzy. Animatrony jak i moja przyjaciółka były zdziwione moją reakcją. Wytarłam łzy i popatrzyłam po wszystkich mój wzrok utkwił na Vincu. Wstałam i podeszłam do niego po czym się do niego przytuliłam. Bonnie próbował podejść ale automatycznie na niego syknęłam by się odsunął. Automatycznie zrobił krok w tył z dużymi oczami. Nagle ten rudy ćwok złapał mnie za ramie i pociągnął do siebie a Chicke złapała P Chicka. Bonnie złapał Vinca.
-Puszczaj ty ruda kupo futra, puszczaj ale już!!-krzyknęłam wyrywając się
-Jak grzeczniej się do mnie będziesz zwracać to może cię oszczędzimy
-Może?! HA! jesteś śmieszny...a teraz puszc...mnh-nie dokończyłam bo Bonnie związał mi usta
-To po to byś tyle nie gadała-powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy
Ale....co z Vincem przecież Bonnie się z nim siłował spojrzałam w stronę Vinca moje oczy zrobiły się wielkie, Vinc leżał nieprzytomny spojrzałam na moją przyjaciółkę była nieprzytomna i z czoła leciała jej ciurkiem krew. Teraz dopiero zaczęłam się szarpać, lecz po chwili zrozumiałam że to nie ma sensu przecież nie można wiecznie walczyć. Padłam na kolana i zaczęłam płakać, nagle poczułam że ktoś wyciera mi łzy otworzyłam oczy i nie mogłam uwierzyć, to był mój brat....ale nie Vincuś, wiem że wcześniej o nim nie wspominałam ale miałam dwóch braci a ten w moim wieku miał na imię Jonas.Pewnie pytacie czemu MIAŁAM? bo kiedyś cała nasza trójka miała wypadek Vincuś wyszedł cało, ja trafiłam do szpitala, a Jonas stracił życie.Gdy go ujrzałam zaczęłam płakać jeszcze bardziej, a ten mnie przytulił.
-Nie płacz*-wyszeptał
Wtem przestałam płakać, spojrzałam za siebie animatrony stały jak wryte. Po chwili mój wzrok wrócił na Jonasa.
-Mnh....-chciałam coś powiedzieć ale chustka mi przeszkadzała a zdjąć jej nie mogłam bo trzymała mnie ta ruda kupa futra, po czym Jonas zdjął mi tą chustę-dzięki i jeszcze coś A-ALE JAK?!
-Dzięki twojej siostrzanej miłości
-Dobra ja nie wnikam
Foxy jako pierwszy się ocknął z szoku i pociągnął mnie za sobą.
-JONAS!!-krzyknęłam ale po moim krzyknięciu zniknął-,,O co tu kur*a chodzi"-pomyślałam
Po mojej prawej szedł Bonnie, a po lewej Chicka niosła moją nieprzytomną kumpele, tuż za mną Foxy. Miałam powoli już dość tego wszystkiego myślałam że zaraz zwariuję, a na dodatek głowa zaczęła mnie boleć. Po chwili doszliśmy do sceny.
-Co wam tak długo zajęło?-zapytał Freddy
-Mieliśmy małe trudności-powiedziała Chicka
-Widzę, no,dobra dość tych ceregieli czas wybrać kogo pakujemy do kostiumu?
Wszystkie animatrony poza Freddy'm spojrzały się na mnie.
-Dobra przegłosowane-powiedział Freddy z lekkim uśmiechem-Niestety wypadło na ciebie
-Niestety Ha! NIESTETY?! wy wszyscy jesteście chyba niepoważni!-krzyknęłam po czym spuściłam głowę w dół i zaczęłam się psychicznie śmiać
-Co w tym śmiesznego?!-krzyknął-Spójrz na mnie jak do ciebie mówię!-znów krzyknął po czym złapał mnie za podbródek i podniósł mi głowę....
Przeraził się tym co zobaczył na mojej twarzy widniał psychiczny uśmiech oraz z moich oczu leciała czarna maź.
-Ktoś się tu chyba przestraszył-powiedziałam lekceważąco a uśmiech nie schodził mi z twarzy
Naglę poczułam się słabo, znów spuściłam głowę w dół, a uśmiech znikł oraz ta cała czarna maź. Ledwo co trzymałam się na nogach, spojrzałam się na nieprzytomną przyjaciółkę gdy tak na nią patrzałam zrobiło mi się lżej na sercu.Gdy po chwili usłyszałam głos Freddy'iego
-Zabierzcie ją do Part And Service!
Wszystkie animatrony kiwnęły na zgodę. Po chwili leżałam na stole trzymana przez animatrony.
-To może trochę zaboleć-powiedział z uśmiechem na twarzy Bonnie
Po tych słowach zaczęłam się wyrywać jak najmocniej mogłam, ale animatrony mi to utrudniały ponieważ złapały mnie mocniej.Po krótkiej chwili straciłam sił, nie myślałam że to mój koniec myślałam że to jest jakiś chory sen. Naglę zauważyłam że Freddy stoi tuż przy mnie z nożem.Tak bardzo pragnęłam że to co teraz się dzieje to tylko chory sen.Nie musiałam czekać długo by się przekonać że to nie był jakiś koszmar Freddy wbił mi ten nóż w brzuch, a ja splunęłam krwią. Ciemność zaczęła mnie pochłaniać.....
Kiedy kolejna część? ( pytanie roku )
OdpowiedzUsuńNie wiem ale pewnie nie długo.
OdpowiedzUsuń