Nie mam pojęcia co się ze mną wtedy działo coś lecz nie wiem co nie pozwalało mi się ruszyć ani otworzyć oczu.Lecz mogłam tylko nasłuchiwać co mówią te głosy.
-Coś ty jej zrobił?!-powiedział męski gruby głos
-Ja nic to ona zaczęła panikować-powiedział trochę cieńszym głosem od pierwszego
-Moglibyście się przestać kłócić-powiedział damski głos
-A właśnie co z nią?-znów odezwał się gruby głos
-Nie za dobrze miała atak Astmy-powiedział kobiecy głos
-,,Ja atak Astmy? ostatnio kiedy dostałam atak miałam 7 lat ale może i dobrze że wszędzie zabieram Inchalator''
-Dobrze że nosi ze sobą lekarstwo-powiedział jeszcze inny głos którego nie umiałam określić
-,,A właśnie co z moimi przyjaciółmi?! pewnie się o mnie martwią''-I w tym momencie usłyszałam kroki na korytarzu
-Szybko musimy się zwijać, zaraz będą tu jej kumple-powiedział ten sam nieokreślony prze ze mnie głos
Usłyszałam tylko ich pośpieszne kroki.
-Gdzie ona jest?-zapytała się Chicka
-Tam leży na stole-krzyknął Golden
-Sally....Sally obudź się!-krzyknął Bonnie
-Czekaj MAM POMYSŁ!!-krzyknął Foxy po czym wyciągnął marker z kieszeni-Hyhhyhhyhy
Ja już wiedziałam co on zamierza zrobić i tego bardzo ale to bardzo nie chciałam i nagle poczułam że mogę się ruszać, gwałtownie się podniosłam i zderzyłam się tak przy okazji z tym rudym matołem.
-Żyjesz jakie to szczęście!-krzyknął Golden
-Mmhh...moja głowa Foxy powiedz mi proszę czemu ty masz tak twardy łeb-powiedziałam
-Yyyy...może dlatego że mam czache jak koń-odpowiedział
-A no tak zapomniałam-powiedziałam to i głupio się uśmiechnęłam po czym zeskoczyłam ze stołu i nerwowo się rozejrzałam.
-Co jest?-zapytał się Foxy
-Nie nic tylko się rozglądałam-odpowiedziałam
-Ej jest 06:30 więc się łaskawie ruszcie-powiedział lekceważąco Bonnie
-Dobra dobra już idziemy- powiedział to Foxy po czym spojrzał na mnie i uśmiechnął się, zaraz po tym złapał mnie za rękę i pociągnął mnie za sobą
Wesołych Świąt Wielkanocnych
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz