Gdy wróciliśmy już wszyscy do domów zadzwonił do mnie nagle telefon, to był Foxy powiedział mi przez telefon żebym weszła na skypa. Po wejściu na skypa przyjaciele dodali mnie do konferencji.
-O co chodzi?-zapytałam
-Jest sprawa....-zaczął wolno Golden
-Jaka?
-Czy...-próbował dokończyć lecz przerwał mu Bonnie-Freddy miał wypadek i nie może przyjść do pracy i czy ty byś nie mogła za niego pójść do pracy?
-Bonnie!!!!!-krzyknęła Chicka
-No co jakby Golden tak ciągnął gówno przez morze to by się nie wypowiedział do 12:00
-Stop!!-krzyknęłam po czym dodałam-jaki wypadek? ja już się całkiem pogubiłam proszę od początku i WOLNIEJ!!!
-Więc tak ja i Fred szliśmy no i jak sem sobie szliśmy to po drodze są te schody chodnikowe no i nie zauważyliśmy że komuś zerwała się siatka z zakupami i Fred postawił nogę na butelce z napojem i uderzył bardzo mocno w jeden ze schodków nogami-powiedział Golden
-Uuu...-gdy tylko to usłyszałam ciarki mnie przeszły-i co z nim?
-Ma nogi w gipsie i jeździ na wózku-powiedział znudzony całą tą sytuacją Foxy
-A powiedzcie mi proszę czemu ja mam iść za niego do pracy?
-Ja muszę się przygotować do występu na festynie a ja jeszcze nawet nie zacząłem jej pisać a przecież ja miałem występować z Freddy'm-powiedział Bonnie
-Ja z tobą wystąpię ty matole! Fred ci to przecież mówił-powiedział Golden z lekko podniesionym tonem
-A no tak
-Ja muszę upiec 1500 babeczek i 2050 ciastek-oznajmiła Chicka
-Ja muszę zbudować łódź dla maluchów które przyjdą na festyn żeby miały jakieś zajęcie a poza tym sama mówiłaś że nie masz nic do roboty-powiedział Foxy
-No w sumie racja-powiedziałam
-Mam pomysł-krzyknęła Chicka-przecież w pizzeri jest Wi-Fi to będziemy mogli z tobą rozmawiać i nie będziesz się czuła samotna
-Jeśli tak to okej
Jest 12:00 AM właśnie zaczęłam prace weszłam do pokoju securty gdy usiadłam na krześle zadzwoniłam do przyjaciół.
-I jak tam?-zapytał się Foxy
-Cimno tu-odpowiedziałam
Po czym zadzwonił telefon w biurze i tak gadał bodajże do 3 nad ranem, nagle coś się zmieniło a zaledwie tak przeczuwałam i zajrzałam na kamerę ze sceną i co najdziwniejsze nie było Bonnie'go.
-Yyyy...
-Co się stało?-zapytał się Fred
-...
-Sally..Co się stało?-powtórzył
-...
Nagle usłyszałam jakby ktoś a raczej coś się do mnie zbliżało.
-SALLY!!!!-krzyknął Foxy
-Aaaaa...-krzyknęłam to w tym samym czasie gdy spadłam z krzesła po czym podniosłam się i otrzepałam i ponownie usiadłam na krzesło
-Zapytam się jeszcze raz co się stało?
-Zamyśliłam się OKEJ!! o i powiedz temu rudemu ciołkowi że mnie się tak nie krzyczy gdy mam skypa na fula głośności
-Słyszysz to do ciebie było Bonnie-powiedział Foxy
-Ale ja nie jestem rudy!!-krzyknął Bonnie
-To od teraz jesteś-powiedział Foxy
-Wcale że nie-B
-A wcale że tak-F
I tak się kłócili a mnie zaczęło się nudzić więc chciałam się pokręcić na krześle odwróciłam się za siebie i mój wzrok zamarł za mną stał Bonnie z całymi czarnymi oczami tyko dwa małe białe punkciki można było dostrzec.Zasłoniłam się rękoma i zamknęłam oczy byłam sparaliżowana strachem.Serce zaczęło mi bić coraz szybciej i szybciej nie mogłam złapać tchu w końcu zemdlałam a w tle słyszałam głosy których nie znałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz