niedziela, 19 kwietnia 2015

Rozdział 5. Brat czy nie brat? I

  Nie wiedzieliśmy co dalej zrobić a na dodatek nie spostrzegliśmy się że po prawej stoi Chicka a po lewej Bonnie. Nagle kroki ucichły lecz potem poczuliśmy że ktoś nas obserwuje.
-To co teraz robimy?-zapytałam się szeptem cała roztrzęsiona całą tą sprawą
-Nie wiem-powiedział spokojnym głosem po czym złapał mnie za rękę-Będzie wszystko dobrze obiecuję ci-powiedział to po czym się do mnie uśmiechnął
Poczułam że ktoś mnie złapał za rękę ale to nie był Foxy, ta osoba za mocno mnie trzymała jak na niego. Pociągnęła mnie za sobą a ja pociągnęłam Foxy'ego za sobą.
-Dzięki-powiedzieliśmy równocześnie
-Nie ma za co-powiedział znajomy mi głos
-Yyyyy...a tak właśnie kim jesteś-powiedział Foxy
-Ja chyba wiem kto to jest-powiedziałam-Vincent?-zapytałam się niepewnie
-Tak moja ty młodsza siostrzyczko-powiedział to wychodząc z cienia
Otworzyłam oczy jeszcze szerzej niż mogłam i przytuliłam się do niego.
-Tak się ciesze że cię widzę-powiedziałam uradowanym głosem
-Hej a może byśmy włączyli zasilanie bo trochę tu strasznie-powiedział Foxy
-Tak masz rację-odparłam
-Dobra to za mną wiem gdzie jest zasilacz prądu-powiedział Vincent-tyko uważajcie i nie wpadnijcie na stoły lub krzesła
Vincent szedł jako pierwszy za nim Foxy a zaraz za nim ja, szliśmy w niesamowitej ciszy. Zgubiłam Vincenta i Foxy'ego byłam przerażona, wyciągnęłam ręce do przodu i nagle poczułam coś metalowego a to coś złapało mnie i zaciągnęło do jakiegoś pomieszczenia. (kuchnia) Ten ktoś wepchnął mnie do pomieszczenia i zamknął mnie w nim. Odwróciłam się w stronę drzwi i poczułam jak przeszył mnie straszliwy ból głowy a potem ciemność ,,zemdlałam..."
Obudziłam się w szafce usłyszałam głosy przestraszyłam się i uderzyłam się o jej górę.
-Auć!!!-krzynęłam
-Co to było?-zapytał się gruby męski głos
Odruchowo położyłam sobie rękę na ustach.
-Chyba się przesłyszałeś-powiedział damski głos
-No więc jak już mówiłem-powiedział gruby męski głos
Przysłuchiwałam się przez chwilę o czym rozmawiali lecz za dobrze ich nie słyszałam, pewnie byli na drugim końcu pomieszczenia. Usłyszałam tylko kroki i postanowiłam wyjść z szafki. Rozejrzałam się niepewnie po pomieszczeniu nikogo nie było lecz.....
-Co tu robisz? nie powinno cię tu być-powiedział ktoś kto stał za mną miał ten sam nieokreślony głos
Bałam się odwrócić ale nie musiałam czekać długo bo ten zrobił to za mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz